Obiad od sponsora

Od września w bydgoskich szkołach wznowiono akcję dożywiania dzieci. Uczniowie mogą liczyć nie tylko na posiłek z rządowej lub miejskiej kasy. Część z nich otrzymuje ciepły obiad od sponsora, którym nierzadko okazuje ...

Od września w bydgoskich szkołach wznowiono akcję dożywiania dzieci. Uczniowie mogą liczyć nie tylko na posiłek z rządowej lub miejskiej kasy. Część z nich otrzymuje ciepły obiad od sponsora, którym nierzadko okazuje się sąsiad - emeryt, albo tata kolegi z ławki.

W bydgoskich szkołach uczy się kilkadziesiąt tysięcy dzieci. Zdecydowana większość z nich korzysta z posiłków w tamtejszych stołówkach. Rodziców nie wszystkich z nich stać jednak na opłacanie obiadowego abonamentu. Najuboższym posiłki funduje Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

- W okresie od stycznia do czerwca programem dożywiania objęliśmy około 4100 dzieci. Po wakacyjnej przerwie znowu zaczynamy dofinansowywać obiady. Pieniędzy wystarczy jednak dla mniejszej grupy osób. Do końca roku z tej formy pomocy skorzysta 3200 dzieci - wylicza Ewa Taper, zastępca dyrektora MOPS.
Aby uczeń otrzymał posiłek z miejskiej kasy, jego rodzic musi spełniać określone ustawą wymogi.

- Mamy świadomość, że część rodziców, choć żyje bardzo biednie, nie spełnia wymaganych przez opiekę społeczną kryteriów. Dlatego w miarę możliwości staramy się sami organizować pieniądze na posiłki. Przekazują je nam właściciele różnych firm, organizacji, rady osiedla, a także osoby prywatne. Część z nich to osoby mieszkające w pobliżu, rodzice naszych byłych uczniów, którzy z sentymentu nadal chcą pomagać szkole, a zwłaszcza chodzącym tu dzieciom - mówi Anna Bross-Krymer, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 14.

W tej placówce na Bartodziejach ze szkolnej stołówki korzysta 160 uczniów. Za obiady płacą rodzice 130 z nich, pozostałym posiłek fundują sponsorzy. Gorący obiad dla ucznia kosztuje tutaj 1,80, zaś dla nauczyciela - 2 złote. Jeśli pedagog zabiera z placówki posiłek na wynos, zapłacić musi o 50 groszy więcej. Obiad kosztuje niewiele, bo placówka nie dolicza do niego kosztów robocizny, czyli pensji kucharek i intendentki oraz zużytej do przygotowania posiłków wody czy energii. Te wydatki ponosi gmina. Nieco więcej kosztuje gorący obiad w Szkole Podstawowej nr 64. Od połowy lat 90. szkolną stołówkę prowadzi ajent. Tutaj ciepły posiłek, zarówno dla dziecka jak i pedagoga, kosztuje znacznie więcej - 3, 75 zł. W szkolnej stołówce na obiady zapisać się mogą także osoby z zewnątrz. Za dwudaniowy obiad z kompotem lub deserem muszą jednak zapłacić 6 złotych.

- Do naszej szkoły uczęszcza około 1400 uczniów. Tylko 31 z nich otrzymuje posiłki finansowane z programów rządowych i miejskich. Dla kolejnych 23 staramy się pozyskać pieniądze od sponsorów - dodaje Michał Przybylski, dyrektor SP 64.

Wzrost zakażeń. Będą szpitale tymczasowe

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie