Jaja drogie jak nigdy

Roman Such
Chociaż to dopiero początek jesieni, a nie Wielkanoc, ceny jaj w ostatnich dniach gwałtownie podskoczyły. Za większe jajo na targowisku zapłacimy nawet 40 groszy. To najwyższa cena od dobrych kilku lat.

Chociaż to dopiero początek jesieni, a nie Wielkanoc, ceny jaj w ostatnich dniach gwałtownie podskoczyły. Za większe jajo na targowisku zapłacimy nawet 40 groszy. To najwyższa cena od dobrych kilku lat. Taka gwałtowna zwyżka dziwi tym bardziej, że przez ostatnie dwa lata ceny jaj nie zmieniały się, chociaż rosły koszty ich produkcji. Drobiarze a także hodowcy niosek lamentowali, że ponoszą straty i będą musieli zwinąć interes. Teraz nagle karta się odwróciła.

Powodem tego zamieszania w kurniku jest nasze otwarcie na Unię Europejską, a konkretnie ptasia grypa, jaka zaatakowała drobiowe fermy w Belgii i Holandii. Wiosną w tych krajach, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby, wybito miliony sztuk drobiu, co doprowadziło wielu producentów do bankructwa.

- W Europie Zachodniej ceny na jaja są rekordowe - potwierdza Leszek Kawski, były wiceminister rolnictwa, a teraz dyrektor biura Krajowej Rady Drobiarstwa w Warszawie. - Jeszcze niedawno za 100 jajek płacono 3-4 euro, a teraz 10 euro.

Rok w miesiąc

- Eksport naszych jaj do Unii wciąż jest hamowany. Wciąż obowiązują kontyngenty - wyjaśnia Barbara Ulatowska, dyrektor biura Krajowej Izby Producentów Drobiu w Poznaniu. - Na nowy rok gospodarczy, który rozpoczął się 1 lipca otrzymaliśmy zgodę na bezcłowy eksport 1875 ton jaj w skorupkach, czyli około 30 milionów sztuk. Ten bezcłowy, przewidziany na cały rok kontyngent, wykorzystaliśmy w ciągu jednego miesiąca. Izba Producentów Drobiu, poprzez ministerstwo rolnictwa starała się uzyskać pełne otwarcie unijnych granic dla naszych drobiarskich produktów. Komisja Europejska jednak na to nie przystała. Utrzymała kontyngenty.

- Teraz, chociaż trzeba opłacić cło, eksport i tak jest opłacalny. Przez cały ubiegły rok, za kilogram sprzedawanych w Unii jajek, uzyskiwaliśmy 2,12 zł. Teraz blisko euro, a więc prawie dwa razy tyle - wyjaśnia Barbara Ulatowska.

Barbara Ulatowska przyznaje jednak, że taka duża zwyżka cen na krajowym rynku, jest sporą niespodzianką.

- Następuje ssanie z Europy, zmniejsza się podaż w kraju, ale to wszystko nie tłumaczy takiego skoku cen - przyznaje szefowa Krajowej Izby Producentów Drobiu.

Kod i wszystko jasne

Opłacalny, a nawet bardzo opłacalny eksport jaj i drobiu, poprawił humor producentom. Odbijają sobie straty, a także gromadzą fundusze na inwestycje, aby w pełni przystosować swoje kurniki i przetwórnie do unijnych wymogów.

- W ekspresowym tempie zmieniamy nasze przepisy dotyczące drobiarstwa - wyjaśnia Leszek Kawski. - Te nowe główny nacisk kładą na zapewnienie bezpieczeństwa żywności. Od maja przyszłego roku, kiedy będziemy w Unii, w sklepie z kreskowego kodu na kurczaku, będzie można odczytać, czym był karmiony, jakie aplikowano mu lekarstwa, kto go wyhodował, a kto ubił.

Nie da się jednak ukryć, że jajka z naszego kurnika, opatrzone unijną gwiazdką, będą droższe niż obecnie.

Ziemia polskich rolników warta miliony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie