"Nie daj się nabrać!" Jak być czujnym na pokazach garnków i pościeli? Umowa na zakup towaru pełna kruczków

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Najpierw prezenter wciska bajki o cud-produktach, potem wciska umowę dotyczącą sprzedaży ratalnej.
Najpierw prezenter wciska bajki o cud-produktach, potem wciska umowę dotyczącą sprzedaży ratalnej. Mikołaj Nowacki/archiwum
Emeryt poszedł na pokaz garnków i kupił je na raty. W umowie kredytowej było pełno niejasności.

Zobacz wideo: Bydgoska policja ostrzega przed oszustwami "na wnuczka"

Emeryt wybrał się na pokaz garnków. Szedł z postanowieniem, że nie kupi niczego podczas spotkania. Prezenter tak go omamił, że senior zrobił zakupy. Nabył sprzęt na raty, w oparciu o umowę, a w tej umowie było pełno niejasności.

Poczuł się podwójnie zawiedziony. Po pierwsze, miał żal do siebie, że dał się naciągnąć na zakup, na jaki jeszcze pożyczkę wziął (bo gotówki nie miał tyle przy sobie). Po drugie - że umowy nie przeczytał, a ją podpisał. Dopiero w domu zorientował się, że zapewnienia prowadzącego pokaz cud-masażerów i elegant-odkurzaczy nijak mają się do zapisów umowy pożyczkowej.

Poza siedzibą firmy

Jedyny plus, że w przypadku zakupów poza siedzibą przedsiębiorstwa stosuje się specjalne przepisy. Umowa zawarta poza lokalem przedsiębiorstwa to umowa pomiędzy klientem a sprzedawcą, który reprezentuje przedsiębiorcę. Te dwie strony spisują ją nie w sklepie czy biurze, będącym oddziałem firmy, ale przykładowo w hotelu, który wynajął pomieszczenia organizatorowi pokazów, połączonych ze sprzedażą drogich produktów. Ewentualnie do sprzedaży dochodzi w domu klienta, ponieważ gospodarz zaprosił przedstawiciela firmy do siebie, czyli na tzw. pokaz indywidualny.

Zakup nieplanowany

Zainteresowany często decyduje się na zakup pod wpływem chwili. I często nie przygotował się na ekstra wydatek. Na tę okoliczność przygotował się natomiast prezenter-sprzedawca. Już podsuwa klientowi formularz do wypełnienia, a tenże klient bierze długopis. I to jego błąd.

W przypadku umów zawieranych poza lokalem przedsiębiorstwa (np. podczas pokazu w hotelu) przedsiębiorca musi udzielić wszystkich obowiązkowych informacji w formie pisemnej. Tyle teoria. To, o czym wspominał sprzedawca, nie zgadza się z ustaleniami, wynikającymi z umowy.

Oba mieszkania - jedno w centrum, drugie na bartodziejach, są na sprzedaż po 2 mln zł. Które byście wybrali? Zobaczcie zdjęcia >>>

2 mln zł za mieszkanie w Bydgoszczy! Te dwa są teraz na sprz...

Najpierw mówił, że sprzęt będzie 70 procent tańszy niż ten oferowany na wolnym rynku, a w umowie widnieje wzmianka, że to 30 proc. Prezenter, już po podpisaniu umowy przez klienta, wmawiał mu, że się przesłyszał. Handlowiec przekonywał, że mówił nie „o 70 proc.”, tylko „do 70 proc.”, więc druga wersja jest poprawna. Twierdził przedtem, że wyjątkowa cena obowiązuje tylko w dniu pokazu. W umowie zaś pojawiła się informacja o katalogu, dołączonym do zakupu. Klient sprawdza go i orientuje się, że pseudo-cud-produkt ma standardową cenę. Nabył go więc za cenę katalogową.

Nowy właściciel kompletu amerykańskich naczyń czy pościeli z wełny merynosa dopiero teraz zdaje sobie sprawę, że stał się ofiarą naciągacza. Nie jest jeszcze na straconej pozycji. Ma prawo oddać towar.

- Nie daj sobie wmówić, że musisz kupić daną rzecz natychmiast, bo potem nie będziesz miał okazji. Kupujący przez internet lub telefonicznie ma możliwość rezygnacji z wybranego towaru lub usługi - zaznaczają w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Domagaj się dokumentów. Sprzedawca musi ci dać jeden egzemplarz umowy, wszelkie załączniki do niej, regulaminy promocji.

Można odstąpić od umowy. - Masz na to 14 dni od otrzymania towaru - wskazuje dalej UOKiK. - Jeśli sprzedawca cię o tym nie poinformował, termin wydłuża się do 12 miesięcy. Po wysłaniu oświadczenia o odstąpieniu od umowy, musisz w ciągu 14 dni na własny koszt odesłać produkt.

Szemrane firmy nie tylko wciskają produkty. Na usługach, które miały zapewnić, również można się sparzyć. Policja informowała: - Ludzie zaproszeni na spotkanie podpisywali umowy z „firmą medyczną”, która oferowała abonament na badania i zabiegi u lekarzy specjalistów wykonywane bez kolejek. Po stronie klienta wymagane było podpisanie umowy na kilka lat i zapłata z góry za ten okres. Były to znaczne kwoty, nawet kilkanaście tysięcy złotych. Po początkowym etapie, gdzie klient wykonał kilka badań lub odbył kilka wizyt, z firmą zrywał się kontakt. Niemożliwe było umówienie kolejnych, rzekomo zagwarantowanych umową usług.

W najbliższy poniedziałek w naszym cyklu „Nie daj się nabrać!” przeczytasz o reklamacjach i zwrotach zakupów, dokonanych na pokazach.

Trwa głosowanie...

Jakie kwiaty lubisz dostawać w prezencie?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na bydgoszcz.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie