Zabójca taksówkarza skazany na 25 lat

jar
Na 25 lat pozbawienia wolności skazał wczoraj bydgoski Sąd Okręgowy 24-letniego Marcina Lemana z Janowca Wielkopolskiego, który w kwietniu ub.r. zamordował bydgoskiego taksówkarza 56-letniego Stanisława Sypienia.

Na 25 lat pozbawienia wolności skazał wczoraj bydgoski Sąd Okręgowy 24-letniego Marcina Lemana z Janowca Wielkopolskiego, który w kwietniu ub.r. zamordował bydgoskiego taksówkarza 56-letniego Stanisława Sypienia. Oskarżony będzie mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 20 latach odsiadki.

Ogłoszenie wyroku przełożono o godzinę, sąd bowiem musiał zastanowić się nad możliwością zmiany kwalifikacji prawnej czynów zarzucanych czwórce oskarżonych. Na korytarzu z niecierpliwością czekali zarówno bliscy zamordowanego taksówkarza, jak i rodzina głównego oskarżonego, Marcina Lemana.

Punktualnie o godz. 13 wszystkich wezwano na salę rozpraw. Marcin Leman był spokojny, natomiast jego żona nie mogła ukryć zdenerwowania i co chwila przecierała łzy. Wielkie napięcie panowało również wśród bliskich Stanisława Sypienia. Jego syn Bartosz Sypień, występujący jako oskarżyciel posiłkowy, jeszcze przed wyrokiem stwierdził, że nie spodziewa się kary innej jak dożywocie. Ale wyrok zaskoczył nie tylko jego.

Sąd uznał, że Marcin Leman 18 kwietnia ubiegłego roku na drodze za Żninem dopuścił się zabójstwa połączonego z rozbojem, przy czym zamiar zabójstwa powstał u niego nie w momencie wsiadania do taksówki na bydgoskim Nowym Rynku, ale dopiero w drodze. - Motyw rabunkowy trzykrotnie pojawia się w wyjaśnieniach oskarżonego. Nie miałby on innego celu w mordowaniu Stanisława Sypienia - stwierdziła w uzasadnieniu sędzia Ewa Kujawska-Loroch.

Kara za tę zbrodnię to 25 lat pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po upływie 20 lat. Marcin Leman ma także zapłacić Bartoszowi Sypieniowi 20 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę.

Prokurator tymczasem wnosił o dożywocie i 10 lat pozbawienia praw publicznych. - Sąd bardzo szczegółowo analizował kwestię wymiaru kary. Kara dożywotniego pozbawienia wolności ma charakter eliminacyjny. W przypadku Marcina Lemana sąd doszedł do wniosku, że nie może być wymierzona. Oskarżony cieszy się bardzo dobrą opinią w swoim środowisku, nigdy nie był karany, a nawet nigdy nie był widywany pod wpływem alkoholu. Dobrze to prognozuje na przyszłość - dodała sędzia Kujawska-Loroch. Jej zdaniem 25 lat powinno wystarczyć oskarżonemu na to, by "wykształcił w sobie system wartości".

Pozostałych oskarżonych - Adama B., Sławomira K. i Andrzeja L. uznano za winnych umyślnego paserstwa. Dwaj pierwsi pomagali Lemanowi sprzedać skradzione taksówkarzowi audi 100, natomiast Andrzej L. - kupił od oskarżonego CB-radio z taksówki. Adam B. i Sławomir K. otrzymali po roku więzienia, Andrzejowi L. karę pół roku pozbawienia wolności zawieszono na 3 lata. Zasądzono także od niego 600 zł grzywny.

Prokurator jak i obrońca głównego oskarżonego powiedzieli, że z ewentualnym wnioskiem o apelację poczekają aż otrzymają pisemne uzasadnienie wyroku. Oskarżyciel posiłkowy, Bartosz Sypień stwierdził natomiast: - Usatysfakcjonowałby mnie tylko jeden wyrok, ale wyrok ten w Polsce nie jest już wykonywany.

Rodzina S. Sypienia nie wierzy w skruchę Marcina Lemana, który wczoraj jeszcze raz poprosił o przebaczenie. - Nie ma możliwości, abyśmy ja i moja rodzina wybaczyli morderstwo - powiedział B. Sypień.

Zawiedziony wyrokiem był również Stanisław Kamiński, szwagier zamordowanego, podobnie jak on - taksówkarz. - Zbrodnie w Polsce uchodzą na sucho. Efekt jest taki, że my, taksówkarze, boimy się wykonywać nasz zawód - powiedział S. Kamiński. - Za każdym razem, kiedy ojciec wychodzi do pracy, nie wiemy czy kiedykolwiek wróci - dodała jego córka, Arletta Kamińska. Jak nam powiedziała, w rzekomą skruchę oskarżonych przestała wierzyć widząc zachowanie matek paserów w sądzie. - Czasami potrafiły śmiać nam się w oczy.

Próbowaliśmy porozmawiać także z żoną Marcina Lemana. Niestety, kobieta nie wyraziła zgody. Sprawiała wrażenie, jakby nie docierało jeszcze do niej to, co się stało.
Sąd zezwolił na publikację nazwiska i wizerunku głównego oskarżonego.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie