Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Agresja na oddziałach ratunkowych w Bydgoszczy. Kopią, szarpią, niszczą sprzęt

Małgorzata Pieczyńska
Małgorzata Pieczyńska
Wyzwiska to codzienność na SOR-ach, ale czasem agresywni pacjenci przechodzą od słów do czynów.
Wyzwiska to codzienność na SOR-ach, ale czasem agresywni pacjenci przechodzą od słów do czynów. Fot. Tomasz Czachorowski/Archiwum
Wyzwiska, wulgaryzmy, groźby, a nawet rękoczyny - agresywni pacjenci, którzy trafiają na SOR-y w bydgoskich szpitalach mocno dezorganizują pracę lekarzy i pielęgniarek.

Niedawno kraj obiegła informacja o agresywnym pacjencie, który trafił na SOR w Częstochowie. Mężczyzna prawdopodobnie znajdował się pod wpływem środków odurzających. Był niespokojny, więc został przypięty pasami do łóżka, ale się uwolnił i szalał po oddziale. Groził personelowi medycznemu, znieważał go, a jednej z pielęgniarek przyłożył nawet nóż do szyi i krzyczał, że ją zabije. W efekcie usłyszał 9 zarzutów.

Z niebezpiecznymi sytuacjami mają do czynienia pracownicy wielu szpitalnych oddziałów ratunkowych w kraju, także w Bydgoszczy.

W Polsce 99 procent dzieci rodzi się w szpitalach. Jak wynika z badań, to w jaki sposób przychodzimy na świat, rzutuje na nasze zdrowie, kondycję psychiczną oraz umiejętność nawiązywania kontaktów.

Od 2012 roku w naszym kraju obowiązują ściśle określone standardy okołoporodowe. Sprawdzanie, czy są respektowane, jest jednym z zadań, których podjęła się Fundacja Rodzić po Ludzku. 

Fundacja przeprowadziła też ankiety wśród kobiet, które rodziły w szpitalach. Maksymalnie dana placówka mogła uzyskać 100 punktów. 

Zobaczcie, jak wypadły kujawsko-pomorskie porodówki.

Najlepsze porodówki w Kujawsko-Pomorskiem. Zobaczcie ranking...

Ataki na lekarza i ratownika

- Agresja słowna i wulgaryzmy to codzienność - mówi Kamila Wiecińska, rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. Biziela. - Co ciekawe, nie zawsze tak zachowują się pacjenci po spożyciu alkoholu, czy zażyciu dopalaczy lub narkotyków. Czasem są to osoby trzeźwe, ale bardzo porywcze, które w ten sposób manifestują niezadowolenie.

Co ciekawe, nie zawsze tak zachowują się pacjenci po spożyciu alkoholu, czy zażyciu dopalaczy lub narkotyków. Czasem są to osoby trzeźwe, ale bardzo porywcze, które w ten sposób manifestują niezadowolenie.

Zdarzają się też, choć rzadziej, przypadki agresji fizycznej.

- Przynajmniej kilka razy w roku dochodzi do szarpaniny, czy innych rękoczynów - mówi Kamila Wiecińska. - Kiedyś jeden z lekarzy został kopnięty w twarz przez pacjenta. Na szczęście, nie doszło do żadnych złamań, ale panu doktorowi zniszczono okulary. Innym razem, dość poważnie ucierpiał jeden z ratowników medycznych. Też został kopnięty w twarz. Skończyło się na pęknięciu kości jarzmowej. W efekcie ratownik wymagał pomocy lekarskiej i przebywał przez jakiś czas na zwolnieniu.

Agresywni pacjenci potrafią mocno zdezorganizować pracę oddziału ratunkowego. Bywa, że personel medyczny zamiast ratować życie innych, musi się sam ratować. Zdarzają się też dewastacje.

- Jeden krewki pacjent zbił nam szybę w szafce z lekami, a inny chwycił komputer, który stał na biurku i rzucił go na podłogę - mówi Kamila Wiecińska. - W sytuacjach, które zagrażają bezpieczeństwu osób pracujących na oddziale ratunkowym, wzywana jest ochrona szpitala i powiadamiana policja. Jeśli ataki agresji mają miejsce w poczekalni, to jest tam monitoring, ale w gabinetach kamer nie ma.

W Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 im. Jurasza też jest monitoring, a w razie potrzeby interweniuje ochrona. Pijani pacjenci, którzy trafiają tu na SOR każdego dnia, również potrafią narozrabiać.

- Pacjenci po spożyciu alkoholu to bardzo często te same osoby - mówi dr nauk med. Ahmad El-Essa, dyrektor ds. lecznictwa, kierownik Kliniki Medycyny Ratunkowej. - Trafiają do nas też osoby - najczęściej młodzi ludzie lub wręcz nastolatkowie - po zażyciu tzw. „dopalaczy”. Zaobserwowaliśmy, że najwięcej mamy ich w okresie wakacyjnym. Bywają agresywni, używają niecenzuralnych słów, próbują niszczyć sprzęt medyczny i atakować personel. Zachowania po zażyciu substancji psychoaktywnych są trudne do przewidzenia. Trafił się nam np. młody człowiek, którego poziom siły i agresji był nie do opanowania. Wydawał przy tym dźwięki niepodobne do ludzkich, a jego kończyny wykręcały się w niemożliwych kierunkach przy najmniejszej próbie dotknięcia. Następnego dnia nawet nie pamiętał, jak znalazł się w szpitalu.

Nie pozostają bezkarni

Pacjenci, którzy znieważają lub naruszają nietykalność cielesną lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych muszą liczyć się z konsekwencjami.

- Grozi im za to do 3 lat pozbawienia wolności, bo w czasie pełnienia obowiązków służbowych personel medyczny korzysta z takiej samej ochrony prawnej, jaka przysługuje funkcjonariuszowi publicznemu - mówi podkom. Lidia Kowalska z KWP w Bydgoszczy. - W przypadku czynnej napaści kara ta może być nawet do 10 lat więzienia. Jeśli podczas zdarzenia zaistnieją kolejne przestępstwa np. zniszczenia mienia szpitala, to sprawca usłyszy kolejne zarzuty.

Bydgoskie sklepy zlokalizowane przy głównych ulicach i na osiedlach. Bazary, targowiska, domy towarowe. To w tych miejscach toczył się handel w Bydgoszczy. A później nastała era hipermarketów i wielkich galerii handlowych...

➤➤
Zapraszamy w podróż w przeszłość. Zobaczcie archiwalne zdjęciach, zrobione jeszcze przed rozwojem wielkich sieci handlowych w mieście i tuż po ich nadejściu.
➤➤



Flesz - wypadki drogowe. Jak udzielić pierwszej pomocy?

Tak handlowano w Bydgoszczy zanim nadeszły hipermarkety [zo...

Smaki Kujaw i Pomorza odcinek 13

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziennik Zachodni / Wybory Losowanie kandydatów

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na bydgoszcz.naszemiasto.pl Nasze Miasto