On się nadział, ona niewinna

jar
Bydgoski Sąd Okręgowy uniewinnił 31-letnią Katarzynę Sz. z zarzutu spowodowania śmierci swojego konkubenta, 39-letniego Jacka Z. Sąd uznał, że mężczyzna nadział się na trzymany przez oskarżoną nóż. Katarzyna Sz.

Bydgoski Sąd Okręgowy uniewinnił 31-letnią Katarzynę Sz. z zarzutu spowodowania śmierci swojego konkubenta, 39-letniego Jacka Z. Sąd uznał, że mężczyzna nadział się na trzymany przez oskarżoną nóż.

Katarzyna Sz. i Jacek Z. poznali się pod koniec 1997 roku. Wówczas kobieta była już po rozwodzie i miała syna z poprzedniego małżeństwa, a mężczyzna mieszkał z żoną i synem. W kwietniu 2000 roku ze związku Katarzyny Sz. i Jacka Z. urodziła się córka. Już w lutym następnego roku Jacek Z. pierwszy raz dotkliwie pobił swoją konkubinę. Katarzyna Sz. opowiedziała o wszystkim żonie Jacka Z., która dopiero wtedy dowiedziała się, że ma on dziecko z inną kobietą. Żona dała Jackowi Z. ultimatum: ona albo Katarzyna Sz. Mężczyzna wybrał wspólne życie z konkubiną i zamieszkał z nią u jej matki, doprowadził też do rozwodu. W lutym oboje wynajęli mieszkanie na bydgoskim osiedlu Błonie.

Wydawało się, że związek tych ludzi ma szansę wyjść "na prostą", jednak Jacek Z. był mężczyzną agresywnym i zazdrosnym o Katarzynę Sz. do tego stopnia, że zabraniał jej kontaktować się z dawnymi znajomymi. 13 marca 2002 roku ponownie pobił konkubinę i Katarzyna Sz. przeniosła się do swojej matki. Kobieta próbowała nakłonić Jacka Z., aby podjął leczenie w związku z nasilającą się u niego agresją. Miała z nim w tej sprawie porozmawiać w mieszkaniu na Błoniu 23 marca 2002 roku. Do tragedii doszło wieczorem tego dnia.

Wedle słów kobiety, Jacek Z. unikał rozmowy na ten temat, a w odpowiedzi na jej prośby stawał się coraz bardziej nerwowy. Wreszcie ruszył na kobietę z pięściami. Katarzyna Z., uciekając przed kolejnymi ciosami, znalazła się w kuchni. Tam chwyciła będący pod ręką noż. Jacek Z. nie przestawał jej bić, więc kobieta próbowała wyjść z mieszkania. Przeszła do korytarza, oparła się o drzwi wejściowe i "odgradzała się" od konkubenta trzmanym w ręku nożem. Jacek Z. powiedział, że "prędzej ją zatłucze", niż wyjdzie. Kiedy kobieta pochyliła się po but, mężczyzna miał ruszyć na nią biegiem. Wszystko trwało ułamek sekundy.

Jacek Z. nadział się na trzymany przez Katarzynę Sz. nóż, ale początkowo nic na to nie wskazywało. Mężczyzna po prostu poszedł do pokoju, a niczego nie podejrzewająca, choć zdenerwowana kobieta zaczęła sprzątać mieszkanie.

Zaniepokoiła ją jednak cisza w pokoju. Kiedy tam weszła, zastała Jacka Z. leżącego na kanapie, której materac był mokry od krwi. Dopiero wówczas Katarzyna Sz. zauważyła w prawym boku męża ranę. Podłożyła pod nią papierowe ręczniki i zadzwoniła po matkę, potem po pogotowie i policję.

Stan Jacka Z. był na tyle zły, że niemożliwe okazało się jego przesłuchanie. Nóż uszkodził ważne organy wewnętrzne: nerkę, wątrobę, jelito grube, dwunastnicę. Jacek Z. zmarł 12 kwietnia mimo kilku operacji. Katarzynie Sz. postawiono zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem była śmierć mężczyzny.

Biegli stwierdzili, że rana mogła powstać w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Sądowi Okręgowemu nie pozostało nic innego jak uniewinnić Katarzynę Sz. Wyrok już się uprawomocnił.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie