Rozmowa z Wiesławem Jagusiem, kontuzjowanym zawodnikiem Unibaksu Jak pan się czuje? Jak to po złamaniu nadgarstka. Nie jest dobrze, ale też nie jest tak źle.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Rozmowa z Wiesławem Jagusiem, kontuzjowanym zawodnikiem Unibaksu


Jak pan się czuje?


Jak to po złamaniu nadgarstka. Nie jest dobrze, ale też nie jest tak źle. Mam już pierwsze zabiegi - laserowe, pola magnetyczne itp.


Co lekarze mówią na temat ewentualnego powrotu na tor?


Minimum za cztery tygodnie, na sto procent natomiast za sześć. Zależy, jak szybko mi się zrosną kości, a potem kiedy będę miał pełen zakres ruchów. To w końcu prawa ręka, a więc ta ważniejsza, operująca manetką gazu. 30 sierpnia mam mieć zrobione zdjęcie rtg i zobaczymy, co dalej. Wtedy lekarze zadecydują, jakie mogę mieć zabiegi i ćwiczenia.


Unibax będzie musiał radzić sobie bez pana w ćwierćfinałowych derbach z Polonią...


Na pewno nie będzie im łatwo. Na szczęście można za mnie zastosować przepis o zastępstwie zawodnika. Dzięki temu koledzy powinni uzbierać trochę punktów. Trudno powiedzieć, jak to ostatecznie będzie, ale życzę kolegom, żeby się nie męczyli na tym trudnym, bydgoskim torze.


Polonia tymczasem jeździ coraz lepiej...


No właśnie. Dobrą formę "złapał" Tomek Chrzanowski, rywale mogą zawsze liczyć na Emila Sajfutdinowa i Andreasa Jonssona. Najważniejsze, to uzyskać dobry wynik na wyjeździe, żeby w Toruniu nie było nerwów i stresu.


W rundzie zasadniczej Unibax zajął pierwsze miejsce, ale radość mącą nieco pogromy w Lesznie i Zielonej Górze. Czy nie popsuły one atmosfery w drużynie?


Absolutnie nie. Musimy popatrzeć na rundę zasadniczą całościowo. A w niej przegraliśmy raptem trzy mecze i zajęliśmy pierwsze miejsce. Tymczasem mało kto na nas liczył przed rozpoczęciem rozgrywek. Te porażki w Lesznie i Zielonej Górze nie mogły popsuć dobrej atmosfery. Wiadomo, że kiedyś musiał przyjść dołek formy. Przecież na początku sezonu wygrywaliśmy praktycznie wszystko, a tak się nie da przez całe rozgrywki. Po prostu zeszło z nas trochę powietrze. Ale teraz jest trochę przerwy, koledzy na pewno się "podładują".


W ostatnim meczu z Lotosem pomylił pan okrążenia i skończył bieg po trzecim okrążeniu...


Nie patrzyłem na chorągiewki, tylko jadącego obok Roberta Kościechę i jakoś tak automatycznie stanąłem za wcześnie. To była wyłącznie moja wina. Parę tysiączków "poszło", punktów też, średnia biegowa się popsuła, ale trudno, zdarza się najlepszym.


Dlaczego w Szwecji, gdzie nie ma takiej presji jak w Polsce, jest ostatnio tak dużo wypadków?


Bo zaczęli kombinować z torami. Kiedyś kombinowali w Polsce, teraz robią to w Szwecji. Nie wiem, dlaczego. Nawierzchnia torów nie jest jednolita i np. ja przez to złamałem nadgarstek. Ale my, zawodnicy, mamy jeździć. To sędzia powinien decydować, czy warunki do ścigania są odpowiednie.


Dziękuję za rozmowę.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!