Powszedni z drutem

kk
- Zamierzałem zrobić dziecku kanapkę - opowiada czytelnik. - Uruchomiłem małą krajalnicę, aż nagle coś zgrzytnęło. W chlebie tkwił zapieczony drut! Nie wiem, co mogłoby się stać, gdyby ten kawałek chciałbym ...

- Zamierzałem zrobić dziecku kanapkę - opowiada czytelnik. - Uruchomiłem małą krajalnicę, aż nagle coś zgrzytnęło. W chlebie tkwił zapieczony drut! Nie wiem, co mogłoby się stać, gdyby ten kawałek chciałbym zjeść!

Z taką dramatyczną historią przyszedł wczoraj do redakcji "Expressu" pan Waldemar. Pechowy bochenek pochodził z piekarni Tosta przy ul. Toruńskiej. Tam właśnie udał się czytelnik. Jak powiedział, ze strony kierownictwa piekarni spotkały go tylko przykre słowa.

- Zastanawiałem się, czy firma zechce w jakiś sposób mnie przeprosić. W przypadku choroby po spożyciu tego chleba, nikomu nie udowodniłbym winy. Oczekiwałem jakiejś rekompensaty. Zostałem wyśmiany.

Oburzony bydgoszczanin zwrócił się zatem o pomoc do Sanepidu, który może dokonać stosownych ekspertyz.

- Sanepid przyjął chleb i zgodził się wykonać badania - mówi Czytelnik. - Nie jestem przecież oszustem, badania tego dowiodą.

Kierownictwo piekarni nie do końca zgadza się z wersją pana Waldemara.
- Nasz klient nie pokazał tego bochenka - tłumaczy kierowniczka piekarni przy ul. Toruńskie, Ewa Brodaczewska. - Widziałm go tylko z daleka. Nie mogę nawet stwierdzić, który pracownik był wtedy na zmianie. Pan był zdenerwowany, nie zgodził się na przyjęcie innego chleba. Oczekiwał finansowej rekompensaty za narażenie na "ewentualne" niebezpieczeńtwo. Uważam tę formę przepraszania klienta za zwykłe "łapówkarstwo". Nie zgodziłam się na warunki klienta, a wtedy klient zapowiedział interwencję w prasie i Sanepidzie.

Przedwczoraj w piekarni zdarzyła się mała awaria. Odpadły nitowane blaszki od tłoczni oddzielnika. Dwie drobne części zaginęły.

- Jedną odnaleźliśmy. Maszyna została rozebrana na części pierwsze, natychmiast też ją naprawiliśmy - mówi kierowniczka. - Być może w chlebie naszego klienta znalazł się drugiz tych uszkodzonych nitów. Nie mamy nic do ukrycia. Systematycznie odwiedza nas Sanepid i nigdy nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. To złośliwość maszyny. Powtarzam, nie wyobrażam sobie innej formy rekompensaty niż nowy chleb i przeprosiny. Niestety, klient przeprosin nie przyjął.

Czytelnik zapowiada, że nie pozostawi tej sprawy i czeka na wyniki ekspertyz.

Polskie fabryki Volkswagena w całości zasilane eko-energią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie