Śledztwo w 1. Wojskowym Szpitalu Polowym. Czy żołnierze zostali narażeni na zakażenie koronawirusem?

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Żandarmeria Wojskowa przyjęła zgłoszenie w sprawie nieprawidłowości na szczeblu dowódczym w 1. Wojskowym Szpitalu Polowym w Bydgoszczy
Żandarmeria Wojskowa przyjęła zgłoszenie w sprawie nieprawidłowości na szczeblu dowódczym w 1. Wojskowym Szpitalu Polowym w Bydgoszczy Dariusz Bloch
Pracownica 1. Wojskowego Szpitala Polowego w Bydgoszczy zakażona koronawirusem miała kontaktować się z innymi żołnierzami. Do Żandarmerii Wojskowej trafiło zawiadomienie w tej sprawie. Rzeczniczka jednostki tłumaczy, że zakażenie się nie rozprzestrzeniło.

- Wbrew doniesieniom medialnym, nikt nie zaraził się od tego żołnierza - stwierdza mjr Iwona Manos, rzeczniczka prasowa 1.Wojskowego Szpitala Polowego.

Wyraża też oburzenie doniesieniami Onet.pl z ostatnich dni na temat incydentu z transportem jednego z żołnierzy zakażonych SARS-CoV-2 wbrew zaleceniom sanitarnym. Chodzi o sytuację z 25 października, kiedy to 34 żołnierzy z Bydgoszczy zostało wysłanych do udziału w akcji organizowania szpitala polowego. Jak informował Onet.pl, część z nich gorączkowała, a kobieta służąca właśnie w 1. Wojskowym Szpitalu polowym w Bydgoszczy miała objawy typowe dla koronawirusa. Kiedy do wysokiej gorączki dołączyły wymioty, wysłano ją z kierowcą i innym żołnierzem z powrotem do Bydgoszczy. Kobieta wjechała na teren szpitala polowego w naszym regionie. Tego samego dna okazało się, że wynik testu na koronawirusa jest u niej pozytywny.

Doniesienie do prokuratury

Żołnierz została odesłana do macierzystej jednostki w związku z „pogorszeniem stanu zdrowia po przebytym kilka miesięcy wcześniej zabiegu w obrębie klatki piersiowej”. O całej sprawie zawiadomiono Żandarmerię Wojskową. Zawiadomienie złożył mąż zaufania w 1. Wojskowym Polowym Szpitalu w Bydgoszczy. To osoba ciesząca się największym zaufaniem wśród żołnierzy.

To Cię może też zainteresować

Kobieta, zanim została odesłana do Bydgoszczy, miała kontakt z innymi żołnierzami i cywilami. Jednak bydgoski szpital polowy uważa, że żołnierz miała kontakt jedynie z pięcioma innymi żołnierzami i to właśnie od nich pobrano wymazy. Tylko jeden dał wynik pozytywny.

- Pierwotnie zakażony żołnierz zakończył już kwarantannę, podobnie jak większość pozostałego personelu. Żołnierze, którzy wrócili do Bydgoszczy z pierwotnie zakażonym żołnierzem (2 osoby, w tym kierowca) nie zarazili się koronawirusem, niemniej jednak przebywali w kwarantannie w związku z bezpośrednim kontaktem z chorym - wyjaśnia mjr Manos. - Pierwszy zakażony żołnierz nie miał bezpośredniego kontaktu z innymi żołnierzami na terenie Szpitala Polowego w Bydgoszczy, pomimo faktu wejścia na teren kompleksu wojskowego.

Kobiecie zmierzono temperaturę, okazało się, że ma stan podgorączkowy. Oficer prasowy jednostki zaznacza jednak, że żołnierz "wszedł tylko do swojej szatani, po czym jednostkę opuścił", a pomieszczenie to zostało poddane "dekontaminacji".

Kobieta, u której stwierdzono zakażenie koronawirusem, była transportowana do Bydgoszczy z inną wojskową, która doznała kontuzji podczas prac na delegacji w Warszawie. Wiadomo to nieoficjalnie z doniesień medialnych, ponieważ formalnie rzeczniczka jednostki wyjaśnia, że do teraz (wczoraj) osoba poszkodowana nie złożyła meldunku do przełożonych "o doznaniu urazu podczas realizacji zadań służbowych w Warszawie."

- Faktem jest, że po konsultacji lekarskiej jeden z żołnierzy został skierowany do macierzystego garnizonu w związku z zaostrzeniem przewlekłej choroby kręgosłupa. Jeśli natomiast takie zdarzenie, uraz kręgosłupa, miało miejsce, to zostanie zrealizowane medyczne postępowanie wyjaśniające wraz ze specjalistyczną, komisyjną oceną stanu zdrowia, która ustali czy żołnierz faktycznie doznał urazu podczas realizacji zadań służbowych. Żołnierz z chorym kręgosłupem otrzymał pomoc medyczną na miejscu w Warszawie - mówi mjr Manos. - Lekarz 1. Wojskowego Szpitala Polowego zaordynował leki przeciwbólowe zarówno w postaci doustnej jak i domięśniowo. Obecnie żołnierz ten korzysta ze zwolnienia lekarskiego.

W zawiadomieniu, które zostało złożone do Żandarmerii Wojskowej, znalazł się wniosek o "ściganie karne" czterech oficerów bydgoskiej jednostki, w tym dowódcy. Czekamy na odpowiedź śledczych żandarmerii na temat tego, na jakim etapie jest postępowanie i jak zostało zakwalifikowane.

- Wojskowy Ośrodek Medycyny Prewencyjnej każdorazowo jest informowany o fakcie bezpośredniego kontaktu żołnierzy z osobami zakażonymi, a decyzje dotyczące zarówno osoby z kontaktu jak i domowników są przedmiotem działania instytucji sanitarnych, w tym Wojskowego Ośrodka Medycyny Prewencyjnej i sanepidu - mówi rzeczniczka bydgoskiej jednostki. - Każdy żołnierz indywidualnie otrzymuje decyzję o kwarantannie i izolacji, o czym ma obowiązek poinformować przełożonego. Decyzja o nałożonej kwarantannie może być przekazana pisemnie, ustnie, internetowo lub przy pomocy wiadomości tekstowej - dodaje.

Poseł interweniuje

W odpowiedzi, jaką uzyskaliśmy z 1. WSzP, czytamy, że taka procedura obowiązuje "całe społeczeństwo i jest realizowana przez (...) jednostkę w identycznej formie. Pragnę zaznaczyć, że dopóki nie zmienią się wytyczne/decyzje/rozporządzenia w tym zakresie, nie mamy podstaw do kierowania żołnierzy na badania przesiewowe lub bez wskazania medycznego".

Żołnierze bydgoskiego szpitala polowego zostali wysłani do Warszawy w ramach sformowanego niedawno Wojskowego Zgrupowania Zadaniowego.

Interpelację w tej sprawie złożył do Ministra Obrony Narodowej poseł lewicy z Bydgoszczy, Jan Szopiński: - Dlaczego lekarze, pielęgniarki i wykwalifikowani medycznie żołnierze musieli budować kontenery oraz nosić ciężki sprzęt bez żadnego sprzętu transportowego (np. ciągniki widłowe, wózki, platformy) ciężkie elementy konstrukcyjne kontenerów, zamiast wykonywać swoja pracę, czyli przygotowywać szpital polowy pod względem medycznym? - pyta parlamentarzysta szefa MON. Dalej w interpelacji czytamy, m.in.: "Dlaczego na budowie szpitala polowego w Warszawie odpowiedzialni za żołnierzy dowódcy nie przestrzegali przepisów bhp, zmuszając kobiety do noszenia ciężarów większych, niż dopuszczają przepisy? Przecież ta budowa nie była realizowana w stanie wojny, ani w innym stanie wyższej konieczności, wyłączającym stosowanie przepisów i zwykłego szacunku do kobiet?"

Wideo

Materiał oryginalny: Śledztwo w 1. Wojskowym Szpitalu Polowym. Czy żołnierze zostali narażeni na zakażenie koronawirusem? - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie