Zdesperowana matka z Bydgoszczy chce zająć pustostan

Katarzyna Piojda
Bydgoszczanka od roku stara się o mieszkanie komunalne. Na razie się nie udaje.
Bydgoszczanka od roku stara się o mieszkanie komunalne. Na razie się nie udaje. Arkadiusz Wojtasiewicz
- Mnie już wszystko jedno. Myślę sobie, że włamię się do pustostanu i w nim zamieszkam z synami. Lepiej tam niż nigdzie - mówi zdesperowana bydgoszczanka.

Ma 36 lat. - A czuję się, jakbym skończyła 80. Tak mnie życie ukochało - wzdycha i zaczyna swoją opowieść.

- Męża poznałam przez mojego tatę, nieżyjącego już teraz. Tak się zakochałam, że nawet technikum rzuciłam. Błąd młodości. Teraz go naprawiam. Chodzę do szkoły, średnie wykształcenie będę miała w przyszłym roku.

Krótko po ślubie urodził się syn. - Mieszkaliśmy we trójkę u mojej teściowej. Miała dom w Bydgoszczy. Długo tam nie pomieszkaliśmy. Teściowa straciła dom za długi.

Młode małżeństwo z synkiem i babcią wynajęło mieszkanie. Żona pracowała dorywczo, mąż też pracował. Później otworzył firmę. Raz szło lepiej, raz gorzej. - Potem coraz częściej gorzej - podkreśla bydgoszczanka. - Nie wystarczało nam na życie. Na pomoc teściowej czy kogoś innego z rodziny nie mogliśmy liczyć. Mąż nie dostał pożyczki, bo jego biznes nie przynosił dużych pieniędzy. Wzięłam więc pożyczkę na siebie. Później następną.

Obiecanki cacanki

Wcześniej mąż obiecał żonie, że będzie płacił raty. - Obiecanki cacanki - dodaje ona. - Ja płaciłam.

Małżonkowie coraz częściej się kłócili. Najpierw o pieniądze, bo coraz bardziej ich brakowało. ZUS przed laty przyznał kobiecie rentę. - Po wypadku samochodowym przestałam widzieć na jedno oko. To dlatego dostałam rentę.

Minęły 4 lata i ZUS mnie uzdrowił. Widzenia w oku nie odzyskałam, ale rentę straciłam.

Potem żona i mąż kłócili się już o wszystko. - Zaczął podnosić na mnie rękę.

Rodzina przeprowadziła się pod Bydgoszcz. Urodził się drugi syn. Młodszy miał 2 tygodnie, a starszy 11 lat, gdy mama z chłopcami uciekła od męża i teściowej. - 4 lata to planowałam, ale brakowało odwagi. Jak okazało się, że jestem drugi raz w ciąży, liczyłam, że jeszcze nam się z mężem ułoży.

Nie ułożyło.

W końcu uciekła. Zatrzymała się najpierw u znajomych w Bydgoszczy. Po około pół roku poszukała mieszkania.

- Rozwiodłam się. Były mąż ma sporadyczny kontakt z synami. Wynajmuję z dziećmi 2-pokojowe mieszkanie. Żyjemy na 33 metrach. Jeden pokój zajmuje starszy syn. Ja jestem z młodszym w drugim pokoju. Warunki mamy dobre, ale tanio nie jest.

Mieszkanie u kogoś

Na mieszkanie wydają tysiąc (wynajem i opłaty to 1500 złotych, ale przyznano im dodatek mieszkaniowy, 500 zł). Matka i dzieci mają prawie 2000 złotych miesięcznie. To głównie zasiłki. Kobieta wcześniej pracowała w salonie kosmetycznym, ale obecnie pracy podjąć nie może. Ma kłopoty z synami.

Starszy od dzieciństwa grał w piłkę. W zeszłym roku noga zaczęła go pobolewać. - Podejrzewaliśmy, że na treningach ją nadwyrężył - kontynuuje 36-latka. - Ból nie mijał. Poszliśmy do lekarza. Okazało się, że w nodze syna coś siedzi. Ponoć nowotwór niezłośliwy. Czy to jednak będzie rak, tego dopiero się dowiemy. Minął tydzień od biopsji. Musimy czekać parę tygodni na wyniki. Teraz starszy syn nie chodzi do szkoły. Po domu porusza się o kulach.

Młodszy syn też jest powodem zmartwień. - Urodził się zdrowy. Otrzymał 10/10 punktów w skali Apgar - wspomina mama. - Późno jednak zaczął chodzić. Nie mówił. Do 3 lat, zanim zaczął terapię, jego jedyne słowa to były: mama, tata. Nie reagował na swoje imię. Niedługo skończy 4 latka, a nadal chodzi w pampersach. Od małego często chorował.

Coś nie gra

Kobieta poszła się z synem do lekarza rodzinnego. - Ten uznał, że to moja wina, że synek nie woła na nocnik i że nie mówi, bo za mało z nim rozmawiam. Jedna jedyna lekarka domyśliła się, że z moim synem jest coś nie tak. Dała skierowanie do logopedy, ale pani logopeda podczas wizyty nie umiała nawiązać kontaktu z małym. Wysłała nas do psychologa.

W lutym 2018 matka usłyszała: - Pani syn może mieć autyzm. Wiedziałam, co to autyzm całkowity. Ta diagnoza nie pasowała do syna. Nie miałam pojęcia, że jest jakiś inny autyzm.

Zaczęła szukać informacji w internecie. Wtedy, patrząc na chłopca, zaczęła dostrzegać w nim cechy autyzmu. Później były konsultacje u kolejnych lekarzy: neurologa i psychiatry. Rozpoznali autyzm dziecięcy.

34 kilometry codziennie

Kobieta codziennie wozi młodszego chłopca do specjalistycznego przedszkola na drugi koniec Bydgoszczy. Mają ponad 17 kilometrów w jedną stronę. Żeby dojechać z domu do przedszkola i na terapię, spędzają w dwóch autobusach 1,5 godziny. Powrót zajmuje im drugie tyle. Chłopiec przemieszcza się w specjalnym, powiększonym wózku dziecięcym.

Mógłby zmienić przedszkole. - Ale nie zmieni. Tutaj dobrze nim się zajmują. Ufam pracownikom tej placówki. Znają potrzeby i problemy mojego synka - przekonuje mama. - Każda zmiana otoczenia dla dziecka z autyzmem to poważny kłopot. Im mniej tych zmian, tym lepiej.

Liczą jednak na dobrą zmianę. Mieszkaniową.

- Na razie ze starań nic jednak nie wychodzi - martwi się bydgoszczanka. - W marcu 2018 złożyłam wniosek o wpisanie nas na listę osób oczekujących na mieszkanie komunalne.

Wniosek odrzucony

Dostała odpowiedź. - Wniosek został odrzucony z powodu przekroczenia metrażu. Kryterium dochodowe spełniamy. Urzędnicy ocenili natomiast zza biurka, że skoro 3 osoby mieszkają na 33 metrach, to luksusy. Nie wzięli pod uwagę, że nie mamy własnego mieszkania.

Przedstawiciele Administracji Domów Miejskich odpisali, że „ w pani przypadku nie spełnione zostało drugie z kryteriów, bowiem do obliczenia powierzchni mieszkalnej w zajmowanym lokalu wzięta została wykazana przez panią łączna powierzchnia pokoi 33 m kw. w lokalu, co w przeliczeniu na osobę wynosi: 33 m kw. podzielone przez 3 osoby równa się 11 m kw.”

- A może być tylko 5 metrów na osobę - precyzuje kobieta.

Propozycja schroniska

Umówiła się na spotkanie z wiceprezydentem miasta. - Pani wiceprezydent nie pomogła. Zaproponowała schronisko dla bezdomnych matek. Wtedy dostanę dodatkowo 80 punktów, więc nasze szanse na przydział mieszkania komunalnego wzrosną, ponieważ przy rozpatrywaniu wniosków o mieszkanie liczy się punktacja.

Kobieta mówi: - Schronisko w naszym przypadku jest wykluczone! To nie jest miejsce dla nastolatka czy małego dziecka z autyzmem. Nie mam problemów z alkoholem, narkotykami. Sama sobie w życiu poradzę. Byle tylko zamieszkać wreszcie na swoim, nie siedzieć u kogoś.

- Napisałam do Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Osób Niepełnosprawnych oraz Rzecznika Spraw Obywatelskich. Współczują, ale nic nie zrobią. Nawet wprowadzono mnie w błąd. W pismach zawarta była informacja, że mam prawo ubiegać się o mieszkanie chronione. Chciałabym w takim zamieszkać z synami, ale co do czego: nie należy nam się.

Ich troje

W odmowie, napisanej przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Bydgoszczy, czytamy: „Stwierdza się, iż nie przysługuje pani pomoc w formie przyznania pobytu w mieszkaniu chronionym, gdyż z wyżej wymienionej pomocy mogą korzystać jedynie osoby dorosłe. W chwili obecnej zamieszkuje pani z synami.”

- Przecież nie zostawię ich! - oburza się matka.

Dalej: - Na dziś nie zalegam z opłatami, lecz jestem zapożyczona u znajomych na jakieś 7 tysięcy. Nie mam już skąd pożyczać. Trzeba przecież oddać.

Czytelniczka twierdzi, że wsparcie dla samotnych matek to fikcja. - Jestem tego przykładem. Może gdybym urodziła 10 dzieci i chodziła non stop po zasiłki, to ktoś by zwrócił na mnie uwagę. Mam tylko dwoje dzieci i staramy się żyć uczciwie.

36-latka takie ma ostatnio myśli: - Włamię się do jakiegoś pustostanu, wyremontuję go tyle o ile i zamieszkam w nim z synami.

Nie włamuj się

To zły pomysł. - Jeżeli ktokolwiek włamuje się do lokalu, powiadamiana jest policja. Sprawa trafia do prokuratury i zostaje wszczęte postępowanie eksmisyjne - informuje Magdalena Marszałek, rzecznik ADM. - Włamanie stanowi przestępstwo z art. 288 Kodeksu karnego, zgodnie z którym „kto cudzą rzecz niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Z kolei zgodnie z art. 193 KK „kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”. Niezależnie od tego, sprawca ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą nie tylko za dokonane zniszczenia, ale także za „szkodę wynikłą z utraty możliwości korzystania i pobierania pożytków z lokalu przez jego właściciela”.

Chłopcy pytają mamę, kiedy będą mieli normalne mieszkanie. Ona nie wie, co odpowiedzieć.

Zobacz także: Najpiękniejsze zdjęcia Bydgoszczy. To po prostu trzeba zobaczyć!

Bydgoszcz z roku na rok staje się coraz piękniejsza. Potwierdzają to rozmaite rankingi, w których nasze miasto plasuje się bardzo wysoko. Przygotowaliśmy dla was galerię zdjęć, które po prostu zapierają dech w piersiach. Zobaczcie Bydgoszcz z nieco innej, przepięknej perspektywy. 


Dwa razy więcej fotoradarów na polskich drogach. Zobacz wideo!

Najpiękniejsze zdjęcia Bydgoszczy. To po prostu trzeba zobac...

Emerytury dla matek. Sprawdź, o co w tym chodzi!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie