W mieście działa mafia zajmująca się kradzieżą samochodów zagranicznych

Katarzyna Pietraszak
Ten parking jest ubezpieczony. Jego właściciel zapewnia, że tu samochód jest bezpieczny, a w przypadku kradzieży wypłacone zostanie odszkodowanie. Takich gwarancji, niestety, nie dają wszystkie postoje w mieście...
Zorganizowane grupy przestępcze wyspecjalizowały się w kradzieżach zachodnich limuzyn, również tych zaparkowanych na strzeżonych postojach. W Bydgoszczy jest niewiele miejsc gdzie goście zza granicy mogą postawić ...

Zorganizowane grupy przestępcze wyspecjalizowały się w kradzieżach zachodnich limuzyn, również tych zaparkowanych na strzeżonych postojach. W Bydgoszczy jest niewiele miejsc gdzie goście zza granicy mogą postawić samochód i spać spokojnie. - Jeśli jest "zlecenie", praktycznie nie ma mocnych, by wóz nie został wyślizgany (skradziony - dop. red.) - mówi jeden z właścicieli placu w centrum Bydgoszczy (w obawie o swoje bezpieczeństwo chce zostać anonimowy). To z jego parkingu niedawno zniknęło warte ponad sto tysięcy złotych audi A6.

Na zlecenie
Limuzyna została skradziona najczęściej stosowaną przez "zleceniobiorców" metodę czyli na tzw. tylne siedzenie. Scenariusz - według właściciela postoju - wyglądał tak: - Na parking wjeżdża samochód z trzema osobami, widać tylko dwie. Trzeci pasażer, który ma wykonać zlecenie, leży na tylnym siedzeniu. Ci z przodu wychodzą, odwracają uwagę ochroniarza. Robi się zamieszanie, ponieważ wjeżdża kolejny klient. Ten z tylnego siedzenia wykorzystuje to, wychodzi i odpala namierzony wóz. Z wyjazdem nie ma żadnego problemu, bo dwaj opuszczają łańcuch przy wyjeździe ewakuacyjnym. I po samochodzie. Stróż zostaje bez szans...

Skradziony samochód przepada jak kamień w wodę, trafia bowiem do tzw. dziupli. - Tam przejmują go ekipy, przerabiają, bo już czeka klient. Z Polski, z Litwy, z Rosji... - mówi nasz informator.

Mafia...
W Bydgoszczy istnieją gangi zajmujące się kradzieżami luksusowych samochodów z parkingów strzeżonych. Dotarliśmy do właściciela takiego placu. Niedawno padł ofiarą zorganizowanej grupy przestępczej. - Na placu był wtedy mój pracownik, który do mnie od razu zadzwonił. Powiedział, że jest ekipa, która chce ze mną rozmawiać. Podczas spotkania okazało się, że ich znam. Mieliśmy ze sobą do czynienia, kilka lat wcześniej, gdy pracowałem w państwowej firmie, oni mi podlegali. Nie miałem wtedy u nich złych notowań i właśnie dzięki nim uniknąłem płacenia haraczu - dodaje. - Ale mafia to określenie, które nobilituje tę padlinę. Sporą winę za taka sytuację ponoszą również publikatory, które używają określeń takich jak "fachowiec" co nobilituje tych sk...ów, tę padlinę, która w zasadzie z szamba nie powinna wychodzić. Nigdy w życiu. Według mnie najlepszą resocjalizacją tych ludzi - człowiek nie powinien tego mówić o drugim człowieku - jest dół z wapnem. Nie znam lepszego określenia na tych ludzi... W każdej chwili czekam na telefon od nich - wyznaje właściciel, który z racji wieloletniego doświadczenia w branży ochroniarskiej zna środowisko osób działających na zlecenie. Mówi, że tworzą je z reguły osoby, które już wchodziły w konflikt z prawem. - Nie jest to jednak jakaś hermetycznie zamknięta grupa. Jedni przybywają, drudzy się wycofują, inni trafiają do kryminału, albo są wykluczani... Potem trafiają do konkurencyjnej grupy. W Bydgoszczy nie ma tylko jednej ekipy, jest ich kilka, a ich liderzy się zmieniają. Jest wielu, którzy tylko czekają, aby zająć ich miejsce - dodaje.

Tylko zachodnie
Samochody wjeżdżające do Polski muszą być ubezpieczone od kradzieży. Złodzieje wiedzą o tym, że właścicielowi cacka - w przypadku kradzieży - firma ubezpieczeniowa wypłaci odszkodowanie. - Samochody są śledzone już od granicy. Słyszałem, że grupy polskie i niemieckie ze sobą współpracują. Tamci dają hasło, że jest samochód do wzięcia i u nas już wiedzą co robić...Tacy złodzieje nie ruszą polskiej marki, bo sporo naszych samochodów jest już trafionych, tzn. wcześniej ukradzionych, poprawionych i ponownie sprzedanych. Kraść taki samochód to ryzyko i oni to wiedzą - przekonuje nasz rozmówca.

Na pytanie, gdzie w Bydgoszczy są miejsca bezpiecznego postoju, inny właściciel odpowiada: oczywiście u mnie. - Mój plac jest ubezpieczony. Oczywiście, że samochód może zostać skradziony, ale wtedy właściciel takiego auta dostaje od firmy odszkodowanie. Jeśli ma auto-casco, wówczas wybiera jedno z dwóch - to które jest dla niego korzystniejsze - zapewnia dzierżawca parkingu na Wyżynach.
Takich parkingów w mieście jest więcej. Nie znaczy to jednak, że samochody stoją tam strzeżone jak w twierdzach, z uzbrojonymi po zęby ochroniarzami...

Z ewidencji kryminalnej wynika, że w tym roku w Bydgoszczy skradziono trzy samochody o wartości przewyższającej 60 tys. złotych. W minionym roku odnotowano 63 takie przestępstwa. Przed dwoma laty w mieście łupem złodziei padło 90 luksusowych aut.

Rozmowa z właścicielem jednej z bydgoskich firm ochroniarskich:
- Jaką ma pan pewność, że osoby, które pan zatrudnia nie współpracują z przestępcami?
- Żadnej. Znam przypadek ochroniarza odpowiedzialnego za oddział banku w Bydgoszczy. W trakcie służby zamknął obiekt, wziął klucz, poszedł się napić alkoholu, wrócił i zaczął strzelać ze służbowej broni... Tacy ludzie też się zdarzają. Dla bezpieczeństwa powierzanego mienia często jeździłem i konwojowałem je z pracownikami. W tym zawodzie nie ma się żadnego zaufania.
Osoba, która pilnować cudzego majątku za śmieszne pieniądze może przymknąć oko na pewne rzeczy. A determinacja środowiska przestępczego jest niewyobrażalna. Nie wykluczam wycofania się branży...
- Nie pracuje pan w niej od wczoraj. Zna doskonale... Boi się pan?
- Ten rynek jest bardzo trudny i należy do odważnych. Męczy mnie to wszystko. Będę się cieszył, kiedy wreszcie się od tego uwolnię. Nie ma sposobu, by z takimi złodziejami zrobić porządek.
- A policja?
- Policja wiele wie, ale nie może wielu rzeczy udowodnić, choć złodzieje są pod jej obserwacją. Dajmy na to, teoretycznie, nawiązuję kontakt z policją. I co? Oni się o tym dowiadują - to pewne. Potem jakiś basior kradnie z konwoju ochranianego przez moją firmę na przykład 10 milionów... Po mnie... Byłbym szalony gdybym ujawnił wszystkie informacje, a nie jestem. To są groźne sprawy. Pewnych rzeczy nie należy wiedzieć, bo jest za duże ryzyko. I tak już za dużo powiedziałem..

Na temat
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że kradzieże samochodów, nie tylko luksusowych to poważny problem w mieście. Pracujemy nad tym i kierujemy odpowiednie siły i środki, by uporać się z tym zjawiskiem - informuje podkomisarz Jacek Krawczyk, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Bydgoszczy. - Kradzieże samochodów w takiej skali jak u nas, mają miejsce we wszystkich krajach środkowoeuropejskich. Nie tylko u nas przestępstw dokonują zorganizowane grupy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie