Wybierz region

Wybierz miasto

    Wyznanie szpiega z Zawiszy

    Autor: Jerzy Drozdowski

    2009-07-08, Aktualizacja: 2009-07-09 07:00

    Był świetnym biegaczem, reprezentantem Polski, został fotografikiem. To, co nam opowiedział, nie ma absolutnie nic wspólnego ze... szpiegostwem! Jerzy Bruszkowski karierę sportową rozpoczął w 1953 roku jako ...


    Był świetnym biegaczem, reprezentantem Polski, został fotografikiem. To, co nam opowiedział, nie ma absolutnie nic wspólnego ze... szpiegostwem!


    Jerzy Bruszkowski karierę sportową rozpoczął w 1953 roku jako reprezentant Pomorzanina Toruń od udziału w popularnych wówczas biegach narodowych w Olsztynie i od razu został mistrzem Polski juniorów. Pierwszymi trenerami Jerzego byli Grzegorz Dunecki i Mieczysław Lewicki.


    Do woja marsz!


    W 1956 roku powołany został do odbycia zasadniczej służby wojskowej i trafił do kompanii sportowej jednostki przy ul. Powstańców Warszawy w Bydgoszczy. Rozwojem utalentowanego biegacza w Zawiszy zajmował się nieodżałowanej pamięci Mieczysław Mućko. Efekty przychodziły systematycznie, Bruszkowski został wicemistrzem kraju w biegach przełajowych (Skarżysko-Kamienna - 1958 r.), gdy uległ tylko Marianowi Jochmanowi, a za plecami Bruszkowskiego finiszowali m.in. klubowi koledzy Alojzy Graj i Wacław Ziółkowski. Był także dwukrotnie wicemistrzem Polski na 800 metrów, przegrywając z Witoldem Baranem, dwa razy zdobył klubowe mistrzostwo Polski w sztafecie 4x400 metrów z Kaźmierskim, Sukowskim i Kowalskim, zostawiając w pokonanym polu silną sztafetę Legii Warszawa ze Swatowskim i Badeńskim na czele. Podczas Spartakiady Armii Zaprzyjaźnionych w Lipsku był w finale biegu na 1500 metrów, a rekord życiowy na tym dystansie (3.46.4 min) ustanowił podczas zawodów w Bukareszcie (1960 r.).


    Z białym orłem


    Niebawem nazwisko naszego rozmówcy znalazło się w notesie Jana Mulaka, twórcy słynnego wunderteamu. To procentowało coraz lepszymi osiagnięciami, w czym zasługa m.in. trenera Tadeusza Kępki. Bruszkowski trzykrotnie zdobywał mistrzostwo Polski w biegu na 800 metrów, rekord życiowy na tym dystansie (1.48,4 min) ustanowił w 1959 roku na memoriale Longa w Lipsku. W tym samym roku powołany został do reprezentacji Polski. Dres z białym orłem ubierał sześć razy, rywalizując m.in. z takimi wówczas potęgami jak Niemcy, Włochy, Stany Zjednoczone czy Anglia.


    Z tego okresu za największy sukces Jerzy Bruszkowski uznaje rozdzielenie biegaczy amerykańskich podczas zawodów w Dortmundzie (1962 r.). Ogromną satysfakcją było oczywiście występowanie w reprezentacji obok tak znakomitych zawodników jak Marian Foik, Janusz Sidło, Zdzisław Krzyszkowiak, Zbigniew Makomaski, Zenon Ważny czy Kazimierz Zimny. Atrakcję stanowiły także przecież zagraniczne wyjazdy. Był w większości krajów europejskich, z wyjątkiem ówczesnego ZSRR, Portugalii i Turcji...


    Z chwilą powołania do kadry życie się polepszyło...?


    To nie te czasy, co dziś! Dobre wówczas było wyposażenie, a więc buty kolce, koszulka, spodenki, dresy. To wszystko! Ten sprzęt kadra otrzymywała od firmy Adidas, po zawodach mogliśmy go zabrać do domu, bo to przecież pamiątka...


    Karierę sportową, jeśli dobrze pamiętam, zakończyłeś w 1964 roku...


    Zgadza się. W Zawiszy jednak pozostałem, z czasem po ukończeniu AWF w Poznaniu, uzyskałem uprawnienia trenera II klasy i w klubie w latach 1989-1990 byłem szefem szkolenia. Jednak całkowicie pochłonęła mnie praca z aparatem fotograficznym, następnie także z kamerą. To "sprawka" ówczesnego szefa Zawiszy pułkownika Edmunda Mileckiego. Po prostu któregoś dnia, przed wyjazdem do USA z kadrą w 1963 roku, wcisnął mi aparat w rękę i rozkazał tam sfotografować nie tylko zawody, ale co się tylko da. Nie ukrywam, to mnie wciągnęło. Dość powiedzieć, że wraz z postępem techniki, nasza pracownia świetnie się rozwijała. Zajęliśmy się dokumentowaniem wydarzeń sportowych, skonstruowaliśmy m.in. aparaturę do pomiaru czasu strzału z pistoletu szybkostrzelnego, do rejestracji ruchu sztangi, z której korzystał później m. in. znakomity zawodnik warszawskiej Legii Zygmunt Smalcerz. Skonstruowaliśmy także zestaw do filmowania akrobacji spadochronowych, "sztucznego zająca" dla biegaczy. Dumny jestem, bowiem dziś do dyspozycji Galerii Sportu Bydgoskiego znajduje się ponad 20 tysięcy zdjęć mojego i pana Mileckiego autorstwa. Wymagają one czasochłonnego opisu i archiwizacji.


    Pamiętasz jakieś szczególne zdarzenie, związane z pracą dokumentalisty?


    Było ich sporo, ale najbardziej ubawił mnie tytuł w tygodniku"Sportowiec" z 1980 roku "WYZNANIE SZPIEGA", pióra Romana Szymczaka. Krótko mówiąc chodziło o filmowanie meczów lub treningów najbliższych rywali piłkarzy Zawiszy, wówczas liczących się przecież w polskiej "kopanej". Co tydzień niemal przemierzaliśmy Polskę wzdłuż i wszerz, a to setki, tysiące kilometrów... Te "szpiegowskie" nagrania były potem szczegółowo analizowane przez trenerów naszego zespołu, którzy następnie ustanawiali taktykę przeciw rywalowi. Artykuł Szymczaka w pełni oddaje tajniki nie tylko mojej pracy w tym "szpiegowaniu". Ubawiło mnie również takie zdanie w tym artykule: "Gdyby służby wywiadowcze publikowały listy jubilatów, Jerzy Bruszkowski mógłby uchodzić za nestora". Redaktor Szymczak uznał mnie więc za prekursora podglądacza...


    Na emeryturę!


    Jerzy Bruszkowski na emeryturę przeszedł w 1991 roku w stopniu podpułkownika. Czasu wolnego jednak jest mało. Współpracuje bowiem aktywnie z kierownictwem X Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.


    Po tylu latach w sporcie, teraz szpital...?


    Uznano, że jako fotograf dokumentalista będę przydatny w medycynie. Stworzono mi świetne warunki, dysponuję wysokiej klasy sprzętem i wszelką pomocą szefostwa szpitala z jego komendantem na czele. Zajmuję się rejestracją, a następnie retransmisją zabiegów medycznych za pomocą sprzętu telewizyjnego. Z takich materiałów korzystają lekarze oraz studenci medycyny, przygotowujący prace doktorskie. Nie ukrywam, że ta praca, z tak wspaniałymi ludźmi, sprawia mi ogromną satysfakcję.


    Czasu wolnego więc mało?


    Trochę się go zdarza, a jeśli tak, to... aparat biorę do ręki i idę w plener. Lubię fotografować naturę, oczywiście także rodzinkę. Jest dość liczna - żona Felicja, córka Ania, syn Jacek, wnuczki Sara, Magda, Marta i Ania oraz wnukowie Maciek i Wojtek.


     



     


    Teczka osobowa



    • Jerzy Bruszkowski. Urodzony 4.01.1936 r. w Toruniu. Lekkoatleta Pomorzanina Toruń i Zawiszy Bydgoszcz.

    • Mistrz i wicemistrz Polski na 800 m, sześciokrotny reprezentant Polski. Rekordy życiowe: na 800 m - 1.48,4 min, na 1500 m - 3.36,4 min.

    • Absolwent AWF w Poznaniu, trener II klasy.

    • Odznaczenia: Złoty Krzyż Zasługi, medal " Za Zasługi dla Miasta Bydgoszczy".

    • Podpułkownik Wojska Polskiego (na emeryturze).

    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy na niektórych stacjach benzynowych w Bydgoszczy sprzedaje się paliwo "chrzczone" wodą?

    • tak (94%)
    • nie (6%)