Ugryźć po swojemu

Marcin Danielak
Maria Szyłak-Szydłowska ma numer 154. Spod jej płaszcza wychodzi kolorowa suknia. W torbie schowała chusty i przybranie głowy. Do wejścia na salę przesłuchań pozostało parę godzin.

Maria Szyłak-Szydłowska ma numer 154. Spod jej płaszcza wychodzi kolorowa suknia. W torbie schowała chusty i przybranie głowy. Do wejścia na salę przesłuchań pozostało parę godzin.

- Jestem na luzie - przyznaje kobieta. - Pierwszy występ przed publicznością mam już dawno za sobą. Teraz śpiewam z "Siłą serc", czasami występuję w bydgoskim hospicjum.

Kiedyś pracowała w szkole. Raz nawet zaśpiewała uczniom piosenkę "Szła dzieweczka do laseczka". Dziś przygotowała "Kolorowe jarmarki" Maryli Rodowicz, stąd nietypowy strój.

- Chciałabym zaśpiewać z córkę, ale nie wiem, czy można - opowiada. - Razem występowałyśmy w "Drodze do gwiazd". Właściwie, to tylko w castingu, ale byłyśmy w telewizyjnych reklamówkach!

Śpiew to nie wszystko

W niedzielny poranek korytarze bydgoskiej "Łuczniczki" tętnią muzyką. Każdy chce jak najlepiej rozgrzać struny głosowe przed wejściem na salę. Tam - za długim stolikiem - siedzi szacowne jury. Elżbieta Skrętkowska, autorka telewizyjnej "Szansy na sukces" ocenia, kto się nadaje do jej programu.

Wchodzi się piątkami. Każdy ma kilka minut na zaprezentowanie swoich umiejętności. Pierwsza za mikrofonem, z numerem 001, staje 14-letnia Kamila Stolarczyk. Śpiewa "Świat w kolorze nadziei" Alicji Majewskiej i piosenkę Maryli Rodowicz.

- Chcę zostać piosenkarką - mówi nastolatka - i się wybić. Zajmowałam już dobre miejsca na festiwalach, ale nic z tego nie wynikało. Zwycięstwo w "Szansie" to byłoby coś!

Dziewczyna chodzi do szkoły muzycznej. W przyszłości chce studiować na wydziale jazzu katowickiej Akademii. Ma nadzieję, że tu ją ktoś zauważy.
Podobnie jak długi sznur chętnych przed stolikiem zapisów. Krótko po dwunastej na liście widnieje prawie siedemset nazwisk! To prawie tyle, co w Warszawie. W Gdańsku na eliminacje przyszło zaledwie 150 osób.

Autorka programu rozpoczęła przesłuchania poza stolicą półtora roku temu. Myślała, że na casting będzie przychodzić mniej osób. Tak, by można lepiej wybrać.

Do "Szansy" ze sklepu

Na salę przesłuchań wchodzi Michał. Staje za mikrofonem i zaczyna występ. Bardziej recytuje niż śpiewa. Nie wychodzi mu to za dobrze.

- Czego słuchasz? - pyta E. Skrętkowska.

- Radia - odpowiada ochoczo chłopak.

- Jakiego? Maryja?

- Nie powiem. Nie będę robił reklamy.

- Chodzisz do szkoły?

- Tak. Uczę się fotografować.

- To dlaczego napisałeś w kwestionariuszu, że jesteś bezrobotny?

- Bo nie pracuję.

- Co chciałbyś zrobić w "Szansie na sukces"? Chcę cię zaprosić.

- Zaśpiewać.

- Poważnie, zaśpiewać? Nie wierzę ci.

- A co, nie umiem śpiewać?

Asystentka zapisuje numer do chłopaka, ten wychodzi na korytarz.
- On na pewno nie umie śpiewać - mówi o Michale autorka programu. - Za to coś w sobie ma. Fantastycznie odpowiadał na pytania. Takie osoby mają szansę na udział w programie. Śpiewanie to nie wszystko. Dla mnie liczy się przede wszystkim osobowość.

- Ale czy można ją ocenić w ciągu minuty?

- Można! Gdy przesłuchało się 10 tysięcy osób, ma się w tym doświadczenie. Zamieniam z kimś dwa zdania i wiem, czy osoba ma ciekawą osobowość. Dzisiaj spodobał mi się od razu jeden z uczestników - Wacek Węgrzyn. To świetny facet i w dodatku umie śpiewać.

Znany bydgoskiej publiczności Wacek mieszka blisko "Łuczniczki". Wyszedł do sklepu po mleko i miód i zobaczył, co się w hali dzieje. Zgłosił się, zaśpiewał i... występ w telewizji ma prawie w kieszeni. Śpiewa i komponuje własne piosenki. Mówi, że jeśli go zaproszą, nie odtworzy dokładnie oryginału. Ugryzie piosenkę po swojemu. Twierdzi, że "w każdej piosence jest pretekst do wyrażenia samego siebie".

Górnik z Bełchatowa

Z sali wychodzi Agnieszka, rozczochrana blondynka w zawadiackich ciuchach. Na twarzy lśni uśmiech. Jury zaprosiło ją do Warszawy na program z udziałem Bogusława Meca.

- Szok! - ekscytuje się dziewczyna. - Nie wiem, co powiedzieć. Ale chyba jestem z siebie zadowolona.
Dziewczyna wybrała piosenkę tuż przed wejściem. Szczęście przyniósł jej utwór Kasi Kowalskiej "Więcej, więcej, więcej". Potem autorzy programu poprosili o coś z repertuaru Meca. Wybór padł na "Jej portret".

- Kocham tę piosenkę - mówi Agnieszka. - Bardzo lubię śpiewać, ale nie wiem, jak mi to wychodzi. Startowałam też do "Idola". Tam jednak mniej się liczy, kto jak śpiewa, a bardziej - kto co pokazuje. W "Szansie na sukces" czułam się jak człowiek.

Tuż obok sali przesłuchań jest pokój. Asystentka wyczytuje w nim numery osób, które zaraz zaśpiewają. Atmosfera jest ciężka, prawie każdy się denerwuje. Co innego na korytarzu, przy szatni.

Grupka nastolatków siedzi w kółeczku. Wspólnie śpiewają "Hej Joe" Jimiego Hendrixa. 17-letni Łukasz Brydzki nie ma jeszcze numeru.
- Zapisałem się jako 156 - opowiada. - Mam zamiar wejść na "spontana". Nie wiem, co będę śpiewał.

Chłopak wygrał już kilka konkursów. Pisze swoją muzykę, stworzył 15 kawałków.

Jan Drzewiecki, 57-letni górnik-odwadniacz nie tworzy, ale lubi śpiewać. Do Bydgoszczy przyjechał z Bełchatowa. Zaśpiewa "Pytasz mnie, co ci dam".
- Zobaczymy jak oceni mnie jury - zastanawia się. - Wygrana nie jest dla mnie najważniejsza. Lubię wyzwania. Jestem zapalonym kolarzem, podczas jednego dnia zrobiłem kiedyś 304 kilometry na dwóch kółkach. Moim marzeniem jest przejechanie Kanionu Kolorado.

Jury nie wybrało górnika do programu. Może następnym razem?

100 Najbogatszych Polaków „Forbesa” 2021

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie