Bydgoszcz. Muzyczne święta u Mikołaja Macioszczyka z "The Voice of Poland" [wideo]

Małgorzata Pieczyńska
Małgorzata Pieczyńska

Wideo

Wspólne śpiewanie i granie kolęd, wizyta Gwiazdora i nawet 30 osób przy wigilijnych stole - tak dotychczas wyglądały święta Bożego Narodzenia w rodzinnym domu bydgoszczanina Mikołaja Macioszczyka, półfinalisty 11. edycji "The Voice of Poland". W tym roku takiej biesiady nie będzie. Wszystko przez pandemię.

- Spotkamy się w wąskim gronie najbliższych. Niestety, koronawirus pokrzyżował nam plany - mówi wprost bydgoszczanin Mikołaj Macioszczyk. - Ten rok dla mnie jako artysty był bardzo trudny. Brak koncertów na żywo miał swoje skutki finansowe. Przetrwałem dzięki pomocy rodziny i przyjaciół. Nawet nagranie płyty musiałem odłożyć na przyszły rok.

Święta w rodzinnym domu Mikołaja zawsze były z pełną oprawą. A dom roił się od gości.

- Oczywiście, ja chodziłem swoimi ścieżkami i nie bardzo lubiłem ubierać choinkę - mówi Mikołaj. - Odkąd pamiętam, drzewko co roku mieliśmy żywe. Na działce rodziców rosło sporo choinek i właśnie stąd je braliśmy. Tyle że ja nie bardzo garnąłem się do strojenia choinki. Powiem wprost, nie byłem dobrym pomocnikiem. Głównie zajmowali się tym rodzice i moje dwie starsze siostry.

Gwiazdor dawał nam zadania do wykonania

Kiedyś nie bardzo przepadał za świętami. - Byłem i jestem indywidualistą. Ta cała krzątanina przedświąteczna nie bardzo mnie interesowała - mówi Mikołaj. - Teraz z wiekiem to się zmieniło. Doceniam bardziej spotkania z bliskimi, bo rodzina to jest siła.

Na wigilijnym stole musiało być 12 potraw. Wśród dań królowały barszcz z uszkami, karp smażony, kompot z suszonych owoców z goździkami, śledzie w śmietanie, pierogi z kapustą i grzybami oraz z marchewką i cebulą, kluski z makiem czy tatar z wędzonego łososia.

- Żona świetnie gotuje - mówi Zbigniew Macioszczyk, tata Mikołaja. - Jednak w dzieciństwie synowi potrawy wigilijne nie były w smak i prosił... o kanapkę z serem.

Gwiazdor zanim wręczył nam prezenty, dawał nam zadanie do wykonania. To było np. zaśpiewanie kolędy, wyrecytowanie wierszyka, a dorośli robili pompki - mówi Mikołaj Macioszczyk.

- Tak było, ale to się już zmieniło. Teraz już nie jestem taki wybredny - śmieje się Mikołaj. - Oczywiście, po kolacji wigilijnej przychodził Gwiazdor. Jako dzieciaki czekaliśmy na tę chwilę, a Gwiazdor zanim wręczył prezenty, dawał nam zadanie do wykonania. To było np. zaśpiewanie kolędy, wyrecytowanie wierszyka, a dorośli robili pompki. Ten czas wspominam bardzo miło. Najlepszy prezent świąteczny, jaki dostałem w życiu to była gitara. Miałem wtedy chyba 16 lat.

Kolędowanie z rodzinną "orkiestrą"

Muzyka towarzyszyła mu od najmłodszych lat, a w domu rodzinnym podczas świąt nie mogło zabraknąć wspólnego grania i śpiewania kolęd.

- Jesteśmy biesiadną rodziną. W wigilijny wieczór tata brał harmonijkę lub gitarę i wszyscy zaczynaliśmy śpiewać kolędy. Atmosfera była fantastyczna - mówi Mikołaj.

W tym roku tej atmosfery pewnie tak namacalnie nie poczujemy. Stworzymy chyba wirtualną orkiestrę, bo spotkamy się w niewielkim gronie, ale najważniejsze, żebyśmy byli zdrowi - mówi Mikołaj Macioszczyk.

Rodzinna orkiestra z roku na rok się powiększała. - W domu mamy ponad 100-letnie pianino - mówi pan Zbigniew, tata Mikołaja. - Żona też grała na tym instrumencie kolędy, podobnie jak babcia Mikołaja, która obecnie ma 99 lat i mieszka w Berlinie. Starsze siostry Mikołaja śpiewały. Z czasem, gdy założyły swoje rodziny, nasza orkiestra przybierała na sile. Wnuczka Julka jest uzdolniona muzycznie i gra na skrzypcach, wnuk Marcel ćwiczy na gitarze i powoli do nas dołącza. Zaczyna nawet też tworzyć własną muzykę. No i Mikołaj też grał na gitarze i śpiewał. Takie święta mieliśmy w poprzednich latach. Po tym kolędowaniu szliśmy do kościoła na pasterkę, a potem dalej biesiadowaliśmy. W tym roku tej atmosfery pewnie tak namacalnie nie poczujemy. Stworzymy chyba wirtualną orkiestrę, bo spotkamy się w niewielkim gronie, ale najważniejsze, żebyśmy byli zdrowi.

Świąteczne życzenia - niech nam muzyka w duszy gra

Mikołaj przyznaje, że ostatnio nie miał zbyt wiele czasu na przygotowania świąteczne.

- Pracowałem. W grudniu miałem kilka koncertów online i jeden planuję pod koniec roku - mówi bydgoszczanin. - W styczniu ukaże się też mój singiel "Fala". W 2021 r. planuję wydać płytę pod warunkiem, że znajdę wydawcę i producenta. Dałem sobie czas do końca 2021 r. Czas pandemii wykorzystałem dobrze. Ponowny start w "The Voice of Poland", na który namówił mnie tata, był dobrym ruchem. Warto było pokazać się szerszej publiczności. Po programie pojawiły się nawet oferty współpracy. I z tego się bardzo cieszę. Wszystkim mieszkańcom Bydgoszczy i moim fanom życzę zdrowych, spokojnych świąt! Choć mamy pandemię, to mimo wszystko, niech nam muzyka w duszy gra.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie