Kupcy żądają kontroli skarbowej. Co dzieje się na giełdzie w Bydgoszczy?

Dorota Witt
Dorota Witt
Kupcy, którzy zwrócili się do nas z prośbą o interwencję, nie przedstawili swoich wątpliwości dyrektorowi - dowiedział się o nich od nas. Tomasz Czachorowski
Grupa kupców zarzuca nieuczciwość nowemu administratorowi giełdy przy ul. Glinki. Żąda kontroli skarbowej. Bydgoskie Centrum Sportu zapowiada, że sprawę wyjaśni i podkreśla, że to pierwszy taki niepokojący sygnał, odkąd giełda została wznowiona.

Giełda przy ul. Glinki działa już niemal jak przed pandemią. Z każdym tygodniem przybywa kupców i kupujących. 10. maja patrole policji i żandarmerii wojskowej sprawdzały, jak stosują się oni do zasad: czy mają maseczki, czy zachowują dystans. W minioną niedzielę takiej kontroli już nie było. Ale [wytloczenie]tuż po zamknięciu giełdy dostaliśmy maila od kupców, którzy mają wątpliwości co do uczciwości administratora giełdy.[/wytloczenie] Poinformowali o nich zresztą nie tylko nas, ale też, m.in., Izbę Administracji Skarbowej, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Najwyższą Izbę Kontroli, Państwową Inspekcję Pracy i bydgoski ratusz. Domagają się kontroli skarbowej działalności administratora giełdy.

Kto ma prawo pobierać opłaty?

Wątpliwości osób, które proszą o interwencję, budzi fakt, że opłat od kupców nie pobiera osobiście Elżbieta Leśniewska, która wygrała przetarg na dzierżawę placu przy ulicy Glinki przed obiektem sportowym Chemik i administruje giełdą, a jej mąż, który - jak czytamy w mailu - „z dwoma osiłkami jako ochroniarzami, zastrasza kupców".

24 lata handluję, ale dopóki na giełdzie będą panowały takie zasady jak teraz: bez faktur, bez regulaminu, w atmosferze strachu - nie pojawię się tam.

- Jeśli ma pełnomocnictwo, nie mam się czego czepiać, ale nie pokazuje go kupcom, nie wyjaśnia, na jakiej podstawie, w czyim imieniu inkasuje opłaty - mówi na pan Wojciech w telefonicznej rozmowie. W minioną niedzielę był na giełdzie przy ul. Glinki, by sprawdzić, jakim zainteresowaniem kupujących się cieszy, rozważa bowiem powrót do handlowania po przerwie spowodowanej koronawirusem. W mailu opisał, co zaobserwował. Formułowane zarzuty brzmią poważnie: - Za uiszczanie opłat nie są wystawiane żadne paragony fiskalne: osoba pobierająca opłaty nie chodzi z kasą fiskalną, wystawia tylko kwitki bez żadnej ewidencji, nie wystawia również faktur VAT na żądanie kupców, obiecuje jedynie, że doniesie je w kolejną niedzielę - czytamy w przesłanym mailu. Ponadto ma dochodzić do zastraszania kupców, „gdy ci nie zgadzają się na uiszczenie opłaty bez stosownego potwierdzenia, tj. paragonu fiskalnego jak również faktury VAT, zabrania się im przyjazdu w kolejną niedzielę".

Faktury są czy ich nie ma?

Mariusz Leśniewski nie zgadza się z tymi zarzutami: pełnomocnictwo od żony ma, a faktury wystawia.
- Niektórzy mówią: „nie potrzebuję żadnej faktury", ale ja przecież muszę się rozliczać, więc proszę o wysłanie danych w wiadomości SMS i na tej podstawie wystawiana jest faktura - tłumaczy. - Dobra współpraca z kupcami jest dla mnie najważniejsza. Słucham ludzi, staram się odpowiadać na ich potrzeby.

Jeśli ktoś nie mógł pracować w maju, trzymam dla niego jego stare miejsce - wystarczy, że dał mi znać. Ciągle zgłaszają się też nowi kupcy. Ci, którzy handlują, są zadowoleni, a ci, którzy mają uwagi, nie wystawiają nawet swojego towaru na giełdzie.

- 24 lata handluję, ale dopóki na giełdzie będą panowały takie zasady jak teraz: bez faktur, bez regulaminu, w atmosferze strachu - nie pojawię się tam - zapowiada pan Andrzej. Jak mówi, tego samego zdania jest ok 40. proc. kupców, którzy handlowali tu przed zmianą zarządcy.

Kością niezgody może być też wysokość opłat. Wcześniej, jak tłumaczą niezadowoleni kupcy, naliczane były na podstawie długości namiotu, teraz są zależne od tego, ile powierzchni zajmuje cały namiot, a to niekiedy powoduje różnice w cenie.

- Na dodatek obecny administrator nie przedstawił regulaminu giełdy, do czego więc mamy się odwoływać? - pytają rozgoryczeni kupcy.

- Regulamin został bez zmian, o czym kupcy zostali poinformowani, ale - by uniknąć wszelkich niejasności - wręczę każdemu egzemplarz w najbliższą niedzielę - deklaruje Mariusz Leśniewski.

Sprawa będzie wyjaśniana

Bydgoskie Centrum Sportu podkreśla, że to pierwszy niepokojący sygnał dotyczący administratora giełdy, odkąd ta została wznowiona. Adam Soroko, dyrektor BCS, zapewnia jednak, że zwrócił się już do administratora giełdy z żądaniem złożenia stosownych wyjaśnień. Od nich będzie zależeć, czy dalsze kroki w tej sprawie zostaną podjęte.

Kupcy, którzy zwrócili się do nas z prośbą o interwencję, nie przedstawili swoich wątpliwości dyrektorowi - dowiedział się o nich od nas.

Miasta przyjazne kierowcom. Gdzie Bydgoszcz i Toruń? Najnows...

Przed nami rekordowa waloryzacja emerytur

Wideo

Materiał oryginalny: Kupcy żądają kontroli skarbowej. Co dzieje się na giełdzie w Bydgoszczy? - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3