Wybierz region

Wybierz miasto

    Szkoła dla lepszych gości

    Autor: aga

    2003-02-22, Aktualizacja: 2004-12-17 23:40

    Jubileusz 80-lecia nadania szkole imienia Mikołaja Kopernika obchodzi II Liceum Ogólnokształcące w Bydgoszczy. ?Koperas? to placówka początkowo funkcjonująca jako miejskie gimnazjum.

    Jubileusz 80-lecia nadania szkole imienia Mikołaja Kopernika obchodzi II Liceum Ogólnokształcące w Bydgoszczy.


    ?Koperas? to placówka początkowo funkcjonująca jako miejskie gimnazjum. Już w pierwszych latach swojej działalności zapisała się na dobre na kartach historii miasta. Przede wszystkim wysokim poziomem nauczania w zakresie przedmiotów matematyczno-przyrodniczych. Stąd taki, a nie inny wybór patrona.
    - Jeżeli chcielibyśmy trzymać się precyzyjnie faktów, to tak naprawdę szkoła powstała w 1921 roku. Najpierw było to Miejskie Gimnazjum Matematyczno-Przyrodnicze im. Mikołaja Reja. Dwa lata później obchodzona była w kraju 450 rocznica urodzin Mikołaja Kopernika. To stało się okazją do zmiany patrona szkoły. Decyzją ówczesnych rajców miejskich od 1923 roku jest nim wielki polski astronom. Od jego nazwiska szkołę zaczęto nazywać Kopernikiem lub Koperasem ? wyjaśnia Weronika Woźniak nauczyciel historii w II LO w Bydgoszczy. ? Z czasem przekształcono szkołę w Miejskie Gimnazjum Męskie, potem w ostatnich latach II Rzeczypospolitej było to Miejskie Liceum i Gimnazjum Matematyczno-Przyrodnicze. Początkowo siedziba szkoły mieściła się gmachu przy ulicy Kopernika.


    W okresie międzywojennym szkoła słynęła też z kultywowania tradycji patriotycznych. W programie szkolnym były obowiązkowe ćwiczenia wojskowe. Gdy przyszedł wrzesień 1939 roku, część nauczycieli i wychowanków poszła walczyć w obronie ojczyzny. Wielu z nich z wojny nie wróciło.


    Po wyzwoleniu Polski spod okupacji gimnazjum szybko się odrodziło. - Po wojnie w 1945 roku gimnazjum i liceum znowu zaczęło działać. Początkowo to była szkoła męska z siedzibą przy ulicy Kopernika. Potem w placówce pojawiły się pierwsze dziewczęta. Szkoła kilkakrotnie zmieniała siedzibę. Od 1948 roku zadomowiła się w gmachu przy ulicy Nowodworskiej. W roku 1960 po raz pierwszy na budynku zawisła tablica z nazwą II Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Bydgoszczy ? opowiada W. Woźniak.


    Przez wiele lat szkoła budziła respekt wśród bydgoskiej młodzieży. Obowiązywał tam ścisły regulamin. Każdy uczeń musiał chodzić z tarczą przyszytą do lewego rękawa. O zawieszeniu jej na agrafce czy szpilce nie było mowy. Każdego ranka tarcze były sprawdzane przy wejściu do szkoły. Przez wiele lat obowiązywały fartuszki, potem granatowe stroje. Dziewczęta nosiły białe bluzki i spódniczki w okresie jesienno-zimowym musiały zakładać ciemne płaszcze i granatowy beret. Chłopcy nie mogli nawet marzyć o dłuższych włosach.
    Jak twierdzą absolwenci, II LO słynęło również z wysokiego poziomu nauczania. Pierwsi pracujący tam nauczycie pamiętali jeszcze czasy przedwojenne. Byli rzetelni, obowiązkowi i bardzo wymagający. Nie sposób wymienić wszystkich pedagogicznych osobowości, które przewinęły się przez szkołę. Tamci profesorowie doczekali się godnych następców.


    Ogólniak wyrobił sobie renomę i nic nie wskazuje na to, by mógł ją utracić. Po blisko 40 latach w 1999 r. przy szkole znowu powołano gimnazjum. W ubiegłym roku Rada Miasta przyznała ?Kopernikowi? Medal Kazimierza Wielkiego za zasługi dla Miasta Bydgoszczy.

    ...
    II LO w Bydgoszczy ukończyło ponad 6 tysięcy absolwentów. Wielu z nich zrobiło karierę. Wśród dawnych uczniów "Kopernika" znajdziemy reprezentantów rozmaitych zawodów. Są to między innymi pracownicy naukowi, nauczyciele, lekarze, prawnicy, ekonomiści, urzędnicy, wojskowi, lingwiści, inżynierowie i inni. Kilku z nich spytaliśmy jak wspominają szkolne lata.


    Roman Jasiakiewicz, wiceprzewodniczący Rady Miasta Bydgoszczy, były prezydent miasta: - Najpierw chodziłem do Szkoły Podstawowej numer 9 sąsiadującej z "dwójką". Stąd taki a nie inny wybór. To był szczególny okres. Tradycją było, że po maturze nie mieliśmy kłopotów z dostaniem się na studia. Poziom nauczania był naprawdę wysoki. Specyficzną atmosferę jaka panowała w "Koperniku" zawdzięczaliśmy jednak nieprzeciętnemu gronu pedagogicznemu. W tej szkole było pełno osobowości, jedną z nich był świętej pamięci dyrektor Henryk Kostewicz. Miło wspominam również Stefana Sunkiewicza. Uczuł łaciny, potem z jakiś nieznanych mi powodów został odsunięty od prowadzenia zajęć i oddelegowany do biblioteki. Na moje szczęście. Dla mnie i wielu innych uczniów profesor przygotowywał zawsze listę książek, które warto było przeczytać, a które często z różnych przyczyn nie znalazły się w kanonie lektur szkolnych.
    ? Ewa Stelmachowska, dyrektor Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy: - Z perspektywy czasu szkołę wspomina się sympatycznie. Ja naprawdę lubiłam tą szkołę. Swój urok miało nawet to, że nie posiadaliśmy własnej sali gimnastycznej. Na W-F dziewczyny chodziły do pomieszczeń sportowych klubu "Związkowiec" przy ulicy Jagiellońskiej, chłopcy jeździli na Babią Wieś. Uwielbiałam te spacery przez miasto. Człowiek mógł odetchnąć i odpocząć od rygorów szkoły. Zwyczajem stało się, że z koleżankami odwiedzałyśmy po drodze wszystkie cukiernie. Z nauczycieli wspominam najlepiej naszą wychowawczynię Beatę Pastuszewską. Uczyła nas języka rosyjskiego. Nie na wiedzy lingwistycznej zależało jej jednak najbardziej. To były lekcje dobrego wychowania i jednocześnie wprowadzały do historii sztuki.
    Lech Lutogniewski, reporter: - To była doba buda. Nie dotrwałem w niej wprawdzie do matury, bo profesor Jan Malinowski ocenił moją wiedzę z języka polskiego na ocenę niedostateczną. Grono pedagogiczne było nadzwyczaj szacowne. W dużej mierze byli to przedwojenni nauczyciele, którzy tradycję cenili sobie ponad wszystko. Męczyli, dręczyli, ale uczyli. Oczywiście, ja nie poddawałem się wszystkim rygorom. Regulamin szkoły nakazywał uczniom nosić granatowe bądź czarne spodnie. Taki strój nie sprzyjał upałom. Trzymałem się kolorów, ale gdy było ciepło chodziłem do szkoły w krótkich spodenkach. Nikt nie mógł mi nic zrobić, bo w regulaminie szkoły nie było żadnej wzmianki o długości spodni.


    * Tytuł pochodzi ze wspomnień jednego z wychowanków męskiego gimnazjum im. Kopernika. To Jerzy Sulima-Kamiński, publicznie niegdyś stwierdzi, że "Koperas to była szkoła dla lepszych gości".

    Sonda

    Czy na niektórych stacjach benzynowych w Bydgoszczy sprzedaje się paliwo "chrzczone" wodą?

    • tak (94%)
    • nie (6%)