Mobbing w chełmińskim magistracie? Sąd pracy w Grudziądzu ma wyjaśnić sprawę

Monika Smól
Monika Smól
Na styczeń w Sadzie Pracy w Grudziądzu zaplanowano pierwsza rozprawę dotyczącą złożonego zawiadomienia o mobbingu w Urzędzie Miasta Chełmna
Na styczeń w Sadzie Pracy w Grudziądzu zaplanowano pierwsza rozprawę dotyczącą złożonego zawiadomienia o mobbingu w Urzędzie Miasta Chełmna Rafał Przybylski
Udostępnij:
- W kwietniu 2020 roku, gdy do pracy przyszedł nowy skarbnik praca urzędniczek w Urzędzie Miasta Chełmna zamieniła się w koszmar. Zastraszanie i poniżanie spowodowało, że wiele pracownic musiało korzystać z pomocy psychiatry, niektóre z nich chciały nawet odebrać sobie życie - mówi była urzędniczka. Skarbnik Włodzimierz Zalewski zapewnia: - Nie stosowałem mobbingu wobec żadnych pracownic, jak również nie używałem słów wulgarnych. Co na to burmistrz, który też został oskarżony w pozwie, który wpłynął do sądu pracy w Grudziądzu?

Zobacz wideo: Jedziesz na wakacje? Potrzebujesz szczepienia i certyfikatu.

Jedna z byłych już urzędniczek złożyła pozew do sądu pracy w Grudziądzu. Oskarżonym jest Urząd Miasta Chełmna reprezentowany przez burmistrza Chełmna Artura Mikiewicza. Powódka wskazuje, jako winnych: Włodzimierza Zalewskiego - skarbnika oraz kierowniczkę Wydziału Finansowego . Wcześniej zgłosiła sprawę mobbingu Państwowej Inspekcji Pracy.

- Na sesji 29.09.2021 burmistrz powiedział, że była kontrola i że kontroler z PIP wydał tylko drobne zalecenia dotyczące zawieszenia skrzynki na anonimowe informacje o ewentualnym mobbingu - mówi była urzędniczka Urzędu Miasta w Chełmnie. - A przecież zwieńczeniem tego, co dzieje się za sprawą kierowniczki i skarbnika w Wydziale Finansowym, jest to, że pięć pań w ciągu roku już tam nie pracuje. Burmistrza, to nie zastanowiło? A może razem ze skarbnikiem taki miał plan na nas? Myśli, że obroni się tym, że wprowadził politykę antymobbingową do urzędu. Ale przecież tylko na papierze. Prawda jest inna - nie reaguje na krzywdę, na skarżące się zapłakane panie w jego gabinecie. Prosiłyśmy go o pomoc. Bezskutecznie.

Jak mówi kobieta, normą w Wydziel Finansowym stało się nierówne traktowanie. Jedna z pań mówi, że pracowała po godzinach, czasem do wieczora - z zakazem wpisywania tego w dokumentację i że skarbnik narzucał jej pracę popołudniowo - wieczorną.

- Próbowano skłócić starą kadrę - nas koleżanki między sobą, a każda z nas - z tych, które już tam nie pracują - przepracowała w urzędzie 15-20 lat - dodaje była pracownica magistratu. - Starych pracowników traktowano jak śmieci, nowych za to wychwalano. Niesprawiedliwe stało się wynagradzanie, nowych zgłaszano do nagród, premii kwartalnych. Zatrudniono nowe osoby, które przez skarbnika i kierowniczkę były traktowane w całkiem inny sposób. Z szacunkiem, one mogły sobie z nim żartować, chwalono je za ciężką pracę.

- Jedna z urzędniczek została zwolniona, bo przez skarbnika leczyła się psychiatrycznie, była na zwolnieniach - twierdzi nasz informator. - Burmistrz zwolnił ją - jak powiedział - za "blokowanie etatu". Kolejna z koleżanek zwolniła się sama, bo już nie mogła dłużej wytrzymać współpracy ze skarbnikiem.

- Czułam się zaszczuta i zastraszona, niedoceniona, obrażana, psychicznie nie wytrzymałam współpracy z tym człowiekiem - mówiła nam już na początku br. o skarbniku była urzędniczka, która znalazła nową pracę w innym urzędzie. Podkreśla, że ostatnie miesiące w chełmińskim magistracie to było pasmo upokorzeń, łez, których przez całe zawodowe życie nie doświadczyła. - Na domiar złego, skarbnik był wielokrotnie w stosunku do mnie wulgarny - starsze panie przeszkadzały jemu w otoczeniu.

Przypomnijmy, obecnego skarbnika miasta burmistrz wybrał sam - zatrudnił bez konkursu (podobnie zresztą jak dyrektora Muzeum Ziemi Chełmińskiej). Miało to miejsce od 1 kwietnia 2020 roku. Wcześniej skarbnik związany był z Regionalną Izbą Obrachunkową.

Skarbnik odpowiedział na kilka naszych pytań o sytuację, do których - zdaniem przytaczanych urzędniczek - dochodziło w magistracie w Chełmnie. Zaprzecza jakoby stosował mobbing wobec podwładnych. Mówi też, że nigdy nie prowadził rozmowy na temat mobbingu z burmistrzem.

Skarbnik miasta Chełmna mówi, że nie stosował mobbingu

- Nie stosowałem mobbingu wobec żadnych pracownic, jak również nie używałem słów wulgarnych. Były co najmniej dwie rozmowy z burmistrzem na temat przepływu informacji w Wydziale Finansowym i planów reorganizacji pracy Wydziału w celu dostosowania się do aktualnych wymagań funkcjonowania Wydziału, nie było rozmowy na temat mobbingu, bo nigdy nie było takiego zdarzenia i nie był ten temat podnoszony w oficjalnych wystąpieniach - mówi Włodzimierz Zalewski. - Odpowiedź na pytanie z jakiego powodu pięć osób odeszło z pracy w Wydziale Finansowym wymagałoby przeanalizowania każdego przypadku osobno, gdyż według mojej wiedzy różne były tego powody. Wskazanie tych powodów pozwoliłoby na zidentyfikowanie poszczególnych pracowników, co nie jest możliwe bez ich zgody. Pracownice zatrudnione w Wydziale Finansowym, co do zasady pracowały tylko w godzinach pracy Urzędu zgodnie z zawartymi umowami o pracę. Wyjątkowe sytuacje pracy w godzinach nadliczbowych zdarzają się sporadycznie, a wynikały z konieczności wykonania prac terminowych - np. wydruku i przesłania decyzji podatkowych do mieszkańców.

Burmistrz nie odpowiada na pytania o dramat kobiet, który – zdaniem naszych rozmówczyń - dzieje się za jego wiedzą i pod jego nosem. Potwierdza tylko, że kontrola PIP dotyczyła "ewentualnego występowania znamion mobbingu".

- Kontrola PIP w Urzędzie Miasta została przeprowadzona w dniach, 14, 22 i 30 lipca - wskazuje Artur Mikiewicz, burmistrz Chełmna. - Cel kontroli: badanie ewentualnego występowania znamion mobbingu w środowisku pracy w Urzędzie, weryfikacja czasu pracy pracowników oraz prawidłowości naliczania i wypłacania świadczeń wynikających z regulaminu pracy i regulaminu wynagrodzeń oraz analiza zawarcia umów - zleceń.

Zapytaliśmy też, co burmistrz myśli o tym, że w krótkim czasie z Wydziałem Finansowym rozstało się aż pięć osób, które przepracowały tam wiele lat - i większość po zwolnieniach od psychiatry? I jak zareagował na niepokojące informacje od pracownic? Czy z pieniędzy podatników Urząd Miasta Chełmna musiał wypłacić już odszkodowanie Monice R. - byłej pracownicy instytucji podległej miastu, na podstawie zawartej z nią przed sądem pracy ugody i w jakiej kwocie? Na te pytania burmistrz nie odpowiada twierdząc, że nie może udzielić informacji, gdyż nie stanowią informacji publicznej lub nie ma wiedzy o sprawach, których dotyczyły pytania.

W PIP odmówiono nam udostępnienia informacji o kontroli w chełmińskim magistracie. Twierdząc, że wszystko jest "tajemnicą służbową". - Pracownicy wykonujący czynności kontrolne są zobowiązani do nieujawniania informacji, że kontrola przeprowadzona jest w następstwie skargi - napisała Iwona Glamowska, p.o. zastępcy okręgowego inspektora pracy ds. prawno-organizacyjnych w PIP w Bydgoszczy.

Co zauważył kontroler z PIP w Urzędzie Miasta Chełmna?

Ten dokument, choć nie z bydgoskiej PIP, w której twierdzą, że nie mogą - dostajemy z magistratu. Zanonimizowany. I jak się okazuje nie tylko brak skrzyneczek na ankiety dotyczące mobbingu na urzędowych korytarzach dostrzegł kontroler.

Kontroler PIP zwraca uwagę na to, że burmistrz ma zawrzeć w regulaminie pracy urzędu porę nocną i wykaz prac wzbronionych kobietom, a także prowadzić ewidencje czasu pracy. Ma sprecyzować kto, poza kierownikami, może otrzymywać dodatek funkcyjny. Kontroler wniósł o uznanie pracy wskazanych osób od grudnia 2020 do marca 2021 za pracę w ramach stosunku pracy i naliczenie i wypłacenie różnic między wynagrodzeniem za pracę należnym, a naliczonym i wypłaconym uwzględniając stawkę wynagrodzenia za pracę wynikającą z umowy o pracę. Zalecił również umożliwienie anonimowego informowania burmistrza o mobbingu w urzędzie. Wniósł też o uwzględnianie w regulaminie pracy tylko i wyłącznie zapisów zgodnych ze stanem faktycznym. Dodał też, że przebywanie pracowników w Urzędzie Miasta Chełmna poza godzinami pracy wymaga zgody na piśmie bezpośredniego przełożonego i odnotowania tego w odpowiednim rejestrze, którego w Urzędzie w ogóle nie ma.

W magistracie mówią, że kilka osób zgłosiło się na ochotnika do składania zeznań w sprawie mobbingu przed kontrolerem z PIP. Mogli to robić anonimowo lub podając dane.

- Z tego, co wiem, zeznawały o istnieniu mobbingu i pracy w godzinach nadliczbowych pracowników, nigdzie nie ewidencjonowanych - dodaje była urzędniczka. - PIP nie jest władny w takich sprawach. Wydaje się, że problem dostrzeżono, ale o tym rozstrzyga sąd pracy.

Rozprawa byłej urzędniczki w sądzie pracy w Grudziądzu zaplanowana jest na początek 2022 roku.

Z Urzędu Miasta Chełmna do ...innych urzędów

Gdzie pracują kobiety, które jeszcze niedawno pracowały w Urzędzie Miasta Chełmna? Jedna znalazła pracę w Wydziale Organizacyjnym w Starostwie Powiatowym w Chełmnie, inna w Urzędzie Gminy Stolno, dwie - trafiły do Zespole Szkół Centrum Kształcenia Zawodowego w Grubnie.

- Do Starostwa i instytucji nam podległych przyszły trzy osoby z chełmińskiego Urzędu Miasta. Więcej pań było chętnych zatrudnić się u nas - w tym także w Wydziale Finansowym, ale nie mam wolnych etatów - mówi starosta chełmiński Zdzisław Gamański.

- Ja zatrudniłem z kolei byłą sekretarz miasta Chełmna. Objęła tu stanowisko ds. wniosków unijnych, pozyskiwania pieniędzy i ze współpracy z nią jestem zadowolony - mówi Andrzej Zieliński, wójt gminy Papowo Biskupie.

Wideo

Materiał oryginalny: Mobbing w chełmińskim magistracie? Sąd pracy w Grudziądzu ma wyjaśnić sprawę - Chełmno Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie