Bydgoszcz. Jak wygląda staż z urzędu pracy? 53-latka skorzystała ze stażu, a na miejscu stała się ofiarą wielu nadużyć

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Kobieta była stażystką z urzędu pracy w hotelu. - Ten staż wyczerpał mnie psychicznie - przyznaje
Kobieta była stażystką z urzędu pracy w hotelu. - Ten staż wyczerpał mnie psychicznie - przyznaje Paweł Lacheta/zarchiwum
Udostępnij:
- Mam 53 lata, w tym 26 lat pracy, lecz tej pracy przez pewien czas nie miałam. Cieszyłam się więc, gdy przyjęto mnie na staż. Szybko się przekonałam, że rzeczywistość odbiega od zapisów umowy. Naiwna byłam, że wcześniej tej firmy nie sprawdziłam - mówi mieszkanka powiatu bydgoskiego.

Zobacz wideo: Waloryzacja 2022 - od marca podwyżki

Pani Dorota spod Bydgoszczy pracowała w różnych branżach, ale najdłużej jako przedstawicielka handlowa. - Zaczęłam chorować i firma mi podziękowała - mówi. - Wtedy byłam jeszcze przed 50-tką. Znalazłam pracę w ubezpieczeniach. Myślałam, że do emerytury tam dotrwam.
Źle myślała. - Nastała pandemia, była redukcja etatów. Podziękowali takim, jak ja, starszym.
Od razu po tym, czyli od stycznia 2021, zaczęła szukać pracy na własną rękę.

- Wierzyłam, że znajdę sobie zatrudnienie. Przeliczyłam się. Wiosną pojawiłam się w pośredniaku. Celem rejestracji właśnie. Na jesień dostałam ofertę stażu. Ucieszyłam się, bo zaproponowano mi staż w hotelu blisko mojej miejscowości. Miesięcznie zaproponowano mi około 1400 zł na rękę.

Została recepcjonistką-stażystką.
- Jeszcze przed startem zaczęły się przygody - wskazuje nasza rozmówczyni. - Zgodnie z przepisami, nie powinnam pracować w nadgodzinach.

W Rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 20 sierpnia 2009 r. w sprawie szczegółowych warunków odbywania stażu przez bezrobotnych, czytamy, że „czas pracy bezrobotnego odbywającego staż nie może przekraczać 8 godzin na dobę i 40 godzin tygodniowo”.
Przepisy wskazują również, że „bezrobotny nie może odbywać stażu w niedziele i święta, w porze nocnej, w systemie pracy zmianowej ani w godzinach nadliczbowych”. - A mnie szefostwo hotelu przekazało, że będę pracowała głównie w weekendy - podkreśla. - To możliwe tylko, gdy starosta się zgodzi. Szefostwo hotelu w moim przypadku o taką zgodę nie wystąpiło. Interweniowała pani z urzędu pracy. Stanęło na tym, że będę pracowała w dni powszednie, od rana do popołudnia, osiem godzin dziennie.

Zebranie nie dla wszystkich

Stażystka wzięła udział w pierwszym zebraniu kadry hotelu. - W dużej sali pojawiło się około 30 osób - opisuje. - Wśród nich pokojówki, pracownicy techniczni, kucharze, kelnerzy, serwis sprzątający, ochrona. Gdy tylko przycupnęłam na krześle, dyrektorka głośno do mnie się zwróciła: „Pani stażystko z recepcji, proszę wrócić na stanowisko”. Przecież to spotkanie było m.in. dla nowych, także dla mnie, a ona mnie odesłała. To był dopiero mój początek. Nie odezwałam się, nie chciałam wyjść na pyskatą. Wróciłam na recepcję.

Po paru dniach pani Dorota została skrytykowana. - Rozmawiałam z przełożoną i użyłam określenia „pokoje hotelowe". Tamta się oburzyła i powiedziała, że to „pokoje gościnne”. Zapytałam, jaka to różnica. I usłyszałam, że taka, iż pokoje hotelowe są w hotelach, a nasz nie jest hotelem. Okazało się, że pretenduje do miana obiektu kultury ze strefą restauracyjną oraz noclegową. Dobre! W umowie stażowej mam wpisane, że to staż w hotelu. Ho-te-lu.

Selekcja imprez

Szefowa, zdaniem pani Doroty, dziwnie podchodziła do biznesu. - Odkąd sięgam pamięcią, to był hotel. Uparcie próbowała przekształcić go w miejsce kultury. Z tego powodu ograniczyła ofertę weselną. _Można organizować wesela do 50 osób. _A przecież na jednym śmiało mogłoby się bawić 150 gości. Dyrektorka zrezygnowała z części imprez. Szkoda, bo straciła szansę zarobku. Zwłaszcza w pandemii trzeba zabiegać o klienta. Pani dyrektor postanowiła też zatrudnić dwie emerytowane panie, ponoć absolwentki historii sztuki, do oprowadzania gości po obiekcie i pokazywania im owych dzieł sztuki i zabytków. Tyle, że mało który przyjeżdżający był tym zwiedzaniem zainteresowany. Te panie wciąż pracują, nie pracuje natomiast florystka, którą szefowa
przyjęła na moment. Utworzyła dla niej oddzielne stanowisko. Moim zdaniem bez sensu. Inni pracownicy, nawet my z recepcji, robiliśmy bukiety. Ostatecznie, obowiązki florystki dostała pani sprzątaczka, za dodatkowe pieniądze. Niby była też pani od samego liczenia obrusów. Nikt z naszego zespołu jej nie widział.

Pracownik od wszystkiego

Pani Dorota pilnowała, żeby jej staż wyglądał tak, jak w umowie. Oto dbała także urzędniczka z PUP. - Pewnie, że pomagałam przy innych rzeczach, ale niektórych odmówiłam. Nie zgodziłam się pracować jednocześnie w kuchni i sprzątać. Od tego były inne osoby.

W lutym dowiedziała się, że jeśli po stażu dostanie w hotelu umowę o pracę, będzie to pół etatu, najwyżej 3/4. - Zniechęciło mnie, ale trwałam - przyznaje. - Potem miałam koronawirusa. Powoli wracam do zdrowia. Do hotelu nie wrócę. Przebywam na zwolnieniu lekarskim. Formalnie staż kończę ostatniego marca. Może ktoś inny przyjmie mnie, 53-latkę z 26-letnim stażem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie