Od ponad trzech lat emerytka z Bydgoszczy jest bezdomna. Gdzie mieszka? Nocuje u koleżanek

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
- Nie da się być "bardziej bezdomną", żeby zwiększyć swoje szanse na przydział mieszkania z gminy - kwituje bezdomna bydgoszczanka
- Nie da się być "bardziej bezdomną", żeby zwiększyć swoje szanse na przydział mieszkania z gminy - kwituje bezdomna bydgoszczanka Przemysław Świderski/zdjęcie ilustracyjne
Udostępnij:
- Nocuję u koleżanek. U każdej po trochę. Ich mężowie myślą, że przyjechałam w odwiedziny. Nie wiedzą, że jestem bezdomna. Starałam się o mieszkanie od miasta. Właśnie uznało, że mi się nie należy - mówi bydgoszczanka.

Zobacz wideo: Targi pracy dla osób z niepełnosprawnościami w Bydgoszczy

Samotna kobieta znalazła się w dołku. Nie zawsze w nim była. - Skończyłam jedynie podstawówkę, ale też tyle kursów zawodowych, że dobrą pracę znalazłam - wspomina dzisiaj 67-letnia emerytka. - W latach 70. czy 80. ładnie zarabiałam w biurze. Więcej niż średnią krajową.

Po rozstaniu z mężem dostała mieszkanie gminne. - 27-metrowe, ale dla samotnej osoby wystarczy - dodaje bydgoszczanka.
Ponad 20 lat temu zdarzył się wypadek. - Szłam do lekarza. Po drodze straciłam przytomność. Runęłam na chodnik. Ocknęłam się w szpitalu. Przeszłam operację, potem kolejne, m.in. na rękę. Całkiem do zdrowia już nie wróciłam.

Do firmy - też nie. Lekarz się nie zgodził na jej powrót do pracy. - Dostałam rentę - przyznaje kobieta. - Nawet nie połowę tego, ile dawniej zarabiałam. Nigdy nie szastałam pieniędzmi, ale po wypadku musiałam żyć wyjątkowo skromnie.

Zero pomocy od krewnych

A i tak powstały długi.

- Zaczęłam zalegać z czynszem - kontynuuje. - Fakt, administracja ostrzegała mnie, że czeka mnie eksmisja, jeżeli nie będę płacić. Racja, ale nie miałam skąd brać. Żadnej bliskiej rodziny nie mam. Pomarli. Z daleką kontakt daleki. Właściwie żaden. Nie chciałam brać pożyczki z banku. Wiedziałam, że nie oddałabym.

Sprawa o zadłużenie lokatorki trafiła do sądu. Zapadł wyrok eksmisyjny bez prawa do innego lokalu. - Pralkę i lodówkę przekazałam na przechowanie znajomym. Komornik z pomocnikami wynieśli moje meble i resztę rzeczy. Zawieźli do przechowalni. Nawet garnki i obrusy. Do teraz nie zgłosiłam się po odbiór dobytku. Brak na niego miejsca.

Od wiosny 2018 roku, czyli odkąd stała się bezdomna, tuła się po Bydgoszczy. Latem tobołki przekazuje znajomym, znowu na przechowanie. Śpi, przykryta kartonami, w parku blisko bloku, w którym kiedyś mieszkała. - W ciągu dnia spotykam dawnych sąsiadów. Słyszeli o mojej wyprowadzce, ale nie słyszeli o eksmisji. Pytają, gdzie mieszkam. No, w okolicy.
Zimą nocuje u znajomych. - W dzień znikam im z domu, żeby nie zawadzać. Mogę zostawić ciuchy do prania. Jak wracam wieczorem, to jeszcze komórkę naładować i się wykąpać. Dzięki temu nie wyglądam na bezdomną.

Tajemniczy gość

Nie wszyscy ci, pod których dachem się zatrzymuje, znają prawdę. - Raz na parę nocy zatrzymuję się u jednej koleżanki. Raz u drugiej. I u następnych. Przyjaciółki wiedzą o mojej sytuacji, ale ich mężowie nie. Ci mężczyźni myślą, że przyjechałam w odwiedziny i potem wracam na swoje. Otóż nie. Swojego nie mam. Jadę wtedy do następnej koleżanki. Tak na okrągło.

67-latka dostaje 924 złote emerytury na rękę. Nie ma opcji na wynajem pokoju, co dopiero mieszkania. Zrodziła się natomiast opcja na to drugie. - W sierpniu 2021 złożyłam wniosek o przyznanie mieszkania z zasobów miasta. Byłam pewna, że mi przydzielą. Zdziwiłam się. 6 października przyszedł sms. „Witaj. Wniosek o numerze (...) został rozpatrzony negatywnie. ADM”.
- Żadnego wyjaśnienia nie podali. Widać, uznali, że bezdomna nadal powinna nią być - kwituje bydgoszczanka.

- Względem pani, z powodu kilkudziesięciotysięcznego zadłużenia, w maju 2018 roku została zrealizowana eksmisja komornicza z mieszkania - informuje Magdalena Marszałek, rzecznik Administracji Domów Miejskich, zarządzającej budynkami gminnymi w Bydgoszczy. - Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej został o tym powiadomiony.

- Prawie nie korzystam ze wsparcia - przyznaje bezdomna. - Kryterium dochodowe u samotnych do świadczeń z opieki społecznej wynosi ponad 700 zł. Mam ponad 200 za dużo. Nie łapię się.

Dlaczego nie załapała się na mieszkanie od gminy? - W lipcu br. pani złożyła wniosek o ujęcie na listę osób uprawnionych do zawarcia umowy najmu socjalnego - kontynuuje rzeczniczka. - Niestety, wniosek wypełniony był jedynie częściowo. Brakowało w nim danych niezbędnych do dalszego procedowania, co skutkowało odmową. Jeżeli pani nadal jest zainteresowana lokalem gminnym, powinna złożyć poprawnie wypełniony wniosek. W przypadku problemów, należy zwrócić się do Działu Mieszkaniowego, który służy pomocą w wypełnieniu dokumentów.

67-latka tak też zamierza zrobić. Zaznacza: - W schronisku wytrzymałam dwa miesiące. Nie wrócę tam. Nikt, poza przyjaciółkami, nie dowie się o mojej bezdomności. Od trzech lat udaję, że mam mieszkanie. Obym wkrótce naprawdę je znów miała.
Wkrótce to nadejdzie zima, najtrudniejszy sezon dla bezdomnych, zwłaszcza tych, którzy nie chcą iść do schroniska. Nie chcą, bo tam picie alkoholu zakazane, a oni w większości uzależnieni.

Sezon przetrwania

Inni, niepijący, wolą koczować gdziekolwiek. Nie podporządkują się regulaminom. Nieważne, czy są z Kujawsko-Pomorskiego, czy z innego, wyszukują kryjówki.
63-latek od ponad czterech lat żyje w lesie w powiecie legionowskim w województwie mazowieckim. Nie potrafił poradzić sobie po śmierci żony. Pił i balował ostro z kumplami. Bywało, że za kursy taksówką jednej nocy płacił ponad tysiąc złotych. Stracił mieszkanie. Kumpli tak samo.

Wybrał adres w lesie. Spacerowicze czasem natkną się na niego. W życiu nie przypuściliby, że to bezdomny. Zadbany jest. U znajomych kąpie się i goli. Przynoszą mu jedzenie, swetry i kurtki, więc czyste ma ciuchy.

Zgierz, województwo łódzkie: bezdomny, rówieśnik mieszkańca lasu, wykopał sobie ziemiankę. „Mury”, żeby się nie osypywały, obłożył płytami wiórowymi i się wprowadził. W strumieniu myje się i sobie pierze. Ze strumyka czerpie także wodę do picia. Jedzenie kupuje za rentę.

Jeszcze Kraków. Pozbawiony normalnego dachu nad głową mężczyzna stworzył sobie prowizoryczny dach. Dosłownie. Przez rok ukrywał się tuż pod pokrywą studzienki. W smrodzie i towarzystwie szczurów, lecz bez światła. Wreszcie przechodzień zauważył, że coś jest w studzience. A to był ktoś. Strażniczki miejskie dotarły na miejsce. Pan był wychudzony i wycieńczony. Nie dał rady wyjść z dziury. Pomogły mu.

Patologiczne kryjówki bezdomnych

Niektórzy potrzebujący wybierają miejsca patologiczne. Bezdomna bydgoszczanka wdała się w romans z domnym mężczyzną. Przyszywana teściowa nie chciała poznać synowej. Nawet wtedy, gdy dowiedziała się, że syn i jego wybranka oczekują dziecka.
Ciężarna zamieszkała zatem w nieczynnym od lat szalecie miejskim. Kilka metrów dalej stała kamienica, w której mieszkał facet bezdomnej oraz jego matka.

Trwa głosowanie...

Morsowanie - jesteś za czy przeciw?

Głos Wielkopolski

Z badania, przeprowadzonego na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, wynika, że w Polsce pozostaje bez dachu nad głową ponad 30 tysięcy osób, w Kujawsko-Pomorskiem nieco ponad 1,5 tysiąca. Większość stanowią mężczyźni (ponad 80 proc.). Połowa ma 41-60 lat, zaś jedna trzecia ponad 60.
Nie jest tak, że bezdomny to człowiek po podstawówce albo bez ukończonej podstawówki. Półtora procent bezdomnych legitymuje się wyższym wykształceniem.

Zmiana zdania

Bezdomni, tzw. luzacy, którzy unikają schronisk i noclegowni, na szczęście dają się czasem przekonać. Straż Miejska w Poznaniu: - W zaparkowanym samochodzie osobowym mieszkał bezdomny mężczyzna (70 lat). Początkowo w stosunku do wizytujących go osób był nieufny. W trakcie kolejnych wizyt strażnicy przekazywali mu żywność i maseczki, a pracownicy socjalni Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie informowali o możliwej do uzyskania pomocy socjalnej. Bezdomny coraz ufniej opowiadał o sobie, w szczególności o problemach z chodzeniem. Spotkania i rozmowy przyniosły rezultat. Mężczyzna wyraził zgodę na przejście do stałego ośrodka dla bezdomnych. Strażnicy pomogli mu w transporcie.

Jeśli zauważymy osobę bezdomną, potrzebującą wsparcia, powinniśmy zgłosić to służbom. Policja (nr alarmowy 997 lub 112) oraz straż miejska zawsze odbiorą telefony.

Po telefon, właśnie na policję, sięgnęła 79-latka z Gorzowa Wielkopolskiego. Jak wsiadała do miejskiego autobusu, miała torebkę. Wysiadła już bez niej. Seniorka zapomniała, że ją ma. Tyle, że w środku znajdowało się 14 tys. zł z przeznaczeniem na remont mieszkania. Pokrzywdzona zgłosiła sprawę funkcjonariuszom. Monitoring zarejestrował znalazcę. Okazał się nim 45-latek, bezdomny. Gdy w autobusie zobaczył torebkę, ani myślał oddać.

Wysiadł na następnym przystanku i postanowił poużywać życia. Wynajął pokój w hotelu, płacąc za pobyt znalezioną gotówką. Po paru dniach do hotelu zawitała policja. Zdążył wydać 3 tys. zł.

Historia jakby się powtarza

Mieszkaniec Krakowa zwracał się parokrotnie o przydział mieszkania z puli miasta. Wnioski kolejno zostawały rozpatrywane negatywnie. Urzędnicy tutejszego ratusza stwierdzili, że mężczyzna mieszka u znajomego (fakt, przez pewien czas pomieszkiwał), a tak w ogóle, to nie dostarczył zaświadczenia z opieki społecznej o tym, że nie posiada mieszkania.

Bezdomny zwrócił się z ponowną prośbą o rozpatrzenie wniosku „_z powodu wygaśnięcia ustnej umowy użyczenia lokalu, podnosząc jednocześnie, iż w przedmiotowym lokalu już nie zamieszkuje_”.
Urzędnicy byli nieugięci. Wyjaśniali: - Mężczyzna pomieszkuje w różnych miejscach i dlatego nie było możliwe przeprowadzenie wizji lokalowej celem oceny warunków mieszkaniowych.

Wreszcie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie zajął się sprawą. Według niego, miasto nie zrobiło praktycznie niczego, żeby sprawdzić sytuacji mężczyzny. WSA: - Powyższe okoliczności zatem doprowadziły do sytuacji, w której bez przeprowadzenia przez Prezydenta Miasta Krakowa należnego postępowania wyjaśniającego, skarżący nie mając zaspokojonych potrzeb mieszkaniowych został całkowicie wykluczony z ubiegania się o mieszkanie z zasobów gminy.
Kraków musiał od nowa przeprowadzić procedurę weryfikacji wniosku.

Ta historia na początku przypomina sprawę bydgoszczanki. - Wierzę, że niedługo będę miała mieszkanie, a nie tylko udawała, że mam - mówi 67-latka. - Mam już dosyć grania, jak w filmie. Tym bardziej, że on nie przypomina bajki, a thriller.

Polecamy

Coraz więcej oryginalnych murali w Bydgoszczy. Mamy kolejny - po tym, który powstał na Wyżynach - mural ekologiczny na Błoniu przy ul. Szubińskiej. A miejsce muralu z Wiedźminem zajmują kolejne murale reklamowe. Tym razem coś słodkiego, ale... z lampkami błyskającymi z malowidła.

To są najpiękniejsze i najnowsze murale w Bydgoszczy. Mamy k...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie