Płoną trawy. Podpala je ludzka głupota i nieodpowiedzialność

Lucyna Talaśka-Klich
Jedną trzecią wszystkich pożarów w Polsce stanowią pożary traw, które często zagrażają naszym domom.
Jedną trzecią wszystkich pożarów w Polsce stanowią pożary traw, które często zagrażają naszym domom. KSW FOTO Krzysztof Świtalski
To głupota podpala trawy, a ogień niszczy wszystko! Zabija zwierzęta, czasami ludzi.

Głupotę podgrzewa pogoda. Im więcej ciepłych, pogodnych dni - tym więcej pożarów traw. Szczególnie w weekendy strażacy mają co gasić.

- Nie boję się ognia, zagrożenia, tego że mogę zginąć w czasie akcji, ale bardzo boję się ludzkiej bezmyślności, głupoty i braku szacunku dla innych - mówi druh z powiatu świeckiego, który od kilkudziesięciu lat jest strażakiem-ochotnikiem.

Pamięta starszego mężczyznę, który kiedyś podpalił wysuszone rośliny w rowie melioracyjnym. Rów oddzielał pola: jego i sąsiada. Ogień bardzo szybko przeniósł się pod zabudowania sąsiada. - Zdążyłem z synem ten ogień ugasić. Poszedłem do tego, który podpalił, żeby wytłumaczył, dlaczego to zrobił - wspomina strażak. - Myślałem, że się przestraszy, będzie przepraszał. A on zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Miał jeszcze do nas pretensje, że się wtrącamy, bo kiedyś wypalanie starej trawy wczesną wiosną to była norma i nikt się nie czepiał. I że to jest jego ziemia i może robić co chce, a inni go nie obchodzą!

Bo tak robił ojciec i dziadek - tłumaczą niektórzy rolnicy

- Niestety, niektórzy gospodarze wciąż wypalają trawy, ale to dotyczy głównie osób starszych, które są przekonane, że podkładając ogień poprawią strukturę gleby - mówi Piotr Pawlikowski z OSP Łążyn (gm. Zławieś Wielka, pow. toruński), rolnik. - Młodzi są bardziej świadomi, wiedzą że to nie ma sensu.

Prof. dr hab. Marek Mrówczyński, dyr. Instytutu Ochrony Roślin - PIB w Poznaniu od dawna powtarza, że wypalanie roślinności w drastyczny sposób ogranicza bioróżnorodność oraz ujemnie wpływa na środowisko przyrodniczo-rolnicze. A wysoka temperatura, która panuje podczas pożaru, niszczy bardzo dużo organizmów pożytecznych. Także np. grzyby owadobójcze, które porażają, a następnie unicestwiają wiele szkodników.

Poza tym profesor zapewnia, że mitem jest opinia, iż ogień skuteczniej zwalcza rośliny, które są niechciane w uprawach. One akurat mają większe szanse na przetrwanie.

- Rolnicy na szczęście są coraz bardziej świadomi, ale z młodzieżą jest gorzej - uważa Andrzej Adamski, dowódca sekcji OSP Machnacz (gm. Brześć Kujawski, pow. włocławski). - Ostatnio kilka razy wyjeżdżaliśmy do płonących traw. Najprawdopodobniej były to podpalenia, bo wyładowań atmosferycznych jeszcze nie było.

Świadkowie pożarów ze smarfonami

Strażak przyznaje, że nikogo za rękę nie złapali, ale pewne przypuszczenia są. No bo to dosyć dziwne, że po przyjeździe na miejsce, rozpoczyna się nagrywanie akcji gaśniczej. To znaczy nagrywają świadkowie zdarzenia, rzekomo przypadkowi. Akurat przechodzili np. przez płonące nieużytki i wyciągnęli smartfony, żeby uwiecznić pracę strażaków. - Potem te filmiki z akcji, dzieciaki wrzucają do internetu - dodaje strażak. - Po co? Żeby dużo ludzi je obejrzało.

- Kiedyś przyłapałem dzieciaka podpalającego trawy, szybko ugasiłem ogień i pognałem za nim - opowiada strażak - ochotnik z powiatu bydgoskiego. - Złapałem go i zaprowadziłem do rodziców. W domu zastałem tylko matkę, ale nawet nie zrozumiała, co do niej mówiłem, bo była pijana. Sprawę zgłosiłem do opieki społecznej, z dzieciakiem porozmawiałem. Wytłumaczyłem, że tak nie wolno robić - bardzo się przejął. Wcześniej nikt z nim na ten temat nie rozmawiał!

Strażacy apelują do nas o rozsądek

OSP Łubianka (z pow. toruńskiego) w internetowym serwisie społecznościowych udostępniła taki wpis: „Co roku przypominamy o zakazie wypalania traw, a i tak ludzie bezmyślnie robią swoje. Efekt jest taki, że już pierwsze dzikie zwierzęta, jak jeże, trafiły do weterynarzy z poparzeniami, ale większość nie ma takiego szczęścia i ginie w pożarze traw.
Zastanówmy się, czy warto w ten sposób wyniszczać ekosystem? Dla nas strażaków odpowiedź jest jednoznaczna i mówimy stanowcze nie, przeciw wypalaniu traw!!! Państwu też odradzamy, dla dobra nas wszystkich!”

- Warto prewencyjnie informować o skutkach takich pożarów - mówi Sebastian Bytyń, prezes OSP Łubianka (pow. toruński). - W tym roku jest spokojniej, ale w ubiegłym gasiliśmy np. pożar trzcin przy stawie. Było niebezpiecznie, bo ogień zbliżał się do zabudowań, a właściciela nie było w domu. Udało się zapanować na pożarem.

Wojciech Nadolny, prezes OSP w Sicienku (koło Bydgoszczy) twierdzi, że prewencja przynosi efekty. Na przykład pogadanki na zebraniach wiejskich. Ale w minionym roku trawy i tak trzeba było gasić. Robi się to nie tylko przy użyciu wody, ale i m.in. tłumicami.

Tłumica przypomina wiosło. Zbudowana jest np. ze stalowego drążka i części, którą się przykłada do płonącej trawy czy ściółki. Ogień, któremu odcina się dopływ powietrza przygasa, ale trzeba się sporo „nawiosłować”, żeby go ugasić.

Łatwo nie jest, tym bardziej że zadymienie może być duże.

Ogień „biegnie” szybciej niż wysportowany człowiek

St. bryg. Paweł Frątczak, rzecznik prasowy Komendanta Głównego PSP, przypomina, że czasami osoby, które próbują gasić takie pożary, z powodu zadymienia tracą przytomność.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia. Bywa że w pożarach traw giną ci, którzy chcieli tylko „oczyścić grunt z resztek roślinnych”. Niektórzy nie zdążyli uciec przed ogniem.

- Jeśli jest wiatr, to ogień może rozprzestrzeniać się z prędkością 20 kilometrów na godzinę i w takiej sytuacji nawet osoba wysportowana, która potrafi szybko biegać, nie ma szans na ucieczkę - dodaje Frątczak.

Jego zdaniem niektórym osobom wypalającym trawy wydaje się, że kontrolują sytuację, ale nagła zmiana kierunku pożaru może doprowadzić do tragedii.

Im cieplej, tym więcej pożarów

W ubiegłym roku w pożarach traw w Polsce (było ich aż 48 767) zginęło 7 osób, 81 było rannych. W tym roku (do 26 marca) było ich już 15 129 (najwięcej od 1 do 26 marca - 10 846). To znacznie więcej niż przed rokiem, bo w analogicznym okresie trawy płonęły ok. 8 500 razy. - To efekt między innymi tego, że przesunął się początek wiosny - uważa st. bryg. Paweł Frątczak. - W poprzednim roku dłużej było chłodno, więc w kwietniu było aż 18 tysięcy pożarów traw.

W tym roku, w Kujawsko-Pomorskiem było 275 pożarów traw (w analogicznym okresie roku ubiegłego - 327), gasiło je 426 zastępów straży pożarnej, 1 osoba została ranna.

Zagrożenie rośnie szczególnie w weekendy, gdy jest słoneczna, wiosenna pogoda, a ludzie chętniej „oczyszczają” grunty lub mają za dużo wolnego czasu połączonego z nadmiarem energii, głupich pomysłów i brakiem refleksji.

- Mało kto pomyśli, że płomienie mogą przenieść się na pobliskie lasy, zabudowania, stogi - podkreśla rzecznik.

Im bliżej dużych miast, tym gorzej dla lasów

Olga Ciemnoczołowska z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu przypomina, że w roku ubiegłym w lasach nadzorowanych przez RDLP w Toruniu odnotowano prawie 240 pożarów o łącznej powierzchni 33 ha: - Najwięcej na terenie nadleśnictw położonych blisko dużych aglomeracji, takich jak Bydgoszcz, Toruń czy Włocławek - wnioski nasuwają się same.

Podkreśla, że około połowy tych pożarów nieświadomie lub świadomie spowodowali ludzie: - Przez nieświadomość rozumiemy nieostrożność dorosłych oraz dzieci, w tym również przeniesienie ognia z gruntów sąsiednich, tj. np.: nielegalne wypalanie traw lub zapłony podczas prac wykonywanych na polach podczas żniw - dodała Olga Ciemnoczołowska.

Takich pożarów przeniesionych z gruntów sąsiednich było 30. Z danych toruńskiej RDLP wynika, że przyczyn ponad 60 pożarów nie ustalono, dlatego procent pożarów spowodowanych działalnością człowieka może być większy niż wspomniana połowa wszystkich odnotowanych.

Olga Ciemnoczołowska dodaje, że straty po pożarach (na terenie dyrekcji) w roku 2018 wyniosły ponad pół mln złotych: - Tak wysoka kwota strat wynika niestety z licznych podpaleń.

Agencja przestrzega rolników. Skutecznie, bo to działa

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa przypomina gospodarzom, że wypalanie traw grozi utratą dopłat. „Wraz z nadejściem wiosny rozpoczął się sezon na wypalanie traw na łąkach i nieużytkach rolnych. Jest to proceder, który w znacznym stopniu obniża wartość plonów, jest zabójczy dla przyrody i niebezpieczny dla człowieka” - ostrzega ARiMR.

Agencja przypomina, że praktyka wypalania traw wiosną spowodowana jest pokutującym od wieków błędnym przekonaniem, jakoby prowadziła ona do użyźnienia gleby: „Ma to przynieść bujniejszy odrost młodej trawy, a tym samym większe korzyści ekonomiczne dla rolnika. Nic bardziej błędnego. Badania naukowe wskazują jednoznacznie, iż nawet jednorazowe wypalenie trawy może spowodować obniżenie wartości plonów od 5 do 8 proc. Podczas pożaru temperatura gleby podnosi się do ok. 1000 st. C., co skutkuje śmiercią żyjących w niej zwierząt, zniszczeniem warstwy próchnicy oraz mikroorganizmów odpowiadających za równowagę biologiczną. Po przejściu pożaru gleba staje się jałowa i potrzebuje nawet kilku lat, aby powrócić do plonów sprzed pożaru.”

[alewy]W naszym regionie nie jest najgorzej

Od początku 2019 r. do 26 marca, w Polsce odnotowano 15 129 pożarów traw: w styczniu - 114, w lutym - 4 169, w marcu (do 26 bm.) - 10 846. 1 osoba zginęła (na Śląsku), 18 zostało rannych.

W akcjach gaśniczych wzięło udział 130 044 strażaków (także z OSP), 26 737 wozów strażackich. W niechlubnej statystyce przoduje Mazowsze - w br. odnotowano aż 2503 przypadki, drugie miejsce zajmuje Podkarpacie - 1997, trzecie Małopolska - 1972. Woj. kujawsko-pomorskie jest daleko za „podium”, bo trawy płonęły 288 razy. W analogicznym okresie roku ubiegłego było ok. 8500 pożarów traw.

Źródło: Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej[/alewy]

Za bezmyślność do 5 000 zł grzywny i 10 lat więzienia

„Zakaz wypalania traw określony został w ustawach o ochronie przyrody oraz o lasach” - informuje ARiMR. „Za tego rodzaju wykroczenie Kodeks wykroczeń przewiduje karę aresztu, nagany lub grzywny, której wysokość może wynieść nawet 5 tys. zł. Jeśli jednak w wyniku podpalenia trawy dojdzie do pożaru, który sprowadzi zagrożenie zdrowia lub życia wielu osób albo mienia wielkich rozmiarów, wtedy sprawca - zgodnie z zapisami Kodeksu karnego - podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat.”

Jednak w przypadku rolników skuteczniejsze są ostrzeżenia dotyczące możliwości utraty dopłat za wypalanie traw.

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wyjaśnia, że zakaz wypalania gruntów rolnych jest jednym z warunków, które rolnicy zobligowani są przestrzegać, aby móc ubiegać się o płatności bezpośrednie oraz płatności obszarowe z PROW 2014-2020: „W przypadku stwierdzenia wypalania traw przez rolnika ARiMR może nałożyć karę finansową zmniejszającą wszystkie otrzymywane przez daną osobę płatności o 3 proc. W zależności od stopnia winy rolnika kara ta może zostać obniżona do 1 proc., bądź zwiększona do 5 proc. Jeszcze wyższe kary przewidziane są dla rolników, którzy świadomie wypalają grunty rolne - muszą oni liczyć się z obniżeniem płatności nawet o 20 proc. Agencja może również pozbawić rolnika całej kwoty płatności bezpośrednich za dany rok, jeśli stwierdzone zostanie uporczywe wypalanie przez niego traw.”

- I to działa najbardziej - twierdzi gospodarz z pow. bydgoskiego. - Doszło do tego, że rolnicy sami pilnują swoich gruntów, żeby potem nie musieli się tłumaczyć.

Plakaty nie zmieniły złych przyzwyczajeń
Jacek Bożek, założyciel i prezes Klubu Gaja uważa, że zagrożenie utratą dopłat na pewno trafia do rolników, ale trzeba zmieniać złe przyzwyczajenia także innych osób, które kierują się źle pojętą tradycją. Takich, które np. uprawiając niewielką działkę idą na skróty. Wolą podpalić suche resztki roślinne, niż chwytać na grabie, pracować ręcznie.

- Plakaty na temat zgubnego wypalania traw widziałem już w latach 60. minionego wieku - dodaje Jacek Bożek. - Niewiele to dało. Żeby zmienić złe przyzwyczajenia trzeba ludzi edukować. Do tego potrzebna wspólne działanie wielu osób i instytucji, w tym np. szkoły, wójta, proboszcza.

- Coraz bardziej dokucza nam susza, a marnujemy tyle wody z powodu ludzkiej głupoty - dodał rolnik.

W minionym roku podczas akcji gaszenia traw zużyto 123 153 186 litrów wody - podaje PSP. Można by nią zapełnić prawie 33 baseny olimpijskie.

- Pożary traw stanowią aż 33,3 proc. wszystkich pożarów - podsumowuje st. bryg. Paweł Frątczak. - Gasimy cudzą głupotę, a być może w tym czasie potrzebują nas, na przykład ofiary wypadku.

Mniej wina w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Płoną trawy. Podpala je ludzka głupota i nieodpowiedzialność - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie