Parowozownia mocno wpisała się w krajobraz bydgoskiego węzła kolejowego Parowozownia mocno wpisała się w krajobraz bydgoskiego węzła kolejowego

Parowozownia mocno wpisała się w krajobraz bydgoskiego węzła kolejowego. Jednak po ponad 150 latach została zdemontowana i czeka na „reaktywację” w Myślęcinku. (© Archiwum)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Bydgoskiej lokomotywowni z XIX wieku groziło zawalenie, więc została rozebrana. Teraz czeka na montaż. Tyle że potrzeba na to 4 mln zł.

Zabytkowa parowozownia była na terenie Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego, których tradycję kontynuują Zakłady Pojazdów Szynowych „Pesa”. To duże (ponad 3 tys. pracowników) przedsiębiorstwo w naszym regionie, które potrzebuje miejsca na budowę nowoczesnej hali produkcyjnej. Ta ma dać dodatkową pracę ok. 300 ludziom.

Stąd, po zdemontowaniu konstrukcji, pojawił się problem z ponownym montażem obiektu w innym miejscu. Pomysłów na to, gdzie ten mógłby stanąć, było wiele - od bydgoskiego „Exploseum”, przez stary Fordon, po Myślęcinek.

Na Myślęcinek, dawne tereny wystawowe przy ul. Gdańskiej 177, wskazał prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski. - Zostały już sfinalizowane prace nad wykonaniem dokumentacji projektowo-kosztorysowej odbudowy tendrowni, a wcześniej zabezpieczono miejsce pod ten obiekt - mówi Marta Stachowiak, doradca prezydenta.

Z dokumentacji wynika, że przedsięwzięcie będzie kosztować ponad 4 mln zł (bez przyłączenia mediów). Jak wyjaśnia Marta Stachowiak, tak wysoki koszt odbudowy wynika z tego, że znaczna część zdemontowanych elementów nie nadaje się do ponownego użycia. W dobrym stanie są tylko cegły i podtrzymujące konstrukcję wewnętrzne słupy stalowe. Inne wewnętrzne elementy stalowe nie nadają się do ponownego montażu.

Dlatego prezydent Bruski wysłał do wojewódzkiego konserwatora zabytków w Toruniu pismo z prośbą o dofinansowanie tej inwestycji. Bo dopiero po uzyskaniu wsparcia możliwe będzie wpisanie tego zadania do budżetu miasta.

- Wkrótce spotkam się z prezydentem Bydgoszczy, by omówić tę kwestię - mówi Sambor Gawiński, wojewódzki konserwator zabytków. - To nasz urząd sfinansował wykonanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej, która pochłonęła prawie 80 tysięcy złotych. Ale o finansowaniu montażu parowozowni nie było wcześniej mowy.

Jednak Sambor Gawiński sceptycznie podchodzi do tego tematu, bowiem cały roczny budżet jego urzędu to zaledwie 1,5 mln zł. - Nie odmawiam finansowania, ale jak duże ono może być, to wymaga uzgodnienia z prezydentem Bydgoszczy - dodaje wojewódzki konserwator zabytków.

Czy Pesa dołoży się do finansowania tej inwestycji? - Nie ma żadnych ustaleń w tej sprawie - odpowiada Michał Żurowski z zespołu prasowego bydgoskiej Pesy. - Na terenie po parowozowni nie postawiliśmy na razie żadnego obiektu. Teren będzie wykorzystany zgodnie z naszymi planami produkcyjnymi.

Gdy już obiekt stanie w Myślęcinku (choć nikt nie wie kiedy), ma pełnić funkcję rekreacyjno-sportową. Konstrukcja na planie okręgu jest cenna, bo podobne są tylko w Pile i Tczewie. W całej Europie zachowało się zaledwie sześć.

Przypomnijmy, że parowozownię (zwaną też tendrownią) zbudowano w połowie XIX wieku - w okresie budowy bydgoskiego węzła kolejowego znajdującego się na trasie między Berlinem a wschodnimi rubieżami królestwa Prus aż do Torunia.


„Info z Polski” - najważniejsze informacje ostatnich dni.


Inwestycje

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Robi (gość)

To była ruina grożąca zawaleniem, więc nic dziwnego, że trzeba sporo kasy, żeby ją ożywić. Nie widzę jakoś tłumów bydgoszczan czekających z wytęsknieniem na ten budynek i nie ma tym nic dziwnego, bo nigdy on ludzi zbytnio nie interesował i nie był uważany za cenny dla miasta.