Skazany za kuzyna

ap
Pan Jan C. ma kuzyna. Niestety, rodzinie trafiła się czarna owca. Zdarza się i można by nad tym przejść do porządku dziennego, gdyby nie to, że przez tego kuzyna pan Jan ma kłopoty. I to poważne.

Pan Jan C. ma kuzyna. Niestety, rodzinie trafiła się czarna owca. Zdarza się i można by nad tym przejść do porządku dziennego, gdyby nie to, że przez tego kuzyna pan Jan ma kłopoty. I to poważne. Od kilku lat mianowicie systematycznie ciągany jest przez policję oraz oskarżany o popełnianie przestępstw. Posiada nawet wyrok w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Na szczęście uniewinniający, ale, jak sam mówi - wyrok to wyrok.

Kłopoty pana Jana rozpoczęły się w 1998 roku. Otrzymał wówczas z bydgoskiej Izby Wytrzeźwień rachunek za pobyt w tym przybytku. W izbie nigdy nie przebywał, zareagował więc z uzasadnionym oburzeniem. Sprawę na szczęście wyjaśnili policjanci w Bartodziejów. Chociaż nie do końca. Jakiś czas później bowiem do drzwi pana Jana zapukał komornik, aby wyegzekwować należności za pobyt w izbie. Okazało się, że jego kuzyn posiada tam bardzo bogatą kartotekę i za każdym razem podaje się za pana Jana. Znowu wyjaśnienia w izbie, wizyty na policji.

To jednak nie koniec problemów. W czerwcu 2001 roku Jan C. otrzymuje wezwanie przed kolegium. Tym razem funkcjonariusze z KP Śródmieście utrzymują, że był sprawcą rozróby na dworcu PKP w Bydgoszczy i wprowadził w błąd policjantów podając swoje fałszywe dane. W grudniu 2001 roku odbyła się rozprawa przed Sądem Rejonowym XIV Wydzialem Grodzkim Wykroczeniowym, który wyrokiem w imieniu RP orzekł, że pan Jan jest niewinny.

Prawdziwe problemy rozpoczęły się tuż przed świętami Bożego Narodzenia w ubiegłym roku. 18 grudnia do jego mieszkania zawitali funkcjonariusze policji z nakazem aresztowania i przewiezienia go do... więzienia we Wronkach. Najpierw jednak w Bydgoszczy zrobiono panu Janowi kilka efektownych fotografii i zdjęto odciski palców. Okazało się, że jest poszukiwany w Pile za kradzieże. Orzeczeniem wydanym przez Kolegium ds. Wykroczeń przy Sądzie Rejonowym w Pile został już zresztą uznany winnym zarzuconych mu czynów. Pan Jan musiał się uwijać, bo otrzymał również pouczenie następującej treści: "Jeśli to nie Pan był sprawcą wykroczenia w sprawie (...), może Pan w terminie 7 dni od dnia doręczenia złożyć odwołanie od orzeczenia Kolegium, co spowoduje rozpoznanie sprawy przez Sąd".

- Za każdym razem wystarczy, że mój kuzyn poda moje nazwisko, datę urodzenia, imię ojca. Adresu na szczęście nie zna, ale i tak policja trafia do mnie, jak po sznurku. Wstyd i w zakładzie pracy, gdzie przepracowałem prawie 40 lat, i w domu. Bo niby jestem niewinny, ale policja przeprowadziła wywiad środowiskowy i przepytała sąsiadów. A co można o mnie pomyśleć, skoro przyjeżdżają po mnie umundurowani funkcjonariusze albo przychodzi komornik? - opowiada Jan C.

Również policja przyznaje, że sprawa jest szczególna. - W takim przypadku policjant powinien dokładnie sprawdzić wszystkie dane zatrzymanego, łącznie na przykład z nazwiskiem panieńskim matki. Trzeba to zrobić tym bardziej wnikliwie, gdy nie podaje on adresu. Tutaj rzeczywiście sytuacja jest specyficzna . Praktycznie nie ma recepty, jak unikać kłopotów z tym kuzynem - przyznaje Sławomir Ruge z biura prasowego KWP w Bydgoszczy.

Nauczanie hybrydowe zamiast powrotu do szkół

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie