Gotowski i specmacki

Grażyna Ostropolska
O ingerencji służb specjalnych w sprawy biznesu i polityki ostatnio głośno."Express" dotarł do niezwykle interesującej notatki, którą krótko przed śmiercią własnoręcznie sporządził bydgoski przedsiębiorca Krzysztof ...

O ingerencji służb specjalnych w sprawy biznesu i polityki ostatnio głośno."Express" dotarł do niezwykle interesującej notatki, którą krótko przed śmiercią własnoręcznie sporządził bydgoski przedsiębiorca Krzysztof Gotowski. Pisze w niej o zainteresowaniu służb specjalnych jego firmą i osobą. Notatkę sporządził na parę tygodni przed dniem, w którym jego ciało z roztrzaskaną głową znalazł w Gliszczu syn Wojtek.

Dlaczego Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego interesowała się konfliktem, należącej do Krzysztofa Gotowskiego firmy "Rawex" z władzami Torunia, skoro ów konflikt nie miał nic wspólnego z bezpieczeństwem państwa? Dlaczego służby specjalne chciały wiedzieć wcześniej, co będą zeznawać świadkowie zgłoszeni przez Gotowskiego (w doniesieniu do prokuratury toruńskiej o przestępstwie popełnionym przez przedstawicieli tego miasta)? Dlaczego szefowie bydgoskiej i toruńskiej ABW zainteresowani byli wycofaniem przez Gotowskiego tego doniesienia?

Odpowiedzi na te pytania domaga się rodzina tragicznie zmarłego. To jeden z wątków zagadkowej śmierci znanego bydgoskiego biznesmena i założyciela bydgoskiej "S" Krzysztofa Gotowskiego (zginął od strzału w głowę z broni myśliwskiej w swoim domu w Gliszczu w październiku zeszłego roku).

Pańskie oko... kogo tuczy?

Przypomnijmy, że złożone w sierpniu 2003 r. doniesienie o przestępstwe dotyczyło nieprawidłowości przy modernizacji toruńskiego wiaduktu przy ul. Kościuszki. Gotowski sugerował, że Miejski Zarząd Dróg w Toruniu dopuścił do niegospodarności, zlecając jego firmie zbędną rozbiórkę belek nośnych (miał fachowe ekspertyzy świadczące o ich dobrym stanie) i zastąpienie ich stalowo-żelbetowymi legarami. Sugerował pewne powiązania i układy korupcyjne, które naraziły Toruń na wielomilionowe straty.

Upewnił się, że ma rację po spotkaniu z prezydentem Torunia w lipcu 2003 r. Oto fragment odręcznej notatki Gotowskiego:

" Spotkanie w dniu 10 lipca 2003 w Ratuszu z prezydentem Zalewskim, z-cą Jeziorskim i radcą prawnym urzędu, w którym uczestniczyli projektant rozbiórki wiaduktu inż. Sokołowski z naszej firmy, mój brat, dr inż M. Łagoda z Instytutu Budowy Dróg i Mostów w Warszawie. Przedstawiliśmy naszą opinię, opinię prof. Furtaka i wyniki badań konstrukcji, przeprowadzone przez laboratorium Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad. Projektant poinformował panów prezydentów, że należy się zastanowić nad rozbiórką konstrukcji, ponieważ uważa, że szkoda pieniędzy niepotrzebnie wydatkowanych przez Toruń. Zaznaczył, że jeżeli zapadnie decyzja o rozbiórce, to z tą sprawą udaje się do prokuratora. Dr. Łagoda również uważał, że rozbiórka nie jest potrzebna. Po wysłuchaniu Pan Prezydent oświadczył, iż firma " Rawex" nie poradzi sobie z rozbiórką wiaduktu. Wszyscy, którzy brali udział w spotkaniu, byli zszokowani decyzją Prezydenta. W godzinę po tej wizycie podjęliśmy decyzję o rozbiórce".

Pilna sprawa

W sierpniu Gotowski złożył doniesienie do prokuratury. O sprawie zrobiło się głośno. Konferencje prasowe, wywiady...
W końcu września w siedzibie MZD w Toruniu odbywało się spotkanie wykonawcy z inwestorem. Rozmowy trwały niespełna godzinę, gdy Krzysztof Gotowski otrzymał telefoniczną informację. Miał się pilnie skontaktować z naczelnikiem toruńskiego oddziału Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Tomaszem Głowackim. Był tam o godz.11.30. W gabinecie Głowackiego czekali już na niego szef bydgoskiej ABW Piotr Lenart i jego podwładny Nawrot. O tym, co zainteresowało służby specjalne, ktore musiały wiedzieć o toruńskim spotkaniu w MZD, pisze Krzysztof Gotowski w swojej odręcznej notatce:

"Zostałem zapytany, co się dzieje w Toruniu w związku z budową wiaduktu (...) Zadano mi pytanie, jak zachowają się ludzie, których podałem jako świadków w doniesieniu do Prokuratury Rejonowej w Toruniu (...) Zapytano, czy po podpisaniu porozumienia z MZD nie będę chciał wycofać sprawy z prokuratury".

Nie chciał wycofać?

Skąd służby specjalne wiedziały o "porozumieniu", które przygotowano dopiero następnego dnia - 30 września 2003 r.? "Express" dotarł także do tego dokumentu (patrz: ksero). Strony (MZD w Toruniu i "Rawex") różnią się co do brzmienia punktu 2 tego projektu.

"Rawex" zobowiązuje się do wycofania wszystkich zgłoszeń i dokumentów złożonych w zewnętrznych instytucjach i organach" - domagają się dyrektor MZD Janusz Czajkowski, jego zastępca Sławomir Chojnacki i inżynier miasta Torunia Andrzej Glonek.

"Rawex" zobowiązuje się do powiadomienia zewnętrznych instytucji i organów o zawarciu niniejszego "Porozumienia" - proponuje Gotowski.

Atmosfera gęstnieje. Miasto domaga się zerwania umowy z "Raweksem". 20 października 2003 r. rano syn Krzysztofa Gotowskiego znajduje ciało ojca z roztrzaskaną strzałem z broni myśliwskiej bronią.

Do dziś nie wiadomo: zabił się czy został zabity. Prowadzone przez bydgoską Prokuraturę Okręgową śledztwo nie rozwiązuje wszystkich zagadek. Wątpliwości jest bardzo wiele. Pisaliśmy o nich wielokrotnie.

Były korupcyjne powiązania?

Tuż po śmierci Gotowskiego poseł Bogdan Lewandowski wystosował do ministra sprawiedliwości interpelację "w sprawie zarzutów praktyk korupcyjnych przy przetargach na roboty drogowe oraz niegospodarnosci przy modernizacji wiaduktu w Toruniu". Prokurator krajowy Karol Napierski tak na nią odpisał:

"W ramach toczącego się w Prokuraturze Rejonowej w Toruniu śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków prez poracowników MZD w Toruniu wykonano szereg czynności procesowych, w tym przesłuchano kilkanaście osób (...) Zabezpieczono także do badań laboratoryjnych próbki materiałów pochodzących z rozbiórki "starego wiaduktu". W świetle dotychczas poczynionych ustaleń nasuwa się uzasadnione podejrzenie, że w związku z realizacją tej inwestycji doszło do karalnej niegospodarności, powodującej szkodę około 12 mln złotych, przy czym nie można wykluczyć, że zawyżenie kosztów planowanych robót publicznych i nieprawidłowości przy przetargach na te roboty były następstwem korupcyjnych powiązań".

Dlaczego?

Krzysztof Gotowski nie miał wątpliwości, że był inwigilowany. Zwierzał się z tego swoim najbliższym. Wiedzą znacznie więcej, niż mogą mówić. Usta zamyka im tajemnica prowadzonego śledztwa.

- Nie mogę mówić o tym, co czytam w aktach - zastrzega Marek Gotowski, brat Krzysztofa. - Chciałbym, żeby ABW zapoznała prokuraturę z notatkami z rozmów i obserwacji mojego brata. Chciałbym zrozumieć, dlaczego usiłowano wpłynąc na jego decyzję dotyczącą złożonego w prokuraturze doniesienia o przestępstwi toruńskich urzędników. Przecież on działał w imię praworządności państwa.

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie