Smutek

DANUTA ROMINKIEW1CZ-PECZARSKA
Tak naprawdę wszyscy to znają, każdy człowiek miewa okresy przygnębienia. Świat wydaje się wówczas szary i smutny, trudno się do czegokolwiek zmobilizować, narasta zmęczenie i poczucie, że właściwie nie warto...

Tak naprawdę wszyscy to znają, każdy człowiek miewa okresy przygnębienia. Świat wydaje się wówczas szary i smutny, trudno się do czegokolwiek zmobilizować, narasta zmęczenie i poczucie, że właściwie nie warto...
Pojawia się uczucie wszechogarniającego smutku i beznadziejności, a nawet rozpaczy, bardzo często też pretensji do ?całego świata? i do siebie. Towarzyszy temu wszystkiemu poczucie osamotnienia, inni wokół potrafią się cieszyć, są aktywni, wszystko im się udaje, więc nie mogę im nawet przekazać tego, co czuję, bo i tak nie zrozumieją. Człowiek w takim depresyjnym nastroju odsuwa się od innych, izoluje, czasem wręcz odstrasza! Otoczenie często mylnie odczytuje przyczyny tej izolacji widząc w niej np. niechęć, wrogość, podejrzliwość do ludzi lub lenistwo.

Człowiek przygnębiony przestaje być atrakcyjnym partnerem do rozmów, rozrywek, jest mniej widoczny, bo mniej aktywny, bywa zatem pomijany, nie zauważany. Wytwarza się błędne koło: im bardziej osoba smutna i przygnębiona potrzebuje pomocy, tym mniej ma ludzi wokół siebie.

Przyczyny przygnębienia mogą być różne, ale najczęściej jest ono reakcją na utratę kogoś lub czegoś ważnego. Może to być utrata bliskiej osoby - śmierć, rozwód lub długie rozstanie. Utrata pracy, wywołująca poczucie braku perspektyw i lęku o przyszłość. Zerwanie więzi z dotychczasowym otoczeniem, z którym człowiek się zżył i w którym czuł się bezpiecznie (np. zmiana środowiska, miejsca zamieszkania). Ośmieszenie i upokorzenie, nadużycie zaufania, odrzucenie ze strony innych i inne przykrości, jakich doznajemy od liczących się w naszym życiu osób - to wszystko może być przyczyną tego, że usuwa się nam grunt spod nóg, tracimy pewność siebie, poczucie bezpieczeństwa, a nawet szacunek dla siebie samego i popadamy w przygnębienie.

To, z jakim nasileniem przeżywamy przygnębienie i jak długo ono trwa, zależy między innymi od naszej osobowości i od tego, czy jesteśmy odporni na trudne, stresowe sytuacje, a także od samooceny. Ludzie niepewni własnej wartości i oceniający siebie niekorzystnie mają wyraźnie większą skłonność do przeżywania nastrojów depresyjnych. Obwiniają siebie za to, co ich spotyka, nadmiernie analizują błędy w swoim postępowaniu, to czego nie zrobili, a powinni itd. Zadają sobie prawdziwe tortury psychiczne. Bardzo meczą się także ci, którzy swój zły nastrój uważają za niewybaczalną słabość i starają się go ukryć przed otoczeniem.

Trzeba przede wszystkim sobie uświadomić, że przeżywanie nastroju przygnębienia w opisanych sytuacjach jest reakcją naturalną i mamy do niej prawo. Trzeba sobie pozwolić na pełne przeżycie żałoby po utracie kogoś bliskiego, rozpaczy z powodu utraty pracy, przygnębienia wywołanego doznaną krzywdą. Próby analizowania, a także tłumienia uczuć na nic się zdadzą, pogorszą tylko sytuację. Aby w pełni przeżyć swój smutek należy go wyrazić, najlepiej w obecności kogoś, kto jest nam życzliwy i potrafi słuchać (ale nie rozpacza razem z nami i ma do sprawy pewien dystans, żeby w pewnym momencie role się nie zamieniły i ten zrozpaczony nie musiał wspierać tego, który przyszedł mu pomóc!). Człowiek przygnębiony nie potrzebuje rad typu ?weź się w garść", ani rozweselania. Potrzebuje wsparcia polegającego głównie na życzliwej obecności i okazaniu zrozumienia, oraz warunków do wypowiedzenia się, wypłakania czy nawet wykrzyczenia.

Drugi etap - to skupienie się nad tym, by powrócić do na ogół zaniedbanego codziennego życia tzn. do porządków w domu, zabaw z dziećmi, kontaktów z przyjaciółmi, zakupów - nawet, jeśli się nie ma jeszcze na to specjalnej ochoty. Zatroszczyć się o kogoś, kto akurat potrzebuje pomocy. Po prostu wrócić do tego, co składało się dotychczas na rytm naszego życia. Nie jest to łatwe, ale konieczne. I w tym momencie należy spróbować potraktować swoją sytuację jak problem, który można rozwiązać i postarać się odpowiedzieć sobie na kilka pytań: co należy zrobić, żeby poprawić sytuację, czy inni ludzie mogą mi w tym pomóc, do kogo się zwrócić, czy można ułożyć jakiś sensowny plan działania...

Rozejrzyjmy się wokół siebie, poszukajmy w swoim otoczeniu ludzi godnych zaufania i życzliwych - nie możemy wszystkiego zrobić sami!

Rynek pracy odporny na pandemię

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie