Miłość po południu...

DANUTA ROMINKIEWICZ - PECZARSKA
Znacie takie pary - zgorzkniałe i milczące? Przez ileś tam lat łączyła ludzi troska o dzieci. ?Dla ich dobra? wyciszali kłótnie, dusili w sobie wzajemne urazy, pretensje, pozwalali im narastać, sumować się.

Znacie takie pary - zgorzkniałe i milczące? Przez ileś tam lat łączyła ludzi troska o dzieci. ?Dla ich dobra? wyciszali kłótnie, dusili w sobie wzajemne urazy, pretensje, pozwalali im narastać, sumować się. Przeżywali zobojętnienie ? każde z osobna, cierpieli bez słów. Robili wszystko, żeby oddalić się od siebie. No to dlaczego są nadal razem? Najczęściej rok, dwa po ślubie pojawia się pierwsze dziecko.

Następne 15-20 lat wypełnia nam krążenie między domem, zakładem pracy, żłobkiem, przedszkolem, szkołą... W końcu pierwsze dziecko opuszcza dom i potem już kolejno wyfruwają z gniazda następne. I właśnie w tym okresie bardzo często podejmuje się decyzję rozwodu.

Wiele osób spośród tych późno rozwiedzionych zakłada nowe rodziny. A ci, którzy nie mają już odwagi związać się na stałe małżeńskim węzłem, którzy pragną pozostać niezależni ? też szukają sobie bliskich przyjaciół wśród ludzi odmiennej płci. Bo najgorsza jest w życiu samotność. Psychologowie mówią, że zarówno tych skłóconych, ale mimo to nie rozwodzących się ludzi, jak i tych pobierających się powtórnie łączy ze sobą... lęk przed samotnością. On kojarzy nowe pary i spaja te rozbite.

Pisze czytelniczka Expressu: ?Pozornie wydawałoby się, że to bardzo trudno zdobyć się na tolerancję, kiedy zostaje się we dwoje z balastem zapiekłych pretensji. A jednak myśmy tego dokonali. Kiedy ostatnie z dzieci odeszło z domu, postanowiliśmy się rozwieść. Ale tak naprawdę żadne z nas nie chciało rozwodu. Patrzyłam na siebie w lustrze ze strachem i myślałam, że przecież już nic mnie w życiu nie czeka. Ta metryka na twarzy! Patrzyłam na niego i coraz wyraźniej zdawałam sobie sprawę, że mimo wszystko jest mi bliższy niż dorosłe już dzieci i niż ktokolwiek na świecie. Przecież tylko ja wiem, co najbardziej lubi zjeść, jakie nosi koszule... Despotyczny był całe życie, kłótliwy, nie znosił domowego rozgardiaszu, zostawiał mnie z pieluchami i kłopotami... Ale teraz czasu mamy więcej i nie musimy się kłócić, kto pójdzie po dziecko do przedszkola...

Wysprzątałam, zrobiłam kolację, postawiłam na stole kwiaty. Zapytałam: chcesz tego rozwodu naprawdę? Pozwoliłam mu się wygadać, wypowiedzieć wszystkie pretensje. Sama milczałam. A potem doszliśmy do wniosku, że nie będziemy do tych spraw nigdy wracać. Pojechaliśmy razem na urlop. Zrozumiałam, że on właściwie przez te lata nie miał we mnie żony, poganiałam go tylko i wrzeszczałam, gdy coś nie szło po mojej myśli. Może w młodych małżeństwach jest partnerstwo. Ale nam, ze starszego pokolenia, bardzo ciężko było godzić pracę zawodową z obowiązkami domowymi. Ci nasi tradycyjni mężowie nie rozumieli swoich pracujących żon. Więc trzeba im wiele wybaczyć. Bo inaczej grozi samotność.?

Nowożeńcom każdy konflikt wydaje się groźny, każde wydarzenie rozpatrują bardzo subiektywnie. Przyczyny kłótni wydają się błahe ? a reakcje emocjonalne często niewspółmierne do przyczyn. Ale łatwo w tych pierwszych latach o przywracanie zgody. Potem, gdy są już dzieci, mąż często myśli: ona mnie już nie kocha, kocha tylko dzieci. Żona analizuje: gdyby mnie kochał, wiedziałby jak ja się męczę na ?podwójnym etacie?, potrafiłby mi pomóc. Ale ja go już nie obchodzę.
Ów kryzys miłości nie oznacza jej kresu. Wraz ze zmniejszaniem się obowiązków rodzinnych rosną bowiem szanse na powrót uczucia obustronnej życzliwości.

Renesans uczuć utrudniają jednak narosłe pretensje, ciągła gotowość do agresji. Pora więc złagodnieć, zdobyć się na tolerancję, wybaczyć. Trzeba pamiętać, że miłość jest grą i jak każda gra wymaga strategii. Jeżeli chcemy zachować trwałość związku uczuciowego, powinniśmy świadomie stosować strategię wzajemnej życzliwości. Każdy człowiek ma głęboko zakorzenione poczucie własnej winy i zdolność do tolerowania cudzych błędów. Jednak tę postawę niszczymy w momencie, gdy na ujawniony przez partnera błąd odpowiemy wyborem strategii agresywnej.

Ta egoistyczna ?miłość po południu? powinna być więc... pełna altruizmu na co dzień. Nie chcesz zostać sam (sama) musisz tak się zmienić, żeby jej (jemu) było z tobą dobrze! Lubi jeździć na ryby ? jedź z nim. Wtedy on pójdzie z tobą na dancing, chociaż tego nie lubi. Nigdy nie interesowałaś się jego pracą ? zaabsorbowana swoją? Ale przecież teraz dom masz właściwie ?z głowy? i ten czas, który poświęcałaś dzieciom, możesz przeznaczyć na rozmowę o jego zawodowych problemach. Znasz go tak dobrze, wśród wielu różniących was upodobań macie i niektóre wspólne... Wiesz o tym!

Masz wreszcie też czas, żeby zadbać o siebie. Spójrz w lustro. Zmarszczek jakoś mniej niż kilka lat temu? Tak jest naprawdę! To nie złudzenie! W naszych czasach kobieta starzeje się nie w miarę przybywania lat, ale z nadmiaru obowiązków. Gdy obowiązków ubywa ? młodnieje na przekór fizjologii!

OFE zlikwidowane. Masz 5 miesięcy na decyzję

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie