Starsza Pani z Bydgoszczy myślała, że za pomoc wolontariusza się płaci

pio
Pewna starsza pani stwierdziła, że jej nie stać, aby opłacić pomoc, to znaczy: żeby ktoś przyniósł jej zakupy. Nie wiedziała, że to wolontariat
Pewna starsza pani stwierdziła, że jej nie stać, aby opłacić pomoc, to znaczy: żeby ktoś przyniósł jej zakupy. Nie wiedziała, że to wolontariat Piotr Krzyżanowski/zdjęcie ilustracyjne
Zaczęło się od niemal masowego szycia maseczek i pomocy seniorom w robieniu im zakupów, ale ta pomoc idzie znacznie dalej. Bydgoszczanie w dobie koronawirusa muszą zamykać się w domach, ale otwierają się na człowieka w potrzebie. I tak już od 1,5 miesiąca.

Pandemia spowodowała, że musieliśmy ograniczyć kontakty ze swoimi bliskimi i z otoczeniem. Pojawiły się jednak, głównie w mediach społecznościowych, swoiste grupy wsparcia. Choćby takie, jak „Widzialna Ręka – Bydgoszcz”, która w sieci powstała jako jedna z pierwszych, gdy koronawirus u nas zaatakował. To akurat profil pomocy ogólnej, ale są też i jakby branżowe, przykładowo: „Niesiemy pomoc dla szpitali – Bydgoszcz – Koronawirus”. Internauci oferują bezinteresowną pomoc w Bydgoszczy i okolicach. Wtedy już nie w internecie, ale w rzeczywistości.

Mija 1,5 miesiąca od rozpoczęcia walki z COVID-19. Dzisiaj tą walką jest nie tylko prawie masowe szycie maseczek ochronnych, produkcja przyłbic i robienie zakupów dla starszych bydgoszczan.

Mieszkania za złotówkę

- Razem z mężem prowadzimy firmę, która wynajmuje mieszkania – mówi Aleksandra Wiśniewska. - Tak się złożyło, że możemy pomóc. Zdecydowaliśmy się udostępnić w ścisłym centrum Bydgoszczy kilka kawalerek medykom, którzy w swojej pracy walczą z koronawirusem, ale po tej pracy boją się wrócić do swoich domów z uwagi na niebezpieczeństwo zakażenia bliskich. Opłata za kawalerkę to symboliczna złotówka plus zużycie mediów.

Kto chętny, może skorzystać. Trzeba spełnić warunek: udowodnić, że pracuje się w służbie zdrowia. - Wymagamy przedstawienia kopii umowy bądź kontraktu – dodaje pani Aleksandra. Oprócz propozycji takiego noclegu w komfortowych warunkach, przedstawiciele zawodów medycznych - o czym już informowaliśmy - mogą liczyć także często na posiłki sponsorowane przez osoby prywatne, a nawet ubezpieczenia.

Dezynfekcja gratis

Nie tylko personel medyczny dostaje wsparcie. Właściciel firmy zajmującej się dezynfekcją pomieszczeń też pomoże. Ogłasza się w ten sposób: „Jeśli jesteś na przymusowej kwarantannie lub ktoś z twojego otoczenia przebywa na niej, boisz się zarażenia bliskich koronawirusem i skażenia swojego mieszkania – pomogę w potrzebie. Przeprowadzę dezynfekcję nieruchomości poprzez ozonowanie. Całość usługi oczywiście darmowa”.

Ktoś inny ofiaruje drewno opałowe (jak to określa "stare palety, zrzyny - szał to nie jest, ale palić można"). Studentka chce pomóc wytłumaczyć za darmo online dzieciom zadania z języka angielskiego. Ktoś w ten sam sposób „podreperuje” ucznia w niemieckim, matematyce czy fizyce. Położna, zarazem doradca laktacyjny, udzieli z kolei porad na telefon kobietom ciężarnym i młodym mamom.

Komuś był potrzebny telewizor (najlepiej na pilota, działający!), więc szybko się znalazł, 4-letni, 32-calowy, prawie nowy. Komuś brakowało materaca do łóżeczka dziecięcego, to raz-dwa je załatwiono, z dowozem w ciągu niecałej godziny.
Firmy, które kojarzone są tylko z jedną branżą, w dobie koronawirusa dają się natomiast poznać z zupełnie innej strony. - Towar po likwidacji sklepu z odzieżą medyczną trafił do szpitala zakaźnego w Bydgoszczy – opowiada nam wolontariuszka. - To było m.in. kilkanaście bluz, par spodni i fartuchów. O darmowy transport zadbała spółka Corimp, która na co dzień zajmuje się przecież wywozem śmieci.

Zdarzają się też formy pomocy niematerialnej. - Osobom, które pozostają w domowej kwarantannie w naszym mieście, oferujemy wsparcie psychologów z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1 i 2 – informują w biurze prasowym Urzędu Miasta Bydgoszczy. Okręgowa Rada Adwokacka w Bydgoszczy organizuje pomoc prawną dla pracowników służby zdrowia, mających wątpliwości dotyczące swoich uprawnień i obowiązków, związanych ze swoją pracą w trakcie pandemii. Akcja organizowana jest we współpracy z tutejszą Okręgową Izbą Lekarską.

Z niedowierzaniem

Niektórzy mieszkańcy miasta są zaskoczeni, że ktoś w tych trudnych czasach wyciąga do nich pomocną dłoń bezinteresownie. Wolontariuszka, która starszym bydgoszczanom pomaga robić zakupy, wspomina: - Dzisiaj po rozmowie z jednym z moich „klientów” uświadomiłam go, że nie płaci się za usługę wysłania kogoś innego po zakupy. Dałam mu numery i prosiłam, żeby się kontaktował i nie bał. Inna pani również stwierdziła, że jej nie stać, aby opłacić pomoc. A to przecież jest wolontariat, a nie usługa odpłatna.

Drożyzna nad Bałtykiem. Lepiej wyjechać za granicę?

Wideo

Materiał oryginalny: Starsza Pani z Bydgoszczy myślała, że za pomoc wolontariusza się płaci - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie