Bydgoska Prokuratura Okręgowa zamierza wkrótce zamknąć śledztwo przeciwko trzem osobom aresztowanym w związku z głośną sprawą nielegalnej hodowli marihuany w podbydgoskim Osielsku. Międzynarodowymi listami gończymi poszukiwani są dwaj główni podejrzani: bydgoski biznesmen Janusz Urbański i obywatel Holandii, uznawany za mocodawcę całego przedsięwzięcia.
W kwietniu br. funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego otoczyli budynek pieczarkarni w Osielsku. Jak się okazało, w rzeczywistości była to supernowoczesna plantacja konopi indyjskich, pozwalająca na kilkakrotne zbiory w ciągu roku. Podczas akcji zatrzymano ochroniarza Artura J. Była to jednak tylko "płotka".
Rzeczywistym gospodarzem narkotykowej hodowli był bowiem bydgoski biznesmen Janusz Urbański. Rozesłano za nim międzynarodowy list gończy.
Do tej pory biznesmen nie daje znaków życia. Nieoficjalnie krążą dwie wersje. Pierwsza mówi, że Urbański został zamordowany przez ludzi, którym był winien pieniądze. Według innej, biznesmen ma się dobrze i nawet zamierza uregulować wszystkie swoje płatności.
Sprawa ma jednak jeszcze jeden wątek - holenderski. CBŚ ustaliło bowiem, że większość produkcji marihuany trafiało z Osielska do Holandii.
W natrafieniu na ten trop pomogło zatrzymanie na początku kwietnia br. Zbigniewa W., przy którym znaleziono "trawkę" i haszysz zapakowane w worek z holenderskimi nazwami.
W połowie maja br. funkcjonariusze CBŚ ujęli natomiast obywatela Holandii Antoniusa van O. Według ustaleń śledztwa on i jego brat Peter byli w Polsce przedstawicielami "głównego udziałowca" fabryki narkotyków w Osielsku. Kiedy policja zlikwidowała plantację, dwaj Holendrzy przyjechali do kraju chcąc odebrać pieniądze od Urbańskiego. Ten jednak zniknął.
Wizytę gości z Kraju Tulipanów postanowiły wykorzystać osoby z miejscowego półświatka, porywając obu braci dla okupu. Polscy gangsterzy chcieli w ten sposób zrekompensować sobie straty poniesione w efekcie "likwidacji Osielska". Ucieczka Antona van O. z rąk porywaczy, a potem policyjna zasadzka pozwoliły policji rozbić tę grupę.
Ale obok Urbańskiego na wolności pozostaje także inny Holender, którego danych nie chciał nam wczoraj ujawnić Jan Bednarek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. To właśnie poszukiwany obywatel Holandii był prawdopodobnie głównym inwestorem plantacji w Osielsku.
- Materiał dowodowy mamy już praktycznie zgromadzony, zamierzamy więc zamknąć śledztwo dotyczące trzech zatrzymanych w tej sprawie osób i skierować do sądu akt oskarżenia. Natomiast w sprawie Janusza Urbańskiego i obywatela Holandii postępowanie będzie kontynuowane - usłyszeliśmy od prokuratora Marka Dydyszki, zastępcy szefa Prokuratury Okręgowej.