Zabójca z Warszawy?

Waldemar Piórkowski
Wiele wskazuje na to, że znany jest już policji i prokuraturze sprawca podwójnego morderstwa na toruńskim Rudaku, do którego doszło latem tego roku. Prawdopodobnie jest nim 19-latek z Warszawy, który kilka dni po tym ...

Wiele wskazuje na to, że znany jest już policji i prokuraturze sprawca podwójnego morderstwa na toruńskim Rudaku, do którego doszło latem tego roku. Prawdopodobnie jest nim 19-latek z Warszawy, który kilka dni po tym zdarzeniu popełnił samobójstwo.

Policja i prokuratura nie chcą udzielać żadnych oficjalnych informacji na temat prowadzonego śledztwa. Jaki był motyw zabójstwa, dlaczego jego sprawca odebrał sobie życie, gdzie to zrobił i w jaki sposób? Czy nie wytrzymał napięcia spowodowanego zbrodnią? Czy zostawił jakiś list? Pytań jest wiele, tymczasem prowadzący postępowanie nie chcą nawet - dla dobra śledztwa - oficjalnie potwierdzić, że wersja z zabójcą, który sam odbiera sobie życie jest prawdziwa.
- Nie mogę temu zaprzeczyć, choćby dlatego, że badamy wiele wątków w tej sprawie. Według mojej wiedzy, w śledztwie dotyczącym zbrodni na Rudaku nie doszło jeszcze do znaczącego przełomu - powiedział nam wczoraj Artur Krause, zastępca Prokuratora Rejonowego w Toruniu.

Oficjalnie potwierdzonego przełomu jeszcze nie ma, bo - jak wynika z naszych informacji - obecnie przeprowadzane są specjalistyczne badania. A na ich końcowy wynik trzeba trochę poczekać, ponieważ porównuje się kod genetyczny samobójcy z tym pochodzącym prawdopodobnie od zabójcy. Wiemy na pewno, że prowadzący postępowanie dysponowali rzeczami należącymi do mordercy, na których można było odnaleźć na przykład jego włosy i na tej podstawie ustalić DNA. Prawdopodobnie pierwsze wyniki wskazują, że zabójca i samobójca to ta sama osoba.

Jeżeli potwierdzi się, że sprawcą zbrodni jest nieżyjący już dziś 19-latek, to prokuratura może mieć ogromne kłopoty z ustaleniem wszystkich okoliczności podwójnego zabójstwa. Choćby dlatego, że do tej pory nie wiedziała dokładnie, jak przebiegły wydarzenia na Rudaku, dlaczego pracownik ochrony kolei zginął. Czy było to zabójstwo z premedytacją, czy też przypadkowa zbrodnia uciekającego przed obławą zdesperowanego złodzieja złomu.

Być może samobójstwo sprawcy potwierdza inną wersję. Był to po prostu człowiek niezrównoważony psychicznie lub pod wpływem silnych środków odurzających, bo według policjantów tłumaczyć to może zadanie sokiście kilkunastu silnych ciosów nożem.

Przypomnijmy, że drugą ofiarą był mieszkaniec ulicy Strzałowej, który wyszedł do garażu. Został zastrzelony z broni skradzionej kolejowemu strażnikowi.

Wzrost zakażeń. Będą szpitale tymczasowe

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie