Proces Matthew L., operatora "Czarnego Łabędzia", nie zostanie zawieszony. Tak zdecydował sąd w Bydgoszczy

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Matthew L. został zatrzymany w listopadzie 2018 roku. Prokuratura żądała jego aresztowania, ale sąd się nie zgodził. Teraz okazuje się, że jego proces nie zostanie zawieszony
Matthew L. został zatrzymany w listopadzie 2018 roku. Prokuratura żądała jego aresztowania, ale sąd się nie zgodził. Teraz okazuje się, że jego proces nie zostanie zawieszony Piotr Lampkowski/Archiwum
Sprawa słynnego operatora filmowego, który jest oskarżony o zaatakowanie policjanta i pobicie ratownika medycznego w Bydgoszczy, będzie kontynuowana. Jego obrońca domagał się, by postępowanie wstrzymano z związku z tym, że jego klient chce stawiać się na rozprawach.

Zobacz wideo: Matthew L. zaatakował ratownika medycznego w Bydgoszczy

> - Decyzją sądu okręgowego uchylone zostało postanowienie, które wcześniej zapadło w sądzie rejonowym - mówi sędzia Krzysztof Dadełło, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Bydgoszczy.

Orzeczenie SR, o którym wspomina rzecznik, zostało wydane na wniosek obrońcy Mattew L., który zapowiedział, że jego klient zamierza brać udział w rozprawach. Sąd pierwotnie przychylił się do tego wniosku, ale zażalenie na tę decyzję złożył prokurator Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe. Ostatnie postanowienie, jakie zapadło w sprawie, a więc to wydane przez Sąd Okręgowy, dotyczy właśnie tej okoliczności.

Śledczy bydgoskiej prokuratury tłumaczyli, że wniosek obrony L. ma na celu wyłącznie przeciągnięcie sprawy w czasie. Warto wspomnieć, że Matthew L. nie mieszka w Polsce, a w Kaifornii. SO uchylając decyzję sądu rejonowego stwierdził, że w razie potrzeby wyjaśnienia oskarżonego mogą zostać złożone w drodze telekonferencji.

Przypomnijmy, że operator filmowy został zatrzymany 13 listopada. Tego dnia około 5 nad ranem do hotelu Holliday Inn w Bydgoszczy, gdzie artysta przebywał jako gość trwającego właśnie festiwalu sztuki filmowej Energa Camerimage, wezwano pogotowie ratunkowe.

Jak wykazało późniejsze badanie, miał on w organizmie prawie 3 promile alkoholu. Kiedy jeden z ratowników próbował zbadać mężczyznę, ten - jak to ujął Krzysztof Wiśniewski, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy - uderzył go w twarz. Poturbowany ratownik trafił do szpitala między innymi z ukruszonym zębem. Na miejsce wezwano następnie policję. Wtedy L. miał „naruszyć nietykalność funkcjonariusza publicznego” .

W sprawie Matthew L. interweniował Ziobro

Policjanci czekali, aż Matthew L. wytrzeźwieje, by postawić mu zarzut zagrożony karą nawet do 10 lat więzienia. Jeszcze tego samego dnia prokurator skierował wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie Amerykanina. Nastąpiło to po konferencji prasowej, na której do sprawy odniósł się Zbigniew Ziobro, Prokurator Generalny i Minister Sprawiedliwości. Zapowiedział, że „ataki na ratowników medycznych” będą ścigane z całą surowością. Początkowo do sądu wpłynął wniosek o objęcie filmowca tymczasowym aresztem. Sąd jednak nie dopatrzył się przesłanek przemawiających za tym, by zastosować wobec obywatela USA tak surowego środka zapobiegawczego.

L. musiał jednak wpłacić 100 tys. zł poręczenia majątkowego. Taki był wniosek prokuratury. Sprawę skomentował w stanowczych słowach adw. Marcin Mamiński, który reprezentuje Matthew L. przed polskim wymiarem sprawiedliwości.

Prokuratura upierała się przy kaucji w sprawie Matthew L.

- Jestem głęboko zbulwersowany postępowaniem prokuratury. W moim przekonaniu one są rażąco sprzeczne z prawem. Sąd oddalając wniosek o zastosowanie najbardziej dolegliwego środka zabezpieczającego jakim jest areszt tymczasowy, nie zastosował, pomimo tego, że miał taką możliwość, żadnego innego środka zapobiegawczego. I trzy, czy cztery godziny później prokurator rejonowy zastosował środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. zł zwanego potocznie kaucją w sytuacji, kiedy wcześniej uzyskał komunikat, że sąd nie widzi żadnych podstaw do stosowania środka zapobiegawczego - mówi mec. Marcin Mamiński.

Prawnik podkreślił: - Dla mnie, adwokata, jako uczestnika postępowania sądowego jest to sytuacja niewyobrażalna. Sprzeciwiam się temu kategorycznie i stwierdzam, że to rażące naruszenie prawa. To jest coś bez precedensu.

L. jest światowej sławy operatorem filmowym. Był nominowany do Oscara za zdjęcia do filmu "Czarny łabędź", jest autorem zdjęć do "Iron Mana", "Requiem dla snu" i do "Narodzin gwiazdy" w reżyserii Bradley'a Coopera.

W procesie mec. Marcin Mamiński na jednej z pierwszych rozpraw poinformował sąd o złożeniu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Zarzucają bydgoskiej prokuraturze, że prowadziła postępowanie jednostronnie, "pod tezę" nie uwzględniając okoliczności na korzyść L. Obrońcy przypuszczają, że ktoś mógł podać oskarżonemu środki psychoaktywne.

- Ten wątek wcale nie był badany w postępowaniu przygotowawczym - mówi mec. Mamiński. - Z naszym klientem poza pierwszym przesłuchaniem nie przeprowadzono żadnych czynności.

,embed.html">

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie