Rewolucja w pogotowiu?

ann
Pogotowiu ratunkowemu nie grozi rewolucja, podobna do tej opisywanej wczoraj przez "Gazetę Wyborczą". Dziennik poinformował, że od 1 stycznia 2004 roku, karetkę będzie można wzywać tylko wówczas, gdy pacjent jest ofiarą ...

Pogotowiu ratunkowemu nie grozi rewolucja, podobna do tej opisywanej wczoraj przez "Gazetę Wyborczą". Dziennik poinformował, że od 1 stycznia 2004 roku, karetkę będzie można wzywać tylko wówczas, gdy pacjent jest ofiarą wypadku bądź znajduje się w stanie zagrażającym jego życiu. W innych przypadkach za jej przyjazd trzeba by płacić od 200 do 300 złotych.

- Laik nie jest w stanie ocenić stanu chorego, a co za tym idzie stwierdzić czy występuje zagrożenie jego zdrowia lub życia. Dlatego mogę uspokoić wszystkich naszych pacjentów, póki nie wejdzie w życie ustawa o ratownictwie medycznym, określająca jego zadania i rolę, pogotowie będzie funkcjonowało na dotychczasowych zasadach - zapewnia Barbara Nawrocka rzecznik oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy.

Bydgoskie pogotowie wyjeżdża w ciągu dnia około 160 razy. To dużo, ale stacja nie lekceważy żadnych wezwań.

- Zdarza się wiele wezwań do pacjentów przewlekle chorych. Czasami chorzy przyznają, że w przychodni poradzono im szukać pomocy na pogotowiu, tłumacząc że tutaj interwencja będzie szybsza - mówi Tadeusz Stępień, kierownik działu usług medycznych Wojewódzkiej Stacji Pogotowia ratunkowego w Bydgoszczy. - Jednak nawet w takich przypadkach, nie wyobrażam sobie, żeby karetka nie wyjechała na wezwanie. Nie wszyscy chorzy domagają się interwencji pogotowia. Bywa, że pacjenci gubią się, nie wiedzą do jakiej przychodni należą, dlatego dzwonią do nas po radę lub numer telefonu do odpowiedniej placówki. Nikomu nie odmawiamy pomocy - zapewnia T. Stępień i dodaje z troską - Jak będzie w przyszłym roku, nie wiem...

Oczywiście dobrze by było, gdyby pogotowie wzywano tylko w uzasadnionych przypadkach tj. wypadek, poród etc. A wszystkie pozostałe interwencje załatwiał lekarz rodzinny, przychodnia lub po zamknięciu tej ostatniej, wskazany szpital. Praktyka pokazuje, że nie zawsze tak się dzieje. Nakładanie na chorych kar pieniężnych (200 - 300 złotych), zdaniem naszych rozmówców nie jest najlepszym rozwiązaniem problemu nieuzasadnionych wezwań karetek.

Wzrost zakażeń. Będą szpitale tymczasowe

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie