Bydgoski duet Pinky Loops nagrywa drugą płytę. Na tym krążku nie usłyszysz coverów

Justyna Tota
Justyna Tota
Asia Czerwińska (elektryczna wiolonczela) i Marta Lutrzykowska (elektryczne skrzypce), czyli elektryczny duet Pinky Loops pracuje już nad drugą swą płytą, na której brzmieć będą wyłącznie autorskie kompozycje bydgoskich artystek
Asia Czerwińska (elektryczna wiolonczela) i Marta Lutrzykowska (elektryczne skrzypce), czyli elektryczny duet Pinky Loops pracuje już nad drugą swą płytą, na której brzmieć będą wyłącznie autorskie kompozycje bydgoskich artystek Anna Łukaszewicz
Mamy świetną wiadomość dla fanów Pinky Loops - elektryczny duet smyczkowy rozpoczął nagrania swojej drugiej płyty! O pomyśle na nowe autorskie kompozycje i tworzeniu w czasach pandemii opowiedziały nam Marta Lutrzykowska (elektryczne skrzypce) i Asia Czerwińska (elektryczna wiolonczela).

Zobacz wideo: Jak dokarmiać ptaki, by im pomóc, a nie szkodzić?

Elektryczny duet Pinky Loops pod koniec stycznia pojawił się w studio bydgoskiego MCK - znak to, że Marta Lutrzykowska (elektryczne skrzypce) i Asia Czerwińska (elektryczna wiolonczela) zaczęły nagrywać drugą wspólną płytę. Jaka ona będzie?

Nowe utwory Pinky Loops otworzą cytaty znanych kompozytorów

- Na tej płycie nie usłyszysz coverów z muzyki rozrywkowej, wszystkie kompozycje będą naszego autorstwa - mówi Marta Lutrzykowska, która wpadła na pomysł, by każdy utwór otwierał cytat. - Zaczynamy loopować krótki cytat z muzyki klasycznej, który po chwili grania niknie w zupełnie innej harmonii, tempie, melodii… w zupełnie nowym utworze, pod którym możemy się podpisać jako naszym.

Dlaczego Pinky Loops postanowił zwrócić się teraz ku klasyce?
- Nie szukamy już inspiracji gdziekolwiek. Cytaty, które są wstępami do naszych kompozycji, po prostu nas określają. I przyznam szczerze, że w ten sposób bardzo dobrze pracuje się nam nad materiałem – wyjaśnia Asia Czerwińska.

Marta zaś dodaje, że to świat klasyki ukształtował każdą z nich jako muzyczkę, ale...

- Chociaż obie wywodzimy się z muzyki klasycznej, chcemy jednak wyjść poza kanon tego, jak „powinniśmy” grać. Stąd też pomysł, by łączyć klasykę z naszą własną wyobraźnią - podkreśla Marta Lutrzykowska.

Muzyka bydgoskiego duetu bliska filmowej wyobraźni

- Powiedziałabym, że utwory, nad którymi cały czas pracujemy, brzmią bardzo filmowo! - zdradza nam Asia. - Tak, zdecydowanie. Myślę, że cała płyta mogłaby być ścieżką do filmu lub podkładem muzycznym do sztuki teatralnej - zgadza się Marta.

Obie nasze rozmówczynie są też zgodne co do tego, że od samego początku wiedziały, że drugi krążek Pinky Loops musi po prostu być płytą w całości z autorskimi kompozycjami.

- Na pierwszym albumie, oprócz coverów, nagrałyśmy cztery własne utwory i to właśnie one najbardziej podobały się, według opinii naszych słuchaczy. To nas tylko utwierdziło w tym, że działalność naszego duetu chcemy opierać na autorskiej muzyce - opowiada Asia Czerwińska.

Jak nam zdradzono, wśród muzycznych cytatów, otwierających kompozycje Pinky Loops, są tacy autorzy jak: Chopin, Beethoven, Chaczaturian… Pierwszy jednak na elektryczne smyczki został wzięty cytat z Moniuszki.
- Gram na co dzień w Orkiestrze Opery Nova, więc pierwszy muzyczny cytat, który przyszedł mi na myśl, to była pieśń „Szumią jodły na gór szczycie", czyli aria Jontka z opery „Halka” Stanisława Moniuszki - wyjaśnia Marta Lutrzykowska.

Stypendium Bydgoszczy zielonym światłem do nagrań płyty

Duet Pinky Loops na wydanie swej drugiej płyty - podobnie zresztą jak na album „Polifonic” - otrzymał stypendium artystyczne Prezydenta Miasta Bydgoszczy.
- Stypendium było zielonym światłem do rozpoczęcia nagrań. Wcale jednak nie jest tak, że wchodzimy do studia i nagrywamy gotowe już utwory. Jak już wspomniałam, nad naszymi nowymi kompozycjami cały czas pracujemy - zaznacza Asia Czerwińska, dodając, że ze stypendium artysta musi się rozliczyć w określonym terminie. - Mamy czas do kwietnia, to niewiele, ale z drugiej strony – działa to mobilizująco – uśmiecha się Asia.

Nowej płyty Pinky Loops można zatem spodziewać się wiosną?

- Myślę, że oficjalna premiera będzie w maju. Byłoby to wówczas dokładnie dwa lata po ukazaniu się naszego pierwszego krążka - przypomina Marta Lutrzykowska, dodając, że praca nad płytą jest podyktowana nie tylko twórczą weną, ale także dostępnością studia nagrań, które w dobie pandemii jest wręcz oblegane przez artystów.

Tytuł krążka? Jeszcze nieznany. - Wymyślenie tytułów dla utworów, jak i całej płyty dopiero przed nami. I to jest trudniejsze zadanie niż komponowanie! Nie jest wcale tak prosto nazwać utwór, który nie ma słów - przyznaje Asia Czerwińska.

Elektryczny duet smyczków tworzy i gra w czasie pandemii

Trudny dla artystów jest także czas pandemii, który mocno uderzył w branżę kulturalno-rozrywkową. Pinky Loops jednak nie poddawał się marazmowi lockdownów, starając się podtrzymać kontakt ze swoimi słuchaczami poprzez koncerty online. Duet można było usłyszeć i zobaczyć (oczywiście online) m.in. w ramach toruńskiego Artus Festival 2020 czy projektach online, np. Orkiestrze Adama Sztaby.

Wigilia na 50 osób z muzyką Pinky Loops

Co więcej, duetowi Pinky Loops nawet w zamknięciu przytrafiały się oryginalne propozycje.
Na przykład, w mieszkaniu Asi Czerwińskiej duet zagrał na firmowej wigilii dla 50 osób. Sanepid od razu uspokajamy - koncert był sieciowym streamingiem. - Każdy z pracowników tej firmy słuchał naszego występu ze swojego domu – potwierdza Asia.

Wielkie lampy i plan zdjęciowy na podwórku bydgoskiej kamienicy

Z kolei na podwórku przy kamienicy, w której mieszka Marta, podczas pierwszego lockdownu miała miejsce spontaniczna sesja zdjęciowo-muzyczna.

- Moja kuzynka Anna Łukaszewicz, która zajmuje się fotografią, stwierdziła, że musi zrobić zdjęcia ogromnym lampom, jakie znajdują się w Restauracji Lamp - opowiada Marta. - Lampy udało się wypożyczyć. Na podwórku stworzyliśmy plan zdjęciowy, na którym zagrałyśmy nasz cover utworu z czołówki serialu „La casa de papel” („Dom z papieru”). To wykonanie zostało zarejestrowane jako wideoklip, na którym – zwłaszcza na początku – słychać nawet w tle śpiew ptaków.

Wykonania My life is going on z serialu „La casa de papel” - z racji tego, że to cover - nie usłyszymy na najnowszej płycie elektrycznego duetu, ale każdy może posłuchać nagrania na kanale YouTube Pinky Loops, no i zobaczyć wyjątkowo wielkie lampy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie