Mama rozmawia z ulicą

Ewa Czarnowska - Woźniak
Jesienią 1989 podróżowaliśmy z niemieckimi znajomymi pograniczem (jeszcze) enerdowsko-erefenowskim. Ich trabant zatrzymał się za lepszą granicą na skrzyżowaniu pod sygnalizacją.

Jesienią 1989 podróżowaliśmy z niemieckimi znajomymi pograniczem (jeszcze) enerdowsko-erefenowskim. Ich trabant zatrzymał się za lepszą granicą na skrzyżowaniu pod sygnalizacją. Stojący przed nami samochód nie ruszał mimo zielonego światła. Nasz kierowca bez słowa opuścił auto i poszedł w kierunku gapiszona. Bez uprzedzenia - naturalnymi wszak? - gestami i wyzwiskami... - Jezu, będą się bić - zadrżeliśmy. Po czym zobaczyliśmy lekcję "wersalu" nad Labą. Bodo uprzejmie zapukał w szybę, wskazał sygnalizację, zyskał przeprosiny, wrócił...

Kilkanaście lat później podróżuję bydgoskimi ulicami. Autem szybszym o pokolenie od trabanta - obok, za, przed samochodami nowych Polaków. Każda podróż to emocjonująca przygoda. Obserwowanie, jak Ona jedzie 60 kilometrów na godzinę lewym pasem, bo za 2 kilometry będzie skręcać. Oglądanie w lusterku Jego wściekłych oczu, bo siedzi ci na zderzaku już od kilku sekund, a Ty - mimo że jedziesz już i tak dużo za szybko - nie chcesz zjechać wprost pod koła autobusu. Towarzyszenie Jej, gdy jadąc prosto beztrosko stoi pod zieloną strzałką, choć z możliwości skrętu chce skorzystać kilku kierujących.

Miotanie się po ulicznym parkingu, gdy On zajmuje dwa miejsca jednocześnie, bo ma gdzieś, że jeszcze ktoś mógłby zaparkować, gdyby on wcześniej był uprzejmy pomyśleć. Uskakiwanie spod Ich maski, bo mimo że już nikt za tobą nie jedzie, oni postanowili właśnie teraz włączyć się do ruchu. Lęk przed Nimi jadącymi burymi samochodami bez świateł mijania, bo choć pada i zmierzcha, Im wolno - przecież znieśli sezonowy obowiązek jazdy na światłach.

Nie jestem za kierownicą Hołowczycem, ale też nie blondynką ani facetem w dużym kapeluszu. Znajomym z NRD też jednak nie. Niestety. Siedzące za moimi plecami dziecko słucha jak się przez cały dzień wściekam i złorzeczę. -O, mama rozmawia z ulicą - mawia wtedy moja 8-letnia córka. Sęk w tym, że mama jest tylko jedna.

Wjazd samochodem do centrum niemożliwy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie