Czy 500 plus może wzrosnąć do 700 plus? Teraz 500 zł to dużo mniej niż rok temu

Karina Obara
Karina Obara

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
W tym roku zmianie ulega okres rozliczeniowy programu Rodziny 500+. Chodzi o czas od 1 czerwca 2021 r. do 1 maja 2022 r. Aby móc dalej korzystać ze świadczenia, rodzice muszą znowu złożyć dokumenty. Jeżeli tego nie zrobią, stracą pieniądze. Możliwa jest też podwyżka 500 plus do 700 plus. - To uzasadniony krok – mówią eksperci.

Program 500 plus jest realizowany od kwietnia 2016 r., a od 1 lipca 2019 r. świadczenie to przysługuje na wszystkie dzieci do 18. roku życia. Wysokość uzyskiwanych dochodów przez rodziców lub opiekunów nie ma znaczenia. W tym czasie wsparcie objęło w sumie 6,5 mln dzieci, a do rodzin trafiło łącznie 134,4 mld zł. Wielu jednak uważa, że 500 plus powinni dostawać tylko naprawdę potrzebujący, a nie wszyscy. Rząd zastanawia się za to nad podniesieniem tego zasiłku.

Dr Patryk Wawrzyński, politolog z UMK w Toruniu uważa, że państwo opiekuńcze, którego budowę obiecuje PiS, ma tendencję do przekształcenia się w państwo ciągłego nadzoru, szczególnie gdy u władzy jest partia z zapędami autorytarnymi. System musi więc przypominać obywatelowi, że jest zależny od państwa i jego administracji, dlatego potrzebny jest rytuał aplikowania o świadczenie.

- Dzięki temu tworzona jest relacja podporządkowania urzędnikom, która obca jest klasycznym modelom państwa opiekuńczego – mówi dr Wawrzyński. - To swego rodzaju mechanizm wychowywania obywatela do wdzięczności rządzącym, bo coroczne odnawianie 500 plus rodzi poczucie, że ktoś mógłby to świadczenie polskim rodzinom odebrać. I na tej obawie kapitał polityczny próbuje generować Zjednoczona Prawica.

Waloryzacja lub podniesienie 500 Plus do 700 Plus?

Nie zaskakuje dyskusja o podniesieniu 500 plus o kolejne dwieście złotych na dziecko. Już samo pojawienie się tego świadczenia wywołało efekt inflacyjny, który odczuli przede wszystkim rodzice, a przy obecnej sytuacji ekonomicznej z miesiąca na miesiąc ta kwota oznacza coraz mniej. Jeśli policzymy, ile 500 plus znaczyło wobec najniższej płacy w 2016 r., a ile warte jest dzisiaj, to bardzo łatwo dostrzec, że znacznie straciło na znaczeniu jako wsparcie najbiedniejszych rodzin. Jeśli przestaniemy patrzeć na ten program jako działanie na rzecz poprawy sytuacji demograficznej, a zaczniemy traktować wyłącznie jako element państwa opiekuńczego, to pytanie nie powinno brzmieć, czy należy podnieść 500 plus, ale czy 700 plus to wystarczająca zmiana.

Dr Tomasz Markiewka, filozof z UMK w Toruniu i publicysta „Krytyki politycznej” jest przekonany, że podwyżka 500 plus jest uzasadniona ze względu na inflację i być może powinna być na stałe powiązana ze wskaźnikami inflacji. - Tak jak płaca minimalna powinna być powiązana na stałe ze średnią płacą (to znaczy, powinna wynosić np. 60 proc. średniej płacy, obliczanej co roku) – tłumaczy dr Markiewka. - To ma dwie zalety: po pierwsze są jasne, z góry wiadome reguły podnoszenia tych kwot, po drugie wysokość kwot jest niezależna od tego, co akurat sądzą albo chcą ugrać wyborczo politycy.

Trwa głosowanie...

Czy uważasz, że Bydgoszcz jest czystym miastem?

Dr Tomasz Marcysiak, socjolog z WSB w Bydgoszczy przypomina, że wszystko się dziś dewaluuje i traci na wartości. Nie tylko pieniądze, ale i obietnice. - Problem w tym, że jak ktoś rządzi bardzo długo, to w pewnym momencie kończą się pomysły i jedynym rozwiązaniem jest dorzucić jeszcze trochę pieniędzy do socjalnego koszyka elektoratu – mówi dr Marcysiak. - Mogłoby się wydawać, że nie można nieustannie straszyć opozycją czy innym „wrogiem ojczyzny” i obiecywać złote góry, a jednak. Nie jest istotne, czy to 500 plus, 700 plus czy 1000 plus. Ważne, że przynajmniej część narodu utrwali sobie w świadomości, że obiecali i dali, choć nieważne, z czyjej kieszeni, po przecież nie z własnej. Polska w porównaniu z wieloma innymi krajami europejskimi cieszy się z relatywnie niskiego wskaźnika bezrobocia, ale to tylko pozory, bo przy okazji mamy jeden z najniższych wskaźników aktywności zawodowej ludzi w wieku produkcyjnym. Oznacza to, że zarabiamy, ale nie pracujemy, bo niby po co, jak nie trzeba się ustawiać w kolejce do urzędu pracy czy nie daj boże znowu czegoś uczyć, tylko złożyć wniosek o kolejne świadczenie socjalne. A jak system zacznie się już tak chwiać, że nikt tego nie powstrzyma, to wyciągnie się Tuska i wskaże się wszystkim palcem, czyja to wina. To pokazuje jak na dłoni prymitywne i naiwne mechanizmy władzy, ale przy okazji bezsilność opozycji, która nie potrafi się temu przeciwstawić. A może to po prostu mechanizm tak skuteczny i uniwersalny, że nie chodzi o to, by go zmienić, ale by jedynie zastąpić zarządzających nim kierowników na „teraz my”.

Polecamy

Bydgoszcz. Przyłapani przez kamerę Google Street View w park...

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie