Bydgoszcz. Bilety miesięczne, czasowe i okresowe - czy zachęcają do skorzystania z komunikacji zbiorowej w Bydgoszczy?

Sławomir Bobbe
Sławomir Bobbe
Czy obecny system biletowania przejazdów komunikacją publiczną zachęca do korzystania z jej usług?
Czy obecny system biletowania przejazdów komunikacją publiczną zachęca do korzystania z jej usług? Tomasz Czachorowski
Udostępnij:
Darmowe przejazdy dla seniorów, "groszowe" koszty za sieciówki dla malucha i ucznia z jednej strony. Z drugiej - pękła psychologiczna bariera 100 złotych za normalny bilet miesięczny. Zbiorkom w Bydgoszczy - czy to ciągle atrakcyjna oferta dla pasażera?

Zobacz wideo: Smaki Kujaw i Pomorza 3 - odcinek 33.

- Wszystkie materiały dotyczące zmian w komunikacji, posiadając pełnię danych, opracowuje ZDMiKP, a akceptuje Rada Miasta Bydgoszczy. Miejskie Zakłady Komunikacyjne, podobnie jak np. Irex-Trans, są tylko przewoźnikiem, który za ustalone stawki wykonuje swoje zadanie. Skrótowo mówi się również "bilety MZK", ale to nie są nasze bilety - opłata za przejazd zasila w całości ZDMiKP, a docelowo budżet miasta - podkreśla Andrzej Wadyński, prezes Miejskich Zakładów Komunikacyjnych w Bydgoszczy, gdy pytamy go o ocenę "przyjazności" obecnej siatki połączeń i taryf w komunikacji zbiorowej.

Bardziej wylewny jest za to Paweł Górny ze Stowarzyszenia Społeczny Rzecznik Pieszych. - W strategii rozwoju miasta mamy zapisane wspieranie transportu zbiorowego. Dlaczego? To chyba oczywiste - mniej aut w centrum to mniejszy hałas, mniej spalin, wypadków i wiele innych korzyści. Tymczasem zamiast wspierać komunikację, podnosimy ceny przejazdów. Oczywiście, rozumiemy wzrost kosztów funkcjonowania komunikacji, ale podwyżki można było rozłożyć inaczej - ocenia Paweł Górny.

Rzecznik podkreśla, że podwyżki wprowadzono bez żadnych konsultacji z organizacjami społecznymi, pozarządowymi podczas gdy inne, mniej istotne decyzje szeroko się konsultuje. Co więcej, gdy dwa lata temu pytano bydgoszczan o kwestie związane z biletami czasowymi, ich sugestie były inne od decyzji, które w tej sprawie podjęto.

- Bilety czasowe to bez wątpienia dobra decyzja, osoby które jadą kilka przystanków dalej będą płacić 3 złote za przejazd. Natomiast podwyżka o około 20 procent cen za sieciówki to spory błąd - uważa Paweł Górny.

Rzecznik pieszych podkreśla też nierówne traktowanie pasażerów i kierowców. Tym drugim ceny w strefie płatnego parkowania podniesiono od lutego, pasażerom - od stycznia. Co więcej, kary za brak biletu w autobusie czy tramwaju są wyższe niż kary za brak opłaty za zajęcie miejsca w SPP.

Wprowadzonych rozwiązań broni radny Jakub Mikołajczak, szef klubu radnych PO w Radzie Miasta Bydgoszczy. Wyjaśnia też dlaczego kierowcy podwyżkę dostaną w lutym, a pasażerowie dostali już.

- Wynika to z tego, że do strefy płatnego parkowania mają trafić nowe parkomaty, które umożliwią m. in. opłacanie postoju kartą, na ich dostawę trzeba poczekać - mówi Jakub Mikołajczak. Nie uważam również, by kierowcy byli w ten sposób promowani, rzecznik pieszych wszędzie widzi faworyzowanie kierowców. Warto jednak zauważyć, że podwyżka cen biletów jest pierwszą od dawna i zapewne ostatnią w tej kadencji samorządu. Tego samego powiedzieć nie można o podwyżkach cen za parkowanie w centrum, w tym wypadku nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa.

Radny zauważa, że nawet po podwyżkach wpływy z biletów będą stanowić około 40 procent kosztów utrzymania komunikacji zbiorowej w naszym mieście. Oznacza to, że 60 procent kosztów bierze na siebie miasto, a właściwie podatnicy, także ci którzy komunikacją nie jeżdżą. Wzrosły bowiem drastycznie koszty paliwa, prądu (tramwaje), a także koszty zatrudnienia. To wszystko musiały uwzględnić nowe cenniki biletów.

- Co dzień autobusami i tramwajami jeździ około 100 tysięcy pasażerów. Za niewiele ponad 100 złotych można korzystać z sieci połączeń przez cały miesiąc - to ciągle atrakcyjna propozycja - uważa Jakub Mikołajczak.

Radny Paweł Bokiej z PiS wskazuje, że wraz z podwyżką cen pasażerowie nie dostali nic "ekstra".

- Nie zwiększyła się częstotliwość kursowania komunikacji, nadal jeździmy starymi tramwajami. Przeszliśmy przez psychologiczną barierę 100 złotych za sieciówkę, trudno mówić więc o promowaniu komunikacji zbiorowej w mieście. Gdybym szukał oszczędności, bo koszty działania zbiorowej komunikacji rosną temu nikt nie zaprzecza, inaczej rozłożyłbym akcenty, na przykład istotniej podniósł ceny za jeden przejazd, pozostawiając sieciówkę poniżej 100 złotych - mówi Paweł Bokiej. - Na plus zapisałbym karty malucha i uczniowskie, a także możliwość darmowych przejazdów dla naszych seniorów.

Radny zauważa również, że wiele mówi się o projekcie "karty mieszkańca" czy też "karty bydgoszczanina". Miałaby być to oferta dla tych, którzy nie tylko w Bydgoszczy mieszkają, ale również płacą tu podatki. Taką kartę ma np. Kraków i tam opłacający podatki w stolicy Małopolski mogą liczyć np. na ulgi w zakupie "sieciówki".

- Tak naprawdę o karcie mieszkańca wiele się mówi, zwłaszcza w kampaniach wyborczych, ale ten pomysł nigdy nie nabrał realnych kształtów - zauważa Paweł Bokiej.

- W takich miastach jak Kraków karta się sprawdza, my idziemy raczej w kierunku powiązań metropolitalnych. Zależy nam na współpracy z sąsiednimi gminami, stąd wiele podpisanych porozumień dotyczących komunikacji i wprowadzenie kart uczniowskich i kart malucha dla młodych mieszkańców okolicznych gmin - mówi z kolei Jakub Mikołajczak.

Trwa głosowanie...

Czy wyższe mandaty wpłyną na bezpieczeństwo na drogach?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie