Bydgoszcz. 16-latka poszła na Strajk Kobiet. Policja postawiła zarzuty, choć udział w zgromadzeniu był legalny

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Obwinionego ojca wspierali przed bydgoskim sądem przeciwnicy ograniczania wolności, w tym Ilona Michalak i Roman Godlewski.
Obwinionego ojca wspierali przed bydgoskim sądem przeciwnicy ograniczania wolności, w tym Ilona Michalak i Roman Godlewski. Maciej Czerniak
Udostępnij:
Bydgoski sąd uniewinnił mężczyznę, którego córka wzięła udział w Strajku Kobiet. - To bardzo przykre, że wchodzenie w dorosłość i uczestniczenie w życiu społecznym musi się dzisiaj wiązać z takimi konsekwencjami - mówi ojciec.

Zobacz wideo: Szczepionkę na covid-19 dostaniemy w pracy? Są nowe informacje

Przed Sądem Rejonowym w Bydgoszczy stanął w poniedziałek bydgoszczanin, Jacek Chmara, którego policja obwiniła o to, że nie zabronił córce udziału w demonstracji przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego dotyczącemu prawa aborcyjnego. Sąd uznał, że oskarżenie jest bezzasadne.

- W wyroku bardzo dobitnie podkreślono to, o czym byliśmy przekonani już wcześniej, że nie doszło z mojej strony do nielegalnego działania. W listopadzie udział w demonstracjach nie był zabroniony. Zarzut, jaki postawiła mi policja, równie dobrze mógłby brzmieć, że puściłem córkę do sklepu spożywczego - mówi Jacek Chmara.

Chodzi o demonstrację z 30 listopada 2020 roku. Uczestnicy Strajku Kobiet zablokowali wtedy rondo Jagiellonów w Bydgoszczy. To tam zatrzymano córkę pana Jacka, Malwinę. 16-latka wraz z dwiema koleżankami zostały wylegitymowane. Potem zamknięto je w radiowozie, nastolatki musieli odbierać rodzice.

- Policjantka, kiedy siedziałyśmy w radiowozie, groziła nam gazem. Byłyśmy tam z koleżankami Julką i Basią. Jedna z nas wpadła w panikę - mówi Malwina Chmara.

Uniewinniony: - Czy gdybym wyraził swój sprzeciw wobec pójścia dziecka na manifestację, to znaczy że już spełniłbym obowiązek wynikający z "pieczy nad dzieckiem"? Może miałbym użyć siły fizycznej? Cała ta sytuacja prowadzi do bardzo smutnego wniosku, że obecnie wchodzenie młodych ludzi w dorosłość, pierwsze doświadczenia związane z udziałem w życiu społecznym wiążą się teraz z tak przykrymi doświadczeniami.

To Cię może też zainteresować

Pan Jacek został uniewinniony od zarzutu 116 paragraf 2 kodeksu wykroczeń. W znowelizowanym prawie dotyczącym przepisów o zapobieganiu rozszerzania się epidemii ujęto nowy obowiązek, który dotyczy właśnie rodziców. Zgodnie z nim, mają oni obowiązek „spowodowania, aby osoba (pozostająca pod opieką, red.) zastosowała się” do zakazów i obostrzeń epidemicznych.

Sądy po stronie obywateli

- Absurdalność tego zarzutu polega przede wszystkim na tym, że na gruncie obowiązującego wówczas rozporządzenia „covidowego", na które wskazywała policja we wniosku o ukaranie, udział w zgromadzeniu był legalny, zakazane było wyłącznie organizowanie zgromadzeń – mówi adw. Michał Bukowiński, który reprezentował Jacka Chmarę. - Policja zarzucała zatem ojcu ni mniej ni więcej to, że nie zakazał córce legalnego zachowania. Oskarżyciel nie wskazywał nadto, by w czasie tego zgromadzenia, poza samym w nim udziałem, córka miała dopuścić się zachowań stwarzających zagrożenie epidemiczne, a więc np., że przebywała zbyt blisko innych osób lub nie miała maseczki.

Szesnastoletnia Malwina Chmara zaznacza, że często pojawiała się na manifestacjach, ale nie bała się legitymowania. Skoro to nie zadziałało – zaznacza młoda kobieta – policja doszła do wniosku, że może uda się nastraszyć rodziców.

- Sądy są po stronie obywateli efekt działania policji będzie taki, że po prostu osoby uczestniczące w podobnych manifestacjach przyjmą do wiadomości, iż z manifestowaniem wiąże się też konieczność przychodzenia na komisariat – mówi Malwina Chmara. - Mam prawo protestować. To bardzo ważne, by wychodzić na ulicę i wyrażać swoje poglądy. Jeżeli nie wyjdziemy po swoje prawa, to ta władza nie przestanie i dalej będziemy mieli próby zastraszania.

Michał Bukowiński: - Drugi wymiar absurdalności tego zarzutu przejawiał się w tym, że policja twierdząc, iż pan Jacek miał obowiązek sprawowania pieczy nad córką, zupełnie nie zastanowiła się, w jaki sposób ojciec ma uniemożliwić 15-letniej osobie udział w zgromadzeniu. Państwo nie może oskarżać obywatela o zachowanie niezgodne z prawem nie wskazując jednocześnie jaki sposób zachowania byłby z prawem zgodny. Sąd podzielając w całości naszą argumentację, w ustnym uzasadnieniu wyroku uniewinniającego wskazał, że konstrukcja zarzutu jest próbą narzucenia rodzicowi obowiazków, którym nikt nie jest w stanie sprostać. Czy rodzic miałby bowiem dziecko zamknąć w domu? Przytrzymać je siłą wiedząc, że idzie na zgromadzenie w okresie pandemii? A gdyby nawet rodzić tak się zachował, to przecież narażałby się na odpowiedzialność karną za bezprawne pozbawienie wolności dziecka albo też za naruszenie jego nietykalności cielesnej.

Adwokat nie ma wątpliwości, że była to próba pośredniego wpłynięcia na aktywistkę, panią Malwinę. - Bezpośrednie „zmrożenie” jej aktywności zakończyło się dla policji fiaskiem albowiem w grudniu 2020 roku Sąd Rodzinny odmówił wszczęcia postępowania – podkreśla prawnik. - Policja wpadła zatem na pomysł, by spróbować oddziaływać środkami w postaci wniosku o ukaranie na rodziców. Na szczęście sąd stanął na wysokości zadania. Dzięki temu, że mamy jeszcze wolne i niezawisłe sądy, ten zarzut został dzisiaj uznany za kompletnie bezzasadny. Wyrok uniewinniający powinien skłonić kierownictwo policji do refleksji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie