"Muzyka jest jak kupa - prędzej czy później z ciebie wylezie"

Muzyka z mocnym ładunkiem emocjonalnym, wymykająca się określonym ramom. Coś, czego jeszcze nie było na lokalnej scenie. Założyciel tej młodej formacji - Szymon, to jednak doświadczony muzyk z bogatym bagażem doświadczeń, nie tylko muzycznych, którymi odważnie się z nami podzielił. Jego zespół zagra w ramach imprezy Kontagious Terror Fest, która odbędzie się 6 października w Estrada Stage Bar. Oto rozmowa z Szymonem Priebe z zespołu Egoistic.
 nadeslane przez zespół/Łukasza Kowalski

Kontagious Terror Fest w Estrada Stage Bar


- Witaj Szymon. Na początek powiedz kilka słów o swoim zespole i muzykach, z którymi go współtworzysz.

- Serwus. Zespół Egoistic zaczął funkcjonować w pierwszym kwartale 2011 roku, ale przymiarki do tego przedsięwzięcia zaczęły się rok wcześniej, a może i jeszcze dawniej. Pomysł wypłynął ode mnie, ale w porozumieniu z wieloletnią koleżanką Natalią Gburzyńską grającą na klawiszach w kilku bydgoskich zespołach. Z założenia, pod marką Egoistic miała powstać muzyka, której jeszcze nikt lokalnie nie wykonywał, lecz bez silenia się na wymuszoną oryginalność. Miał być to bardzo emocjonalny rock/metal z elementami elektroniki i eksperymentalnej muzyki atmosferycznej. Założenia te nie do końca udało się ucieleśnić, no ale pewnych rzeczy, szczególnie tworzenia muzyki nie da się zaplanować. W zespole obecnie grają: Michał Kośmider, bardzo utalentowany osiemnastoletni perkusista, gitarzysta Igor Kościelniak, Maciej Kudalski, używający pseudonimu artystycznego Łańcuch, obsługujący bas i ja w roli śpiewającego gitarzysty. Niestety Natalii nie ma już w zespole.

- Jesteś pomysłodawcą i głównodowodzącym Egoistic, ale zanim zdecydowałeś się na założenie własnej formacji musiałeś w pewien sposób dojrzeć do tej decyzji? Czy może zawiodłeś się na współpracy z różnymi ludźmi i postanowiłeś zrobić wszystko od początku po swojemu?

- Pierwszą własną formację (Legions of Death) założyłem już pod koniec 1999 mając 16 lat. Właściwie to współzałożyłem wraz ze znanymi dzisiaj na bydgoskiej i nie tylko scenie muzykami Piehem (Łukasz Pieszczyński) i Piotrem Leszczyńskim (Lestath) ale tam też byłem głównym kompozytorem. Będąc samolubnym gówniarzem podjąłem kilka złych decyzji i zespół się rozsypał. Temat na dłuższą pogawędkę. W latach 2001-2008 grałem w różnych zespołach, uczestniczyłem też w dziwacznych projektach. Te najważniejsze to Land of Anger (2001-2006), Mala Herba (2006), Audio Science Experiment (2007), reaktywowany Legion of Death (2008). Praca z ludźmi zawsze wiąże się z ryzykiem kłótni, fochów, różnic muzycznych czasem nawet prania po mordach. Wśród muzyków/artystów o silnych charakterach to zupełnie normalne, szczególnie gdy w zespole nie ma jednego wyraźnego lidera lub jest kilku liderów. Z niektórymi muzykami dawnych formacji mam dzisiaj serdeczne, przyjacielskie stosunki a z innymi zapiekłą kosę. Normalka. Mniejsze lub większe sukcesy i klęski stanowiły mój bagaż doświadczeń będący podstawą do podjęcia decyzji o założenia zespołu od podstaw. Mojego, wg moich założeń, wg moich egoistycznych muzycznych potrzeb. Egoistic to także inni muzycy i nie mam tu dyktatorskiej pozycji. W zespole panuje prawie demokracja. Wszystko jest konsultowane przez wszystkich. Uważam, że jasne ustalenie zasad w zespole i przejrzysty podział ról może być kluczem do dobrej muzyki czy też sztuki w ogóle. W teorii oczywiście... Na temat funkcjonowania zespołu metalowego możnaby stworzyć kierunek studiów magisterskich.

- Wracając jeszcze do twoich muzycznych korzeni: co zmieniło się na bydgoskiej scenie na przestrzeni tych lat?

- Masz na myśli bydgoską scenę metalowo-rockową czy scenę w ogóle razem z Żukami czy Kloszardem? Jeżeli o tę pierwszą chodzi, to kiedy wchodziłem w to środowisko, czyli w drugiej połowie lat 90-tych dominowały lub zaczynały dominować takie gatunki jak techniczny death metal, sympho-black, metal gotycki i najróżniejsze klimatyczne twory. Szczególnie dużo było zespołów deathowych. Trafiłem później do jednego z nich (Land of Anger). Następnie (lata ok '99-'03) przyszła moda na numetal (nie wiem czy to poprawna nazwa) i krótkie włosy. Później nastąpił renesans klasycznego heavy metalu i boom na hardcore i pokrewne core'owe gatunki. W każdym z wymienionych okresów i gatunków, Bydgoszcz miała swoich silnych reprezentantów np. Mortis Dei, Chainsaw, None, a także zastępy przeciętniaków. Mody, czy trendy oczywiście, jak w całej Polsce, przychodziły z opóźnieniem w stosunku do Zachodu, ale nie różniły się od ogólnoświatowych tendencji. Obecnie najbardziej popularny w Bydgoszczy i najbliższych okolicach zdaje się być klasyczny heavy i thrash metal. W powietrzu wisi też moda na łączenie metalu z psychodelą. Pytasz co się zmieniło przez te lata? Ciuchy napewno: kiedyś wszyscy (bez wyjątków) chodzili w glanach i na czarno, później w modzie były szerokie spodnie teraz znowu katany i jajognioty z lat osiemdziesiątych. W ogóle obecnie panuje trend na nawiązania do przeszłości i to jest ogólnoświatowa tendencja, której metal też podlega. Do stylu vintage. W mainstreamie można zauważyć nawiązania do lat 50-ych i 60-ych. Dla metalu vintagowe są lata 80-te XX wieku i ówczesny heavy oraz thrash. Zmieniły się też używki. Kiedyś ludzie więcej pili niż palili. Teraz te proporcje się odwróciły. Muzyka nie zmieniła się bardzo. Nadal ciekawych rzeczy powstaje o wiele mniej niż całej reszty. Tak już pewnie zostanie. Mam do tego duży dystans. Pogodziłem się z tym dawno temu.

- Jak ją oceniasz z perspektywy czasu? Bydgoszcz to metalowe miasto?

- Z pewnością! Bardzo metalowe z tradycjami i długą historią. Mam wrażenie nawet, że dziewięćdziesiąt procent fanów rocka i metalu z Bydgoszczy gra lub grało w jakiejś kapeli albo przynajmniej sięgało za jakiś instrument. Wszystkich łączyły co piątkowe spotkania na Wyspie Młyńskiej i picie piwa, kiedy jeszcze można było to robić publicznie, prawdziwe tłumy tam bywały. To cieszyło. Może w tym przypadku określenie "fani" jest nieadekwatne, bo jak człowiek już czegoś liźnie to przestaje być fanem i staje się krytykiem. W mieście jest bardzo dużo zespołów w bardzo różnym stadium rozwoju. Brakuje natomiast jedności na scenie, jakiegoś oddolnego wsparcia, brakuje miejsc do grania koncertów. Obecnie tylko jeden klub organizuje regularnie koncerty. Myślę, że to dlatego, iż nie ma jakiegoś spoiwa, punktu odniesienia dla innych w postaci zespołu, który osiągnąłby status przynajmniej krajowej gwiazdy, kogoś kto przetarłby szlaki lokalnie. Zauważ, że miasta, które wydały metalowe i rockowe sławy mają silną scenę lokalną: Trójmiasto, Poznań, Kraków. Najbliżej chyba takiego statusu był zespół Chainsaw i naprawdę nie wiem dlaczego jeszcze nie mogą przejść na zawodowstwo. Ja ich płyty kupuję i na koncerty chodzę.

- Początki Egoistic nie były chyba łatwe - o wydanie debiutanckiej płyty musieliście zatroszczyć się sami, zespół zdążył już także przejść pewne przetasowania w składzie.

- O tak. Początki są zawsze dość trudne. Zanim się ukształtował optymalny skład trafiałem na różnych idiotów, niesłownych i niesolidnych dupków, z którymi nie można było nic porządnie stworzyć. Jednak w końcu razem z Natalią znaleźliśmy Michała, z Łańcuchem współpracowałem już wcześniej i od tego momentu poszło z górki. Jeżeli chodzi o nagranie debiutanckiej płyty "No Sleep" to fakt, to była droga przez mękę. Materiał powstawał dość długo, bo jakieś 2 lata. Potem była praca z zespołem i w końcu studio. Jako, że w tamtym czasie jako jedyny z kapeli miałem stałą pracę, toteż całość nagrania sfinansowałem z własnej kiesy. Wyprzedałem część mojego sprzętu muzycznego żeby uzbierać na sesję nagraniową. Trochę było mi szkoda tego sprzętu (ze względów sentymentalnych), ale co tam - płyta ważniejsza. Jak już trzymałem ją w rękach ukończoną to była to dzika rozkosz. Byłem w euforii przez parę dni. Wszystkie płyty, które do tej pory nagrałem były dziełami zbiorowymi. W przypadku "No Sleep" to ja decydowałem o wszystkim (no prawie) w sensie artystycznym. Już po nagraniu do Egoistic dołączył Igor, a Natalia wyjechała na Islandię. Wtedy też rozpoczęliśmy koncertowanie. Gramy na razie koncerty bez klawiszy i brzmimy na żywo o wiele ostrzej niż na płycie. Niedawno Natalia oświadczyła, że nie wróci już do kraju i że tam ułożyła sobie życie, więc obecnie poszukujemy klawiszowca. Trochę szkoda, bo poza ciekawymi pomysłami na muzykę zdecydowanie podnosiła atrakcyjność wizualną Egoistic, ale jeżeli jest teraz szczęśliwsza to ja się bardzo cieszę. To na razie tyle, jeśli chodzi o przetasowania w składzie.

- Wiem, że jesteś żonatym, raczej ustatkowanym życiowo facetem. Nie lepiej wybudować dom, posadziś drzewo i spłodzić syna, niż chwytać za gitarę i grać metal z młodszymi kolegami?

- Muzyka jest jak kupa - prędzej czy później z ciebie wylezie. To nie jest kwestia wyboru, czy zająć się życiem przeciętnego konsumenta, czy tworzyć rezygnując z normalnego życia. Zaczynasz grać w kapeli, bo chcesz wyrwać pannę albo zwyczajnie zostać gwiazdą, ale jak już w to wejdziesz, to się nie wyplączesz. Muzyka to potrzeba tak silna jak oddychanie z tą różnicą, że można ją odłożyć w czasie - jak tę kupę. To prawda, że od niecałego roku jestem żonaty lecz wydaje mi się, że do ustatkowania jeszcze mi dość daleko. Z resztą sądzę, że bez problemu można połączyć twórczość z funkcjonowaniem w zdrowym związku i pracą zawodową. Mnie już też nie bawią setki znajomych, imprezy, uchlewanie się w trupa i robienie ekstremalnych głupot. Chociaż wyskoki się zdarzają. Moja żona jest bardzo wyrozumiała. Wie, że próba to świętość a jak jest sesja nagraniowa to mnie po prostu nie ma. Jest moim pierwszym krytykiem oraz inspiracją. Nasza historia jest dość niecodzienna. Tekst do "Welcome" jest na niej oparty. W sumie bardzo mi służy taka sytuacja. Od około półtora roku jestem bardzo płodny pod względem muzycznym. Mam już prawie gotowy materiał na drugą płytę i mnóstwo pomysłów na kolejne.

- Jakie muzyczne cele stoją przed tobą? Marzy ci się wybicie i większa kariera, czy może wolisz cieszyć się każdym, nawet mniejszym sukcesem?

- Pewnie, że marzy mi się kariera, sława, tłumy na koncertach, piszczące fanki. Jednak w metalu trudno to osiągnąć, a ja nie mam ciśnienia na bycie popularnym, czy coś w tym rodzaju. Na razie cieszy mnie każda pozytywna drobnostka związana z Egoistic. Udany koncert, pozytywna recenzja, a najbardziej jak ktoś mi powie, że trafia do niego muzyka i tekst, że się z tym utożsamia. Moim nadrzędnym celem jest muzyka sama w sobie, żeby móc ją tworzyć. Fajnie by było z tego żyć, ale w naszych realiach nie wielu ma to szczęście. Spełnię się, gdy dam upust wenie.

- Gdzie szukasz inspiracji? Masz jakiś idoli muzycznych?

- Inspiracji nie szukam, bo sama przychodzi. Zgodnie z nazwą zespołu przekaz Egoistic to moje bardzo osobiste sprawy. Nie piszę o sprawach uniwersalnych, ogólnikach, o polityce to chyba nigdy nie napiszę, bo wręcz brzydzę się tym tematem tzn. tylko we własnych utworach. U innych to bywa ciekawe. Jeżeli chodzi o inspiracje czysto muzyczne, to odnajduje je najczęściej w śpiewających gitarzystach, jak Chuck Schuldiner (od którego wszystko się zaczęło), David Gilmour, Tom Englund, Vorph, Johan Edlund, Vincent Cavangh może jeszcze Rob Flynn. Wokaliści, którzy dodatkowo mnie inspirują to Bruce Dickinson, Warrel Dane, Till Lindeman, Peter Steel Fernando Ribeiro. Jak widzisz, same emocjonalne typy. W ogóle to preferuję właśnie bardzo emocjonalny sposób śpiewania. Jest to dla mnie po stokroć ważniejsze niż sama technika. Kiedy słucham wokalistów, wiem o czym śpiewają i zaczynam czuć jakieś mrowienie i cały ładunek emocjonalny. Wówczas to, że pojawiają się jakieś fałsze, niedociągnięte górki, siłowe wyciąganie dźwięków nie ma znaczenia. Jako inspiracje typowo gitarowe dorzucę jeszcze Ricardo Amorima, Henrika Danhage, Adriana Smitha.

- Często masz problemy ze snem?

- Ha, wiem do czego dążysz. Obecnie nie jest to już problemem. Teraz raczej rzadko miewam bezsenne noce, ale czasem jednak wracają. Bezsenność była moim wielkim problemem w latach 2008-2009. To znaczy problemy ze snem miałem praktycznie całe dorosłe życie, ale przez te dwa lata było to niesamowicie uciążliwe. Nieraz utrudniała normalne funkcjonowanie. Na razie mam spokój, zasypiam całkiem dobrze.

- Pytam, bo wasza płyta jest albumem koncepcyjnym, traktującym właśnie o bezsenności. Skąd taki niecodzienny (albo nieconocny) pomysł?

- Materiał na

"No Sleep"

zacząłem komponować właśnie w 2009 roku, kiedy jeszcze problem mojej bezsenności był bardzo aktualny. Zadziwiające, jakie rzeczy przychodzą do głowy podczas bezsennych nocy, inspirujące do tego stopnia by poświęcić temu stanowi przynajmniej jedną płytę. Wszystkie przeżycia towarzyszące jednej bezsennej nocy znajdziesz właśnie na "No Sleep". Koncept tego albumu jest zbudowany w ten sposób: zaczyna się od wieczornego rozmyślania, narastania wściekłości w miarę niemożności zaśnięcia, przez frustrację po tym, jak okazuje się, że proszki nasenne nie działają, nocne analizowanie zupełnie odjechanych spraw, poranne wyolbrzymianie problemów (każdy chyba zna to uczucie) aż do podniesienia się z łóżka resztkami sił. Nie wszystkie utwory są ściśle związane z konceptem. Na przykład "I Inside Me" jest raczej rozważaniem nad teorią solipsyzmu, a "Welcome" jest w sumie piosenką miłosną, ale to efekt nocnych rozważań. Czuję, że nie wyczerpałem tego tematu i chciałbym w przyszłości go rozwinąć. Mam nawet pomysł, może nie na cały album. ale na pewno na mini LP. O ile w przyszłości jeszcze temat bezsenności będzie dla mnie atrakcyjny, to go zrealizuję. Chciałbym zrobić koncept o braku snu w dłuższej perspektywie. Od poczucia dyskomfortu, po moment, kiedy zaczyna już odwalać i widzi się rzeczy, których nie ma. To już jednak bardziej odległa przyszłość.

- W waszym repertuarze znalazł się także utwór, którego tekst traktuje o religii... nie możesz spać, bo jesteś ateistą?

- Mój ateizm z bezsennością nie ma wiele wspólnego. Jednakże pracujemy z Egoistic obecnie nad drugą płytą, w zasadzie część muzyczną mamy prawie ukończoną. Będzie ona poświęcona właśnie kryzysowi wiary i jej całkowitej utracie.

- Pisząc tekst o religii nie bałeś się wpadnięcia w pewną szufladkę. Swoistym stereotypem jest, że jeśli grasz metal, to jesteś satanistą lub co najmniej antyklerykałem.

- Nie, nie bardzo. To znaczy nie piszę zasadniczo tekstów o religii jako takiej. Jak wcześniej wspomniałem, unikam ogólnych zagadnień. Piszę o swoich własnych przeżyciach w konsekwencji mam głęboko w dupsztalu, czy na tej podstawie ktoś mnie zaszufladkuje, bo to przecież ja. Faktycznie w środowisku metalowym prznajmniej tym, które znam, osoby wierzące stanowią margines. Większość to ateiści i antyklerykałowie. Satanisty nigdy w życiu nie spotkałem. A ci co o sobie tak mówili okazywali się idiotami albo ściemniali żeby wyrwać mroczne naiwne nastolatki. Co do antyreligijnych tekstów to ostatnio zdarzył mi się jeden. Utwór nazywa się "God Bless Stupidity" i jest jednym z nowszych, ale nie wiem jeszcze czy znajdzie się na drugiej płycie, choć graliśmy już go na żywo.

- Zdradź nam jeszcze kilka szczegółów, dotyczących drugiej płyty.

- Jak wspomniałem, druga płyta będzie o moim kryzysie wiary. Niby nic oryginalnego ale muszę się z tym zmierzyć bo długo to już we mnie siedzi. Jak skończę pracę nad drugą płytą to uwolnię się od pewnych rzeczy i będę mógł zająć się jeszcze intymniejszą tematyką. Może też nieco zmienić się stylistyka zespołu i może kiedyś zacznę śpiewać po polsku. Druga płyta będzie muzycznie zbliżona do No Sleep tylko bardziej zdecydowana. Kawałki są dłuższe i bardzie rozbudowane, są też ostrzejsze, bardziej agresywne, jeszcze bardziej emocjonalne i klimatycznie.

- Kończąc już nasz wywiad, musisz nam jeszcze przybliżcyć plany Egoistic na najbliższą przyszłość. Zapowiadają się jakieś koncerty?

- Koncerty, dużo koncertów, zmasowana promocja, poszukiwanie wydawcy to te najbliższe sprawy do ogarnięcia. Następny koncert mamy 6 października w bydgoskiej Estradzie razem z Kontagion i Escape From, a w planach kilka koncertów w listopadzie i grudniu. Chcielibyśmy też nagrać teledysk do jednego utworu, ale nie wiem na ile pozwolą nam fundusze. Mimo, że nie jestem już jedynym pracującym w kapeli, to środki mamy i tak bardzo ograniczone.

- Występ u czyjego boku jest dla was największym marzeniem?

- Ciężko powiedzieć, bo każdy z nas ma inne ulubione kapele. Michał to pewnie by chciał zagrać przed Rush albo Dream Theater, Igor pewnie przed Exodusem, ale myślę, że wolałby zagrać przed nimi ze swoją drugą typowo thrashową kapelą – Deathinition. Łańcuch to toalnie nie mam pojęcia przed kim by chciał zagrać. To bardzo tajemniczy typ i za wiele o sobie nie mówi, ale może przed Testamentem. Ja bym chciał zagrać przed Nevermore albo najlepiej przed Warrelem Danem solo, bo wydaje mi się, że muzycznie to co robi indywidualnie jest bardzo bliskie stylistycznie Egoistic.

- Dziękuję serdecznie za wywiad. Ostatnie kilka zdań należy do Ciebie.

- Również dziękuję za wywiad. Dość się rozgadałem, więc króciutko tylko zaapeluję o zgłębianie naszej muzyki, tekstów i przekazu. Zależy nam na dotarciu do odbiorców i wzbudzaniu silnych odczuć. Czytelnicy MM Bydgoszcz siedząc przy kompach mogą łatwo obadać nasz profil na fejsie, posłuchać kawałków na YT, reverbnation, myspace i zamówić egzemplarz "No Sleep" (jest tania!) za pośrednictwem, któregokolwiek z portali.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Więcej informacji o

Egoistic

. Kontakt: egoisticband@gmail.com

Zobacz też:


Wielka Wioślarska o Puchar Brdy

Handlowa Dworcowa w Bydgoszczy

Festiwal Prapremier 2012 trwa

Szlachetna Paczka szuka wolontariuszy
Dołącz do MMBydgoszcz.pli napisz artykuł! Poinformuj nas, co się dzieje w mieście. Pochwal się swoimi zdjęciami, komentuj wpisy i załóż własnego bloga!
» dodaj artykuł
» dodaj zdjęcia
» dodaj wydarzenie
» dodaj wpis do bloga

PiotrWisniewski

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3