Katarzyna Sas absolwentka Collegium Medicum w Bydgoszczczy chce wrócić do Ghany. Ratować życie

Katarzyna Dworska
Katarzyna Sas spędziła w Ghanie 11 miesięcy. Gdy rozmawialiśmy z nią po raz pierwszy powiedziała, że w ciągu najbliższych dwóch lat tam wróci. Istnieje szansa, że jej się to uda.
Katarzyna Sas spędziła w Ghanie 11 miesięcy. Gdy rozmawialiśmy z nią po raz pierwszy powiedziała, że w ciągu najbliższych dwóch lat tam wróci. Istnieje szansa, że jej się to uda. archiwum prywatne
Udostępnij:
Katarzyna Sas w Afryce spędziła prawie rok i szkoliła tamtejszych lekarzy. Teraz zbiera pieniądza na kolejny wyjazd.

Prawie cztery i pół tysiąca złotych - tyle potrzebuje, aby móc wyjechać do Ghany i pomóc ulepszyć tamtejszą służbę zdrowia. W tej kwocie mieszczą się bilety lotnicze, wyżywienie, zakwaterowanie i ubezpieczenie.

Zbiórkę prowadzi na popularnym portalu crowdfundingowym Polak Potrafi. - Wspólnie z inną ratowniczką oraz doktor Ewą Zieliński planujemy kontynuację ubiegłorocznej akcji - wyjaśnia Katarzyna Sas, absolwentka Collegium Medicum w Bydgoszczy. - Nasz projekt zakłada przeszkolenie kolejnych 50 pracowników ghanejskiego pogotowia z zakresu podstaw medycyny ratunkowej oraz diagnostyki i ewakuacji pacjentów. W tym celu powstał też pierwszy podręcznik dostosowany do warunków panujących w Afryce Zachodniej. Ukaże się już w styczniu.

Projekt „Obruni wraca do Afryki” zakończy się dziewiątego grudnia. „Obruni”, czyli po prostu biały człowiek, bo takie przezwisko młoda ratowniczka otrzymała w Ghanie. Do zebrania pełnej kwoty zostało jeszcze dziesięć dni. Na razie na konto kobiet wpłynęły niecałe dwa tysiące złotych. Jednak, aby obydwie mogły wyjechać trzeba zdobyć łącznie 8800. - Szukamy również sponsorów, którzy mogliby podarować sprzęt medyczny dla Afryki - apeluje Sas.

Przeczytaj także: Tragedia we Włocławku. Zwłoki znalezione w toi toiu!

W zamian za finansowe wsparcie ratowniczki oferują nagrody. Wśród nich są m.in. słoiczek afrykańskiego masła orzechowego i lokalnego shea, drewniana maska, pocztówka wysłana z Ghany oraz dziennik podróży.

Największym problemem w Ghanie jest brak sprzętu medycznego i niskie kwalifikacje pracowników pogotowia, którzy nie mają żadnego wykształcenia medycznego. Wiedza, którą posiadają pochodzi od starszych kolegów. - W praktyce oznacza to, że uczą się na pacjentach - opisuje Sas.

Sprawy nie ułatwiają też sami mieszkańcy. - Boją się chodzić do lekarza, za to bardzo chętnie korzystają z usług szamanów - opowiada bydgoszczanka. - Pamiętam historię 7-miesięcznego chłopczyka. Miał poważne wodogłowie, a jego rodzice aż cztery miesiące poddawali go egzorcyzmom. Niestety, gdy w końcu zdecydowali się przyjść do nas, było już za późno i chłopczyk zmarł. Również epilepsja jest u nich traktowana, jak opętanie.

*** Sprawdź prognozę pogody - kujawsko-pomorskie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie