Ta garstka kibiców Legii, której udało się dotrzeć na chojnicki stadion - aby wyrazić swój protest na działania policjantów - po dwóch minutach od rozpoczęcia meczu opuściła swoją trybunę

Ta garstka kibiców Legii, której udało się dotrzeć na chojnicki stadion - aby wyrazić swój protest na działania policjantów - po dwóch minutach od rozpoczęcia meczu opuściła swoją trybunę (© Monika Smól)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Grupa fanów piłki nożnej w drodze na mecz 1/4 Pucharu Polski Chojniczanka - Legia Warszawa okradła stację paliw. Skutek odczuło ponad 200 kibiców.

W środowy wieczór pierwszoligowa Chojniczanka Chojnice podejmowała Legię Warszawa. Na wydarzenie sportowe - historyczne dla awansujących do 1/4 PP gospodarzy - dotarła garstka kibiców stołecznego klubu. Mimo iż dostali 300 biletów.

Aż 231 kibiców jadących na mecz na MOP-ie przy autostradzie A1 w miejscowości Szewo zatrzymali policjanci z włocławskiej policji.

Wśród kibiców szukali złodziei

Jak tłumaczy oficer prasowa włocławskiej policji, dotarło do nich zgłoszenie kradzieży. Musieli więc przerwać podróż tak licznej grupie, aby wylegitymować jak najwięcej potencjalnych sprawców przestępstwa.

- Grupa osób weszła na stację paliw i dokonała kradzieży - mówi nadkom. Małgorzata Marczak, oficer prasowa KPP we Włocławku. - Ich łupem padły różne artykuły, między innymi słodycze, golarki, ładowarki. Na autostradowym MOP-ie zatrzymaliśmy i wylegitymowaliśmy 231 osób podróżujących kilkudziesięcioma samochodami osobowymi. Policjanci przesłuchiwali też w tej sprawie świadków i pokrzywdzonych. Zabezpieczyliśmy również nagrania z monitorin-gu. Nikt nie został zatrzymany.

Legia.com/x-news


Stacja paliw BP w Szewie działa od niedawna. Nikt nie spodziewał się, że w nieco ponad miesiąc od otwarcia, dojdzie tu do takich wydarzeń.

- Około godziny 15 na stację MOP Lubień Kujawski wjechało kilkadziesiąt samochodów osobowych, których pasażerowie zabierali towar ze sklepu i opuszczali budynek bez płacenia - relacjonuje Dorota Adamska z działu Public Relations BP. - Nie doszło do żadnych zniszczeń obiektu, nikomu też nic się nie stało. Całą sprawą zajmuje się policja, która eskortowała grupę kibiców na terenie województwa łódzkiego - aż do węzła Kutno. Nikt dalej ich nie eskortował.

I dodaje, że nie będą ścigać złodziei.

- Straty stacji w towarach wynoszą 7,5 tysiąca złotych. Otrzymaliśmy jednak zapewnienie, że kwota ta zostanie uregulowana. W związku z tym ze strony BP nie będą wysuwane żadne roszczenia - dodaje Dorota Adamska.

Kibicom stołecznego klubu nie przepadły bilety na mecz, bo ich jeszcze nie kupili. Jedynie zamówili je w biurze Legii, które wysłało listę z nazwiskami zainteresowanych do gospodarzy. Bram stadionu przy Mickiewicza nie przekroczyli, więc też nie dokonali zakupu. Stratna jest jedynie Chojniczanka. Za każdą wejściówkę do kasy pierwszoligowca wpłynęłoby 40 złotych. W sumie „zatrzymanie” zmierzających kibiców kosztowało klub ponad 9,2 tys. złotych.

- Nie stracili ci, którzy nie dotarli na mecz, tylko my - ubolewa Jarosław Klauzo, wiceprezes Chojniczanki. - Zazwyczaj odbywa się to tak, że gdy przyjeżdża grupa, to jedna osoba odpowiedzialna płaci za wszystkich. Mamy listę z numerami kart i przyporządkowanymi im nazwiskami. Legia zgłosiła zapotrzebowanie na 300, tyle dostali, a pojawiła się mała grupa kibiców. Ale szybko opuściła stadion.

Jest powód, by się chwalić?

Policjanci chwalą się na stronie internetowej KPP w Chojnicach, że nie dopuścili do poważnych incydentów. A nad bezpieczeństwem czuwało ich 200.

- Poza staniem nie napracowali się - mówi fan Chojniczanki. - Gdzie tu zagrożenie, skoro ich koledzy z Włocławka cofnęli do domu niemal wszystkich kibiców z Łazienkowskiej?

A Dorota Adamska zwraca się do mundurowych, by skuteczniejsi byli podczas eskortowania kibiców.

- Apeluję o ściślejszą ochronę przejazdu i stałą obecność policji w czasie transportu - dodaje.

Rzecznik prasowy Legii, mimo obietnic, nie oddzwoniła wczoraj do nas, by odpowiedzieć na pytania.

Komentarze (9)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Traper (gość)

Teraz takie akty bandytyzmu będą się nagminnie powtarzać. Wybrańcy tych bandytów dorwali się do władzy to będą o swój elektorat dbać u zwalniać z więzień i aresztów.
Strach się bać

Franc (gość)

Proszę dziennikarzynę niech rzetelnie sprawdza co pisze. We Włocławku nie ma KPP tylko KMP. Żenada poziom dziennikarstwa. Pozdrawiam

WKS (gość)

na rewanż klub z Chojnic powinien zafundować i przekazać ŻYLECIE batoniki :) wesoło by było

qwert (gość)

szkoda że w Polsce nie ma ruchu kibicowskiego tylko kibolsko-bandycki. A normalni kibice są przez meneli wyzywani od pikników. I jakie to szczęście że margines przynajmniej na jakiś czas przestał przychodzić na mecze Zawiszy. Może i niska frekwencja, ale przynajmniej ich nie trzeba oglądać.

Obiektywny (gość)

Veto, ja i obserwator-czemu tym kibicom nie powiecie prosto w oczy że są bydłem tylko "napinacie" się zza monitorów? Boicie się? Rozumiem a internet pomaga wam w leczeniu rozterek i kompleksów. A tak swoją drogą to skoro psiarnia nie postawiła i nie ma zamiaru postawić nikomu żadnych zarzutów to powinna odpowiedzieć za "bezprawne" zatrzymanie turystów i zwrócić koszta wycieczce za to że nie odwiedzili atrakcji turystycznej przy ul. Mickiewicza w Chojnicach

ja (gość) (veto)

zgadzam się z VETO. bydło won ze stadionu. złodzieje do paki. ukradł batonik z bp ... brak słów na bande żebraków ktorych nie stać na zapłatę a tak się wielce panoszą...

veto (gość)

A z jakiej racji za nasze /publiczne/ pieniądze mają być konwoje i zabezpieczanie całej trasy przejazdu. A co do tej sprawy- była kradzież i to zuchwała, jest przestępstwo, to sprawcy powinni być ustaleni i pociągnięci do odpowiedzialności. Koniec z bezkarnością bandy zadymiarzy.