Eksmisja tartaku w Bydgoszczy. Egzekucja przebiega spokojnie

WM, MIK, STYK

Wideo

10 grudnia o godz. 7.00, tak, jak zapowiadano, rozpoczęła się eksmisja Tartaku Bydgoszcz i rodziny Pietrzaków. Firma skutecznie blokowała rozbudowę Trasy Uniwersyteckiej.

11 grudnia, godz. 8.16: Na profilu facebookowym Tartaku pojawiła się informacja, że tartak wkrótce wznowi działanie. Jego siedziba zlokalizowana będzie na terenie działki w Otorowie. Po raz kolejny padły zarzuty łamania prawa przez wojewodę Mikołaja Bogdanowicza. W poście właściciel tartaku zapowiedział również napisanie pisma do prezydenta Andrzeja Dudy.


godz. 14:38 Zakończył się załadunek dwóch samochodów ciężarowych, które wjechały na teren tartaku. Dwa ciągniki siodłowe z naczepami, załadowane pniami sosny, właśnie wyjechały z działku przy Ujejskiego 44.

godz. 13:37 - Egzekucja przebiega spokojnie. Nie sprawdziły się zapowiedzi, że dziś na Ujejskiego 44 pojawią się tłumy kibiców Zawiszy i Polonii, które miały wspierać właściciela tartaku. Na miejscu nie zjawili się również politycy, którzy wcześniej wspierali Krzysztofa Pietrzaka - Paweł Skutecki (przypomnijmy że połączył on siły z właścicielem tartaku w czasie kampanii wyborczej, a wcześniej zarzucił prezydentowi arogancję wobec właściciela tartaku). - Przez wiele lat jest nękany różnego rodzaju kontrolami, szykanowany, natomiast nikt nigdy nie usiadł z nim do stołu i nie zaproponował rozmowy. Traktowany jest w sposób niegodny. Prześladowaniem jednego przedsiębiorcy miasto traci finansowo, wizerunkowo i odstrasza biznes – mówił w styczniu ub. roku Paweł Skutecki. Na miejscu nie pojawił się także Bogdan Dzakanowski, który przez dwa dni był nawet oficjalnym pełnomocnikiem prezydenta Bruskiego ds. wypracowania porozumienia prezydenta z właścicielem tartaku i wielokrotnie krytykował Rafała Bruskiego za brak chęci do negocjacji z Krzysztofem Pietrzakiem.

Nie sprawdziły się zapowiedzi, że dziś na Ujejskiego 44 pojawią się tłumy kibiców Zawiszy i Polonii, które miały wspierać właściciela tartaku

Zobaczcie zdjęcia z eksmisji tartaku:

godz. 12:23 - Z naszą redakcją skontaktował się adwokat krakowskiej spółki MP-Mosty, którą - jako firmę, mającą przeprowadzić egzekucję tartaku - kilka dni temu wskazał Krzysztof Pietrzak. Okazuje się jednak że to nie ta spółka prowadzi egzekucję!
Oto treść pisma, jakie wpłynęło do naszej redakcji:
"Spółka MP-Mosty Sp. z 0.0. z siedzibą w Krakowie nie ma żadnego związku z ewentualną eksmisją nieruchomości przy ul. Ujejskiego 44 w Bydgoszczy - tzw. Tartaku Bydgoszcz, nie jest podmiotem, który ma tą eksmisję przeprowadzić lub w jakikolwiek sposób w niej uczestniczyć, ani nigdy się o to nie ubiegała, nie będzie brała udziału w ewentualnych czynnościach ani bezpośrednio, ani z pomocą podwykonawców, oraz nie ma żadnej wiedzy o sprawie tej eksmisji, lub o jej planowanym przebiegu. Przeprowadzanie czynności takich jak eksmisja, transport materiałów, rozbiórka budynków lub budowli, w ogóle nie są przedmiotem działalności spółki MP-Mosty Sp. z o.o., która nigdy nie zajmowała się tego typu usługami i nie zamierza rozszerzać swojej działalności w tym kierunku. Informacja o rzekomym planowanym udziale spółki MP-Mosty Sp. z o.o. w czynnościach egzekucyjnych lub też w eksmisji na nieruchomości przy ul. Ujejskiego 44 w Bydgoszczy jest nieprawdziwa".
Zwróciliśmy się z pytaniem do rzecznika Urzędu Wojewódzkiego, kto prowadzi czynności egzekucyjne wobec tartaku znajdującego się przy ulicy Ujejskiego 44 w Bydgoszczy. Adrian Mól, rzecznik wojewody, potwierdził, że to nie MP-Mosty prowadzi egzekucję. Kto zatem eksmituje tartak? Tego nie wiemy, bowiem... - Do końca tygodnia nie będziemy ujawniać nazwy firmy, która przeprowadza egzekucję - zastrzega Adrian Mól, rzecznik wojewody.

godz. 10:58 - Prowadząca egzekucję firma zaplanowała, ze wywiezie tartak w ciągu trzech dni. Nikt z firmy egzekucyjnej, egzekutor z ramienia urzędu wojewódzkiego ani nikt z policji nie rozmawia z dziennikarzami.

godz. 10:53 - Na działce przy Ujejskiego 44 rozpoczął się demontaż maszyn. Ich właściciel, Krzysztof Pietrzak twierdzi, że ekipy, które się tym zajmują, nie maja o tym pojęcia. Pietrzak wskazuje na kolejne uchybienie prawne. - Nie mogę wskazać gdzie maszyny mają jechać, choć mam takie prawo - mówi właściciel tartaku i przestrzega: - Jeżeli jakakolwiek maszyna zostanie uszkodzona, pójdziemy do sądu, a koszty pokryją wszyscy podatnicy - mówi.

godz. 10:39 - na teren tartaku przy ulicy Ujejskiego 44 wjeżdża ciężki sprzęt:

Krzysztof Pietrzak za pośrednictwem Facebooka informuje na profilu Tartak Bydgoszcz: "Zatem tak - Wojewoda zorientował się w końcu, że maszyny i drewno są Bydgoskich Składów Drzewnych, które nie są de facto zobowiązanymi. Wie, że nie ma prawa Ich tknąć a mimo tego to robi. Firma, która ma demontować te maszyny nie ma o tym zielonego pojęcia ale to nie koniec komedii bo Wojewoda twierdzi, że może robić egzekucję przeciwko,, innemu zobowiązanemu " ale nie mogę wskazać gdzie maszyny mają jechać pomimo, że zobowiązany ma takie prawo" (pisownia oryginalna - dop. red.).

godz. 9:59 - Trwają czynności egzekucyjne tartaku. Teren jest obstawiony przez policyjne patrole, także funkcjonariuszy po cywilnemu. Oba ciężkie samochody są już na terenie tartaku. - Jeżeli dojdzie do uszkodzenia maszyn, ich ustawienie i ponowne uruchomienie potrwa wiele dni - mówi Krzysztof Pietrzak.
Tartak i prywatny dom rodziny Pietrzaków już od rana nie ma prądu. Dopływ energii elektrycznej wstrzymała ekipa spółki Enea. Przy okazji odcięto też prąd w pobliskim sklepie spożywczym. Na miejscu zebrał się duży tłum gapiów.
Eksmisja tartaku wiąże się z tymczasowymi utrudnieniami w ruchu - cala ulica Ujejskiego na wysokości tartaku jest zamknięta. Wielu kierowców i pieszych się denerwuje, bo są zmuszeni omijać to miejsce.

godz. 9:39 - Poniżej prezentujemy galerie zdjęć z miejsca zdarzenia.

godz. 9:12 - Trwają przygotowania do załadunku na ciężarówki drewna, znajdującego się na terenie eksmitowanej firmy. Drewno najprawdopodobniej przewiezione zostanie na należącą do Krzysztofa Pietrzaka działkę w Otorowie.

godz. 9:02 - Przed chwilą próbowano mnie szantażować, żebym pokazał dokumenty na Bydgoskie Składy Drzewne - mówił Krzysztof Pietrzak. - To są maszyny tej firmy, a nie Tartaku Bydgoszcz i Best Wood, na które wystawiono tytuł wykonawczy. Szantażowano mnie że sprzęt zostanie wywieziony do jakiegoś magazynu i będę musiał za to płacić - dodaje Pietrzak.
Tymczasem na teren eksmitowanej firmy wjechała pierwsza ciężarówka. Doszło również do sytuacji, która wymagała interwencji policji. Pracownik Urzędu Wojewódzkiego prowokował małżonkę Krzysztofa Pietrzaka, za co został spisany przez funkcjonariuszy.

godz. 8:50 - Trwa oczekiwanie na rozpoczęcie wywózki firmy. Sytuacja na miejscu chwilami staje się bardzo nerwowa.

godz. 8:40 - Na ul. Ujejskiego pojawiły się ciężarówki:

godz. 8:12 - Tytuł wykonawczy egzekucji wystawiony jest na inną firmę niż ta, wobec której prowadzone są czynności. I to jest kolejny problem - mówi Krzysztof Pietrzak, który informuje, że jest to nielegalne najście na jego firmę przez wojewodę. "Panie Wojewodo, to koniec Pana kariery politycznej" - czytamy na fanpejdżu Tartaku Bydgoszcz.

godz. 8:06 - Na profilu Tartaku Bydgoszcz pojawił się kolejny film, w którym Krzysztof Pietrzak komentuje trwającą egzekucję. Mówi m.in. o tym, że prowadzący egzekucję mają problem z wywozem maszyn:

godz. 8:01 - Do egzekucji tartaku odniósł się Adrian Mól, Rzecznik Prasowy Wojewody Kujawsko-Pomorskiego, który wysłał do mediów komunikat. W jego treści czytamy. m.in.: "W związku ze sprzecznymi informacjami jakie pojawiały się w ostatnim czasie w przestrzeni publicznej należy ze stanowczością podkreślić, że działania Wojewody jako organu egzekucyjnego są w pełni legalne. Wynikają one m.in. z ustawy o egzekucji w administracji (art. 20 § 1 pkt. 1), a zobowiązani mieli wiedzę o konieczności opuszczenia działek przy ul. Ujejskiego od 12 września 2016 roku, tj. od momentu wydania przez Wojewodę decyzji ZRID (Zezwolenie na Realizację Inwestycji Drogowej). Wśród zarzutów – podważających przeprowadzaną procedurę egzekucyjną –wielokrotnie padało stwierdzenie, że nie wszystkie podmioty z działek przy ul. Ujejskiego zostały poinformowane o obowiązku zdania terenu. Należy wyjaśnić, iż decyzje ZRID wydawane są co do ściśle oznaczonej nieruchomości. Informowani są właściciele oraz użytkownicy wieczyści ujawnieni w wypisie z rejestrów gruntów. Niezależnie od tego, procesy wywłaszczeniowy nie jest wstrzymywany przez brak powiadomienia nieujawnionych w rejestrze spadkobierców właścicieli nieruchomości. Wszystkim wywłaszczonym przysługuje prawo do odszkodowania. W przypadku właścicieli nieruchomości, której dotyczy dzisiejsza egzekucja Prezydent Bydgoszczy wypłacił już zobowiązania. Drugim nieprawdziwym zarzutem jest twierdzenie, iż w związku z postanowieniem Ministra Inwestycji i Rozwoju o umorzeniu postępowania egzekucyjnego działania Wojewody są nielegalne. Należy podkreślić, że Wojewoda nie zgodził się z rozstrzygnięciem Ministra i zaskarżył je do sądu administracyjnego. Do czasu wydania prawomocnego wyroku Minister wstrzymał wykonanie swojego postanowienia, co pozwala na prowadzenie egzekucji według wcześniej obranej procedury. Należy podkreślić, że żadna ze stron ani żaden z organów czy sądów nie kwestionuje statusu Wojewody jako organu egzekucyjnego w przedmiotowej sprawie". (PEŁNĄ TREŚĆ KOMUNIKATU ZAMIESZCZAMY W ZAŁĄCZNIKU DO ARTYKUŁU. ZNALEŹĆ JĄ MOŻNA NA SAMYM DOLE PUBLIKACJI)

godz. 7:50 - Występują pewne problemy prawne - mówi Krzysztof Pietrzak, właściciel firmy, odnosząc się do decyzji wojewody o egzekucji tartaku. Na Facebooku na profilu tartaku umieszczono kilka nagrań z rozpoczęcia egzekucji. Krzysztof Pietrzak zapowiada, że będzie walczyć o swoje prawa.

godz. 7:35 - Rozpoczęły się czynności egzekucyjne, chociaż na razie jeszcze ciężki sprzęt nie dojechał na miejsce. Na miejscu zbierają się bydgoszczanie. Emocji nie brakuje. Jeden z obserwujących wywózkę tartaku wykrzyczał, że egzekucja to zamach na wolność ludzi i wini za to prezydenta Bruskiego. Inny mężczyzna dodał spokojnie, że władze już dawno powinny były to zrobić.
Tak wyglądała okolica o tej godzinie:

godz. 7:20 - Krzysztof Pietrzak, właściciel Tartaku Bydgoszcz, opuścił teren firmy i wyszedł porozmawiać z dziennikarzami. Na miejscu pojawili się reporterzy z wielu ogólnopolskich mediów.

godz. 7:15 - Rozpoczęła się eksmisja tartaku. Media nie zostaną wpuszczone na teren tartaku. Cały teren został ogrodzony. Na miejscu mnóstwo policji. Jest także karetka pogotowia.

godz. 6:30 - Od wczorajszego popołudnia trwają przygotowania służb do eksmisji. W okolicy tartaku widzieliśmy policyjne radiowozy i patrole.

Termin ustalony, decyzje wydane, firma, która ma dokonać egzekucji działki przy ul. Ujejskiego 44, także już przez wojewodę Mikołaja Bogdanowicza została wybrana. Firma, która przeprowadzi egzekucję za wywiezienie maszyn tartaku znajdującego się przy ul. Ujejskiego 44 na bydgoskim Wzgórzu Wolności - jak wiemy nieoficjalnie - ma dostać 400 tysięcy złotych.

- My nie musimy prawnie stąd odchodzić i nie odejdziemy dobrowolnie - oprócz Róży (najmłodsza córka - przyp. red.), wszyscy będziemy w domu - cała rodzina - mówi „Expressowi” Krzysztof Pietrzak, właściciel firm zajmujących działkę przy ulicy Ujejskiego.

Nieprzejęta do dziś przez skarb państwa działka przy Ujejskiego 44 od stycznia blokuje dokończenie budowy II etapu Trasy Uniwersyteckiej. Po wielu przetargach wojewoda wreszcie podpisał umowę z firmą, która podjęła się usunięcia maszyn tartacznych z tego miejsca. Problem jednak polega na tym, że na działce mieszka też rodzina Krzysztofa Pietrzaka, właściciela wielu firm zarejestrowanych pod tym adresem .

- Bydgoska Administracja Domów Miejskich przygotowuje lokal dla tej rodziny - informuje Adrian Mól, rzecznik wojewody kujawsko-pomorskiego.

- To nie jest lokal, ale zagrzybione, nieogrzewane pomieszczenie socjalne, o którym w marcu wspominano. Nikt po informacji z minionego poniedziałku, że będą czynności egzekucyjne 10 grudnia, tego mieszkania nam nie zaproponował - ripostuje Krzysztof Pietrzak.

Magdalena Marszałek, rzeczniczka ADM, przypomina, że w takiej sytuacji eksmitowanym należy się zgodnie z prawem tzw. pomieszczenie tymczasowe. To lokal o pow. 5 metrów kwadratowych na osobę z... bieżącą wodą. - Lokal dla państwa Pietrzaków jest w o wiele wyższym standardzie niż tymczasowy, ma ogrzewanie piecowe, nowe, plastikowe okna oraz położone niedawno panele na podłodze. Wiem, bo tam byłam. Adresu nie podam - mówi rzeczniczka ADM.

Materiał oryginalny: Eksmisja tartaku w Bydgoszczy. Egzekucja przebiega spokojnie - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie