Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Mieszkańcy Bydgoszczy narzekają na wypadające kursy i opóźnione autobusy czy tramwaje

JW
Solidarność uważa, że problemów w komunikacji miejskiej w Bydgoszczy nie można sprowadzać do jednej spółki.
Solidarność uważa, że problemów w komunikacji miejskiej w Bydgoszczy nie można sprowadzać do jednej spółki. Dariusz Bloch
Przedstawiciele „Solidarności” przy MZK uważają, że cała wina za problemy w transporcie publicznym niesłusznie zrzucona jest na miejską spółkę. Solidarność apeluje: - Nie zrzucajmy całej winy za problemy komunikacji w Bydgoszczy na MZK.

– Dziwi mnie, że tylko nas się atakuje, gdy problem dotyczy nie tylko miejskiego przewoźnika, a także prywatnego. Poza tym, jest on znacznie szerszy – nie bydgoski, ale ogólnopolski. W Krakowie miasto ma problem z płaceniem faktur za wykonanie kursów autobusowych i tramwajowych dla MZK. We Wrocławiu ogłoszono przetarg na dwa zadania, a tylko w jednym zgłosiła się jedna firma, która oczekuje znacznie więcej środków niż planowano wydać – podaje przykłady Dariusz Piotrowski, przewodniczący Międzyzakładowej Komisji NSZZ „Solidarność” przy bydgoskim MZK.

Zawód kierowcy jest bardzo stresujący i odpowiedzialny. Ci ludzie pracują w systemie trzyzmianowym. Wstają o 2-3 w nocy czy o tej porze wracają do domu. Obrywają za to, że przychodzą do pracy, bo jeden kurs przed nimi wypadł. Chciałbym, żeby społeczeństwo w końcu zrozumiało, że zawód kierowcy w komunikacji miejskiej to służba, a nie tylko praca – dodaje.

– Obrywamy za korki, za inne zdarzenia na drodze. Autobus nie ma prawa punktualnie przejechać z punktu A do punktu B, gdy wszędzie są takie rozkopy, a rozkłady jazdy się nie zmieniły – zaznacza Dariusz Piotrowski, nawiązując do obecnej sytuacji drogowej w mieście. Aktualnie w ponad 50 punktach miasta trwają prace wodociągowe, które mają duży wpływ na ruch drogowy.

– Wystąpiłem do ZDMiKP w trybie informacji publicznej o ujawnienie danych dotyczących wykonywania wozokilometrów od stycznia do końca sierpnia przez obie spółki, które świadczą usługi komunikacyjne w mieście. Potwierdzają one, że mieliśmy problem, ale taki sam, jak Mobilis, a tylko o nas mówi się krytycznie – uważa.

Według danych, do maja 2023 roku obie spółki utrzymywały podobny poziom realizacji swoich zadań. Wykonanie usług przewozów autobusowych spadło poniżej 99% od czerwca. W tym miesiącu i lipcu to Mobilis procentowo wykonywał mniej zaplanowanych kursów. W sierpniu MZK nadal odnotowywał spadek, osiągając poziom 97%, podczas gdy prywatny przewoźnik znacznie poprawił się, chociaż nadal brakowało mu około jednego procenta do pełnej realizacji zadania.

To potwierdza słowa prezydenta Bydgoszczy, Rafała Bruskiego, wygłoszone podczas wrześniowej sesji Rady Miasta, mówiącego o tym, że obie firmy przez pewien czas utrzymywały podobny poziom niewykonania usług, jednak w przypadku Mobilisu nastąpiła poprawa. Dariusz Piotrowski zapowiada, że wystąpi o dane z kolejnych miesięcy, aby śledzić sytuację na bieżąco.

Kwestia wydatków na komunikację miejską była tematem konferencji prasowej dotyczącej projektu budżetu miasta na 2024 rok. Jak zauważył dziennikarz "Gazety Wyborczej", chociaż przewiduje się wzrost wydatków na transport publiczny o 17%, to nadal staną się one jedynie 9,5% całego budżetu, mniej niż w Gdańsku, Poznaniu czy Wrocławiu.

Problemem w komunikacji nie są dziś pieniądze o dziwo, ale kierowcy. Mamy jeden problem związany z brakiem motorniczych i kierowców. Tylko dlatego nie jeżdżą wszystkie autobusy. Mamy przestrzeń finansową, aby zwiększyć liczbę połączeń, tylko, że do tego potrzeba kierowców i motorniczych. Jeżeli jest ktoś, kto ma ochotę ten zawód wykonywać, zapraszam do miejskiej spółki, aby wzmacniać komunikację – odpowiedział Rafał Bruski, prezydent Bydgoszczy.

Przypomniał, że od dwóch miesięcy oczekuje na to, aby MZK w pełni realizowało swoje zadanie określone w umowie. – Skąd bierze się brak kierowców? Po pierwsze, to trudna i odpowiedzialna praca. Po drugie, na rynku jest duże zapotrzebowanie. Aby przyciągnąć pracowników, musimy im zapłacić godziwie – komentuje Dariusz Piotrowski.

– Spółka miejska od lat ma straty, nie wynika to z tego, że mamy za dużo kierowców czy mechaników, ale ze źle doszacowanych wozokilometrów. Pan prezydent wiele razy powtarzał, na sesji i na spotkaniach z nami, że ekonomii nie da się oszukać. Powtarzam to samo: ekonomii nie da się oszukać. Jeżeli pracownik, gdzie indziej za tą samą pracę ma płacone więcej, to wtedy są braki – uważa.

od 7 lat
Wideo

iPolitycznie - Radosław Fogiel

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na bydgoszcz.naszemiasto.pl Nasze Miasto