Temida nie przyznaje się do błędu

jar
Pana Jerzego Sz. (nazwisko do wiadomości redakcji) śmiało można nazwać bydgoskim odpowiednikiem Józefa K. - bohatera słynnego "Procesu" Franza Kafki. Tak jak w powieści, pan Jerzy został oskarżony o coś czego nie ...

Pana Jerzego Sz. (nazwisko do wiadomości redakcji) śmiało można nazwać bydgoskim odpowiednikiem Józefa K. - bohatera słynnego "Procesu" Franza Kafki. Tak jak w powieści, pan Jerzy został oskarżony o coś czego nie popełnił, a wszelkie próby wyjaśnienia sądowi, że chodzi o zupełnie inną osobę, zawodzą. Problem w tym, że nie jest to fikcja literacka, tylko brutalna rzeczywistość.

Pod koniec 2001 roku pan Jerzy dostał z Wydziału XII Grodzkiego nakaz zapłaty kilkuset złotych. Według tego dokumentu, bydgoszczanin wraz z dwiema osobami był winien 1400 zł pewnej spółce z Niepołomic. Na żadną rozprawę nie był wzywany, ponieważ postępowanie nakazowe tego nie wymaga.

- Dowiedziałem się, że rzekomo tworzyłem z nimi spółkę cywilną, która narobiła jakichś długów. Jednak nie znam ani tej spółki, ani ludzi, którzy widnieją w nakazie zapłaty. Odtąd walczę o to, żeby sąd sprostował swoją pomyłkę - mówi Jerzy Sz.

Kłopoty naszego rozmówcy wzięły się stąd, że udziałowcem spółki X był człowiek noszący to samo imię i nazwisko, a nawet mieszkający przy tej samej ulicy (choć o innymi numerze domu i mieszkania) co Jerzy Sz. Mężczyzna jest w stanie w sposób niezbity dowieść, że chodzi o kogo inego. Wydział Spraw Obywatelskich bydgoskiego Urzędu Miasta dysponuje rejestrem spółek cywilnych, z którego wynika, że spółka X została zarejestrowana w grudniu 1991 roku, a wyrejestrowana w październiku 2000 roku. Jedną z osób ją tworzących był Jerzy Sz. - tu następuje adres, inny niż "naszego" Jerzego Sz.

Jak się okazało, już kilka lat temu pan Jerzy został pomylony z tą osobą przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, domagający się zapłaty składek za zatrudnionych pracowników. Wówczas jednak inspektorzy ZUS szybko ustalili, że chodzi o kogo innego. Nie stało się tak w wypadku bydgoskiego sądu.
- Sąd nie zadał sobie trudu, aby choćby na podstawie dowodu osobistego (data urodzenia, imiona rodziców, pesel) sprawdzić, czy rzeczywiście jestem osobą, o którą chodzi w nakazie - uważa Jerzy Sz.

Sąd jednak nie ma sobie nic do zarzucenia. Przewodnicząca XII Wydziału Grodzkiego, która prowadzi tę sprawę, powiedziała nam, że sąd nie sprawdza pozwanych na podstawie dowodów osobistych, ale na podstawie dokumentacji dostarczanej przez powoda - w tym wypadku spółkę z Niepołomic. - Więc pozwanym może zostać praktycznie każda osoba wskazana przez wierzyciela? - zapytaliśmy sędzią Annę Osławską.

- Z dokumentów wynika, że niezapłacone faktury zostały wystawione na rzecz spółki cywilnej, którą tworzył pan Jerzy Sz. i dwie inne osoby. Ponadto w aktach znajduje się pismo skierowane przez pełnomocnika powoda do Jerzego Sz. zamieszkałego przy ul. Bortnowskiego. Formalnie więc ten pan jest dla nas pozwanym. Z tego co wiem, to pan Sz. wniósł skargę na nakaz zapłaty, ale nie dopełnił siedmiodniowego terminu - mówi sędzia Osławska.
Teraz panu Sz. pozostaje złożyć do Sądu Rejonowego "wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu" - czyli mówiąc potocznie, poprosić sąd o rozpatrzenie sprzeciwu jeszcze raz.
Kafka?...

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie