Wśród platform służących do zamawiania jedzenia coraz lepiej radzi sobie DeliGoo. Jest to firma z Bydgoszczy

Sławomir Bobbe
Sławomir Bobbe
Wśród największych platform związanych z zamawianiem i dowozem jedzenia coraz skuteczniej "rozpycha się" DeliGoo. To firma założona przed bydgoszczan.

Zobacz wideo: Świąteczny poradnik paczkowy. Jak zamawiać prezenty online?

Zamawiając produkty z jednej z największych drogeryjnych sieciówek w kraju albo z bydgoskich firm z branży gastro jest spore prawdopodobieństwo, że towar pod drzwi dostarczy bydgoska firma.

Od garażu do zasięgu ogólnopolskiego

- Pomysł na firmę zrodził się z obserwacji bydgoskiego rynku gastronomicznego. Zauważyliśmy, że na dziesięć restauracji każda zatrudnia jednego kierowcę. Pomyśleliśmy, że to bez sensu, a koszty można zoptymalizować, skracając przy okazji czas dostaw do klienta. Na początku logistyką zajmował się Konrad, a ja byłem kierowcą - o początkach przedsięwzięcia opowiada Łukasz Rybak, który wraz z Konradem Dymkiem przed trzema laty zakładał DeliGoo.

Bydgoszczanie uznali, że ich przewaga konkurencyjna powinna zacząć się od oprogramowania, które służyć ma restauracjom i kierowcom do planowania dostaw.

- System zarządzania dostawami to podstawa. Stworzyliśmy go od zera, na początku miał proste funkcjonalności, ale pozwalał nam na zdobywanie klientów w Bydgoszczy. Z oferty Deligoo skorzystał Sułtan, Burger Park czy Sushi Garden. Potem było już tylko lepiej - mówi Łukasz Rybak.

Bydgoski startup zastrzyk gotówki na rozwój otrzymał z funduszu bValue (kojarzonym z Rafałem Brzoską, założycielem firmy InPost).

- Zatrudniliśmy deweloperów, usprawniliśmy system, wchodziliśmy do kolejnych miast – albo sami, albo na zasadzie franczyzy. Zaczęło dla nas jeździć dwustu kierowców w kilku miastach. Z poziomu "garażu", wypłynęliśmy na szersze wody - opowiada lukasz Rybak.

Na czym zarabia bydgoska firma?

Platformy do zamawiania jedzenia działają w dwóch formułach. Albo restauracja płaci platformie pośredniczącej w zamawianiu jedzenia około 30-35 procent wartości zamówienia, a platforma organizuje dostawy albo płaci 12-15 procent, ale dowóz organizuje przez swojego kierowcę.

- My rozliczamy się inaczej. Pobieramy prowizję od każdego dowozu, ale pieniądze, które klient płaci za dowóz trafiają do restauracji, w innych modelach współpracy idą do platformy pośredniczącej w zakupie - wyjaśnia Łukasz Rybak. - Dla restauracji to bardzo korzystne rozwiązanie. Nie musi zatrudniać kierowcy, który w godzinach zamówieniowego szczytu nie wyrabia się z dojazdami, a poza szczytem siedzi bezczynnie. Nam płaci tylko za zamówienia – jeśli jest słabszy dzień, płaci mniej, a jeśli zamówień jest więcej – wszystkie możemy obsłużyć na czas. By nie tworzyć bezrobocia, przejęliśmy część kierowców dotychczas pracujących dla restauracji, teraz jeżdżą dla nas.

Jednak bydgoska firma nie chce się zamykać tylko na branżę gastronomiczną, która w czasach "korony" przeżywa kryzys. Podpisała już umowy o współpracy z dużymi graczami z rynku e-commerce i to właśnie ma być istotny kierunek rozwoju w przyszłości. Dostawy zamówień z drogerii Hebe realizowane są właśnie za pośrednictwem DeliGoo.

Obecnie w firmie pracuje 25 osób, w tym zespół deweloperów, a współpracuje około 600 kierowców.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie