AMW chce zabrać "Zawiszy" boisko. Ma zakusy na "Aeroklub". Prowadzi jakąś chorą grę

Stanisław Gazda
Stanisław Gazda
Artykuł 23. Punkt 4 Ustawy z dnia 30 maja 1996 roku o gospodarowaniu niektórymi składnikami mienia Skarbu Państwa oraz o Agencji Mienia Wojskowego mówi wyraźnie: ”Nieruchomości Skarbu Państwa mogą być przekazane przez Agencję, w drodze umowy, na własność jednostce samorządu terytorialnego na cele związane z inwestycjami infrastrukturalnymi służącymi wykonywaniu zadań własnych.” Sprawa niby prosta, a jednak włodarze Bydgoszczy od czterech lat prowadzą „korespondencyjny ping-pong” z MON-em oraz Agencją Mienia Wojskowego, która mimo decyzji ministra obrony narodowej z 2007 r. do dzisiaj nie przekazała Bydgoszczy boiska, na którym trenuje ponad 600 zawodników Zawiszy. Za kilka dni, zgodnie z żądaniem AMW, klub powinien opuścić teren.

Sprawa dotyczy 2,5-hektarowej działki położonej pomiędzy: ul. Powstańców Warszawy i Gdańską oraz płytą główną boiska w Kompleksie Sportowym „Zawisza” im. Zdzisława Krzyszkowiaka. – W maju 2002 r. miasto pozyskało od wojska teren, na którym dzisiaj leży cały kompleks sportowy – wyjaśnia prezydent Bydgoszczy Konstanty Dombrowicz. – W tych 17 h nie było działki, na której obecnie straszy szkielet niedokończonego hotelu, a którą wojsko sprzedało kilka lat temu prywatnemu inwestorowi oraz parkingu wojskowego i to jest właśnie ten teren, którego nie możemy uzyskać, mimo zapewnień władz wojskowych różnych szczebli – mówi prezydent.

W 2006 r. władze Bydgoszczy zwróciły się do Ministerstwa Obrony Narodowej o przekazanie działki. Prośba spotkała się z dużym zrozumieniem ze strony ówczesnego szefa MON Radosława Sikorskiego, jednak wcześniej trzeba było wdrożyć procedurę dyslokacji parkingu wojskowego. W maju 2007 r. wiceminister MON pismem potwierdził, że działka za pośrednictwem Agencji Mienia Wojskowego ma zostać przekazana miastu na cele rozwoju klubu Zawisza. Jednak już po upływie czterech miesięcy AMW przysłała do Urzędu Miasta Bydgoszczy pismo informując, że zgodnie z przeprowadzoną wyceną wartość tego terenu wynosi ponad 6,3 mln zł i proponując miastu wykup nieruchomości. Jednocześnie AMW powoływała się na orzeczenie Najwyższej Izby Kontroli zakazujące przekazywania bezpłatnie wojskowych terenów samorządom. – Władze NIK nie potwierdziły nam, że wydały taki zakaz – podkreśla prezydent Dombrowicz.

Gdy w lipcu 2008 r. w Bydgoszczy odbywały się lekkoatletyczne mistrzostwa świata juniorów - nieruchomość przylegająca do głównego boiska była niezbędna jako boisko rozgrzewkowe. Listy ponaglające w sprawie przekazania terenu słały do AMW władze Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i Ministerstwa Sportu i Turystyki. Agencja była nieugięta. W tej sytuacji miasto zainwestowało w działkę, porządkując teren i siejąc trawę.

Przez kolejne 2 lata – mimo zapewnień najpierw ministra Sikorskiego, następnie ministra Klicha – AMW pozostała przy swoim stanowisku twierdząc, że sporny teren Bydgoszcz powinna kupić. Zmieniały się tylko przesyłane z AMW wyceny i propozycje bonifikat (6,7 mln zł i 20-procentowa bonifikata w 2008 r., 5 mln zł i 50 proc. bonifikaty w 2009 r.). – W międzyczasie, na zasadzie użyczenia, na boisku trenowali i trenują do teraz nasi zawodnicy, w tym piłkarze seniorskiej drużyny, a my o teren dbamy – podkreśla Sebastian Chmara, prezes CWZS Zawisza. – Z końcem lipca otrzymaliśmy jednak pismo informujące nas, że musimy opuścić teren, bo AMW zamierza go sprzedać. Ta nieruchomość jest niezbędna klubowi. Jeśli nie będziemy mogli z niej korzystać, to dalszy rozwój nie tylko sekcji piłki nożnej, ale i pozostałych będzie niemożliwy – dodaje.

- Nieruchomość zgodnie z zapisami studium uwarunkowania przestrzennego może być przeznaczona wyłącznie pod rekreację i sport. Jeżeli AMW chce zarobić i sprzedać działkę deweloperowi, to chce go wprowadzić w błąd, bo na tym terenie nie można niczego wybudować – mówi prezydent Konstanty Dombrowicz. – Obecnie mamy taką sytuację, że miasto przekazuje na infrastrukturę służącą wojsku spore sumy pieniędzy, a w zamian nie dostaje niczego. Przypomnieć należy, że Bydgoszcz przejęła nawet zobowiązania polskiej armii związane z budową ośrodka NATO. To wojsko zobowiązało się bowiem do uporządkowania terenu wokół jednostki i utworzenia szkoły dla dzieci oficerów. Efekt był taki, że wszystko to zorganizowała i sfinansowała Bydgoszcz, łącznie z wybudowaniem ulicy łączącej Szubińską z Wysoką, a służącą obsłudze NATO-wskiego ośrodka. W zaokrągleniu są to łączne koszty w wysokości 6 mln zł, czyli tyle, ile AMW chce za boisko – zaznacza prezydent Dombrowicz.

Prezydent Bydgoszczy będzie zabiegał m.in. o spotkanie z premierem Tuskiem. – Tej sprawy na pewno tak nie zostawimy, bo dotyczy przyszłości jednego z najlepszych i największych klubów w Polsce, dotyczy przyszłości najmłodszych bydgoszczan, którzy dziś trenują w Zawiszy – podkreśla prezydent.

Inna nieruchomością w Bydgoszczy, którą AMW chce wystawić na sprzedaż, jest działka, na której ulokowany jest Aeroklub Bydgoski. Władze aeroklubu dostały już pismo nakazujące wyprowadzenie się z terenu.

Wideo

Materiał oryginalny: AMW chce zabrać "Zawiszy" boisko. Ma zakusy na "Aeroklub". Prowadzi jakąś chorą grę - Bydgoszcz Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie