Przed Paradą Równości. Geje w Bydgoszczy (reportaż)

dorotna
dorotna
Obok nas żyją osoby o orientacji homoseksualnej. Przeczytaj ...
Obok nas żyją osoby o orientacji homoseksualnej. Przeczytaj ... dorotna
W cieniu stereotypów - przeczytaj reportaż o parze gejów z Bydgoszczy.

Wojtka i Piotra odwiedzam w ich kawalerce w kamienicy. Przyjmują mnie w zielonym pokoju służącym im i za sypialnię i salon. Ma prawie czterometrowy sufit. Wojciech, który jest bardzo wysoki śmieje się, że tutaj wreszcie czuje się jak u siebie. Już nie musi się garbić.

Chłopcy są razem od prawie 4 lat. Poznali się przez internet, dzięki serwisowi fellow.pl

- To zwykły serwis randkowy. Określa się swój wiek, wygląd, preferencje... Piotr napisał jako pierwszy – mówi Wojciech.

- Zaczęły się wiadomości, rozmowy przez telefon do 6 rano. Pierwsze spotkanie po 3 miesiącach. Wrześniowe, słoneczne popołudnie. Randka pod Empikiem, potem lody na Długiej. Kwiatów nie było. - Ustaliliśmy, że kwiaty są niemęskie - wspomina

- Mieszkamy razem już od 3 lat. Po takim czasie znamy się na wylot. Nauczyliśmy się żyć ze sobą, wspólnie rozwiązywać konflikty. Żyjąc obok siebie nie można zostawiać żadnych nieporozumień na później - mówi Piotr, niebieskooki, opalony, niezbyt wysoki blondyn. Przeciwieństwo Wojtka: wysokiego, czarnowłosego, bladego. Są jednak do siebie podobni w inny sposób: obaj pochodzą z małych miejscowości, z wielodzietnych rodzin. Mają ograniczony kontakt ze swoimi ojcami, którzy nie wiedzą o ich orientacji.

Czytaj też: Geje i lesbijki w kościele - podyskutujmy o homofobii

- Mój ojciec nie wie o niczym. Chyba nigdy się o tym nie dowie - opowiada Wojtek. - Chociaż kiedyś mówiłem, że mojej mamie też nic nie powiem, a już wie. To była zabawna sytuacja: rozmawiałem przez telefon z koleżanką, która też jest homo. Kiedy skończyłem, moja mama - takim pełnym nadziei głosem zapytała: "To twoja dziewczyna?", na co ja zgasiłem ją odpowiedzią "Nie, ona jest les". Potem ona od niechcenia zapytała czy ja też jestem inny. No i jakoś to wszystko wyszło na jaw.

- Ja wolę się tym szczególnie nie chwalić. – wtrąca Piotr - Pochodzę ze wsi, gdzie mieszka jakieś 700 osób. Gdyby ktoś niepowołany dowiedział się, że jestem gejem, już za tydzień wiedzieliby o tym wszyscy. Musi minąć jeszcze dużo czasu, zanim fakt o odmiennej orientacji przestanie szokować. U mnie w rodzinie wie o tym tylko mama, brat, z którym mam najlepszy kontakt, i jego żona. Podobnie w pracy, powiedziałem o tym tylko kilku wybranym osobom. Wolę najpierw kogoś dobrze poznać. Chociaż kiedy przebywa się z kimś długo, to ta osoba i tak sama się wszystkiego domyśli. Kiedyś była moda na "przyjaciela geja", z którym można iść na zakupy. To bardzo krzywdzące, kiedy sprowadza się kogoś do roli "zwierzątka" od doradzania. Chciałbym tego uniknąć. Rzeczywiście mam wyczucie smaku, potrafię dobrać odpowiednie kolory. Coś jednak zostało z tego, że widzi się kiedy kobieta dobrze wygląda i w czym może się podobać. Może dlatego zostałem fryzjerem.

Zastanawiam się ile jest prawdy w stereotypie geja, którego rozpieszczali bogaci rodzice, poświęcający synowi zbyt mało czasu. Historia obu chłopaków zdaje się jej przeczyć.

Wojciech urodził się w małej miejscowości, 2 km od Obwodu Kalinigradzkiego. Jak mówi, wszyscy tam się znają, jeśli nie osobiście, to chociaż z widzenia. Nie ma miejsca na ekstrawagancje. - Nikt nie uczył mnie bycia homoseksualistą. Tam gdzie mieszkam nie było klubów gejowskich, wsparcia. Przez całe życie wpajano mi zupełnie inne wartości. Ojciec jako głowa rodziny, męskość, wyśmiewanie odmienności tłumaczy Wojtek. - Nie można jednak tego tłumić w sobie. Patrzysz na nagą kobietę i nagiego mężczyznę i widzisz gdzie ucieka ci wzrok. Moja siostra zawsze powtarzała, że kiedy zasmakuje kobiety to zmienię zdanie czy dojrzeje. Tylko, że ja miałem dziewczynę i to nie jedną! Takie związki psuły się bardzo szybko. Zwyczajnie płeć przeciwna cię nie podnieca – tłumaczy.

Czasami mówi się, że homoseksualiści prowadzą rozwiązły tryb życia, chodzą do gejowskich klubów tylko po to, żeby "wyrwać" kogoś na noc. - Środowisko bydgoskich gejów jest bardzo małe. Tutaj wszyscy wiedzą kto, z kim i o której. W Bydgoszczy mamy tylko jeden swój klub - "Redart". "Przystań" czeka na reaktywację. Jeśli ktoś chce się z kimś zabawić to i tak to zrobi. Takie czasy, że szuka się partnera przez pryzmat łóżka, obojętnie czy jest się heterykiem, czyli heteroseksualistą czy homo. - opowiada Piotr - Dla niektórych to szok, że jesteśmy razem 4 lata. Znam wielu homoseksualistów, którzy szukają związku na dłużej. I chyba tyle samo tych, którzy jeszcze eksperymentują. Wszystko zależy od indywidualności osoby, a nie od jej orientacji.

- Ludzie wbili sobie do głowy schemat rozwiązłego geja w lateksie, który demoralizuje dzieci na paradach równości. To nie tak wygląda. Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak heterycy. Wyjście z ukrycia nie kojarzy się dobrze. Nie walczymy o to, aby osoby negatywnie do nas nastawione były karane za swoje poglądy. Nie walczymy też o prawo afiszowania się ze swoją orientacją ani o adopcje dzieci. Już dawno pogodziłem się z tym, że nigdy nie będę ojcem. Nam chodzi o wspólnotę! - mówi Wojciech.

Czytaj też: Lesbijka może być kapłanem. Ks. Puchalski o homofobii w Kościele

Zgodnie z prawem polskim osoby tej samej płci nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego. Tym samym są traktowane jako obce wobec siebie. Nie mają prawa do wspólnego rozliczenia podatkowego, do dziedziczenia po sobie, nie mogą wziąć razem kredytu. W razie choroby, w szpitalu jeden z nich mógłby odwiedzić drugiego tylko za zgodą jego rodziny. W razie śmierci, nie dziedziczą po sobie. Przykładowo mieszkanie, na które pracowali wspólnie, nie przechodzi na partnera tylko na rodzinę zmarłego. Gdyby zaś w testamencie zapisać majątek na swojego "przyjaciela" to musiałby on zapłacić podatek od wzbogacenia.

Po rozmowie z chłopakami zastanowiłam się, dlaczego homoseksualiści są tak wyraźnie spychani na margines. Będąc razem Piotr i Wojtek nikomu nie szkodzą. Tworzą szczęśliwy, stały związek. Wykonują te same obowiązki, co wszyscy: pracują, gotują, sprzątają. Wbrew temu, co mówi Młodzież Wszechpolska, nie stanowią oni zagrożenia dla społeczeństwa. W końcu homoseksualiści to "tylko" 4% populacji. Jesteśmy nietolerancyjni, porównujemy gejów do pedofili, mamy o nich mnóstwo stereotypów. Wielokrotnie słyszałam opinie znajomych "mi to nie przeszkadza, byle bym tego nie widział". Boimy się tego, co nieznane. Poznanie zaś wymagałoby od nas wysiłku - a na to jesteśmy zbyt leniwi. Łatwiej powtarzać wytarte slogany i cieszyć się faktem, że "mnie to nie dotyczy".

11 czerwca w Warszawie odbędzie się kolejna Parada Równości.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie